Nadchodzi nowy Exchange

Wśród funkcjonalności Exchange 2010 znajdzie się możliwość rozdzielenia użytkowników między lokalny system a usługę Microsoft Exchange Online.

Microsoft zamierza w najbliższym czasie wydać produkty przeznaczone do obsługi komunikacji i wymiany dokumentów w firmie, a mianowicie: Microsoft Exchange Server 2010, Sharepoint Server 2010, Microsoft Office Communications Server 2010 oraz flagowy pakiet biurowy, czyli Microsoft Office 2010. Sam Exchange Server 2010 jest kluczową częścią systemu; to on pozwoli w pełni wykorzystać większość z głośno reklamowanych usprawnień.

IBM LotusLive iNotes

IBM całkiem niedawno uruchomił usługę LotusLive iNotes, która stanowi bezpośrednią konkurencję dla Google Apps, a także może osłabić rynkową pozycję Exchange 2010. Głównym czynnikiem, który będzie dawał przewagę IBM w środowiskach korporacyjnych, będzie cena. Koszt usługi dla jednego użytkownika, to około 36 dolarów rocznie. Inną zaletą aplikacji IBM jest jej bezpieczeństwo.

By przyciągnąć klientów, Exchange 2010 oferuje nowe możliwości. W pierwszej kolejności warto wspomnieć o usprawnieniach w zarządzaniu wiadomościami: archiwizacji e-maili, rozbudowaniu mechanizmu wyszukiwania oraz zautomatyzowanym zarządzaniu uprawnieniami - scentralizowanym zbiorze polityk konfigurowanych przez użytkownika, pozwalającym, przykładowo, szyfrować przesyłane wiadomości bez ingerencji osób biorących udział w komunikacji. Innym obszarem, który przeszedł znaczne usprawnienia, jest zdalny dostęp do systemu. W końcu poprawiono OWA (Outlook Web Access), i to do tego stopnia, że zgodnie z zapowiedziami Microsoftu powinien poprawnie działać także w przeglądarkach FireFox i Safari, a nie jak dotąd tylko w Internet Explorerze. Poprawki wprowadzono do voice mail, dodano możliwość dzielenia kalendarza z zewnętrznymi partnerami (o ile korzystają z Exchange 2010 i znajdują się w federacji), prowadzona jest także współpraca z producentami urządzeń przenośnych, nawet z Google. Wszystko, aby zapewnić odpowiedni poziom funkcjonowania systemu.

Oprócz tego, dodano wsparcie dla dyskowych systemów JBOD SATA. Najciekawsza wydaje się jednak możliwość rozdzielenia użytkowników między lokalny system a usługę Microsoft Exchange Online, udostępniającą funkcjonalności serwera Exchange zewnętrznym klientom.

Jednakże dla tego typu rozwiązań najistotniejsze składniki to skalowalność i dostępność. Marketing usiłuje przekonać, że na tym polu także dokonano usprawnień, między innymi wprowadzono dostępność skrzynek podczas ich przenoszenia oraz opcję ciągłej replikacji DAG (Database Availability Groups), która pozwoli mieć więcej niż 2 kopie bazy (a takie ograniczenie stawiał klaster CCR). Niestety, te usprawnienia generują koszt, gdyż replikacja zmian będzie generować duży ruch, co wymusi zastosowanie sprzętowego równoważenia obciążenia. Dodatkowy wydatek czeka także klientów dotychczas korzystających z 32-bitowych serwerów Microsoft Exchange Server 2003. Ponieważ Exchange 2010 jest dostępny tylko w wersji 64-bitowej, czeka ich zakup nowej platformy sprzętowej.

Pierwsze reakcje

Najcieplej o nowym produkcie wypowiadają się włodarze Forda, gdzie Exchange razem z OCS będzie stanowić fundament komunikacji. O ile decydenci są nastawieni entuzjastycznie, o tyle specjaliści dostrzegają potencjalne problemy. Lee Dumas, dyrektor w firmie Azaleos, zajmującej się zdalnym zarządzaniem systemami Exchange, uważa, że zmiany w nowej edycji nie wyeliminują złożoności wdrożenia omawianego produktu. Proces ten trzeba uważnie zaplanować, gdyż Exchange Server 2010 wymaga Windows 2008. "Istotna jest bardzo dobra znajomość tego systemu operacyjnego, zanim zacznie się utrzymywać na nim Exchange Server" - twierdzi Dumas. Podkreśla także, że zapewnienie odpowiedniego poziomu SLA, będzie wymagało poprawnej obsługi bardzo dużej ilości danych, wielu ich kopii oraz równoważenia obciążenia. Teoretycznie naprzeciw tym problemom wychodzi opcja DAG. Aspektem wymagającym uwagi jest też rozmiar archiwizowanych skrzynek. "Posiadanie 5 GB lub 10 GB skrzynki pocztowej to teraz rzeczywistość" - mówi Lee Dumas.

Inne zagrożenie dostrzega także Joel Snyder, członek Network World Lab Alliance. Według niego, "firmowi administratorzy Exchange powinni dokładnie przeanalizować nowe architektoniczne podejście zastosowane w wersji 2010, aby zmienić dotychczasowe przekonania, dotyczące budowania dużych sieci, opartych o ten system". Zdaniem Snydera, wpłynęły na to zmiany w replikacji, tworzeniu klastrów i możliwość stosowania tanich . Oprócz tego, przejście na Exchange 2010 ze starszych systemów to już nie będzie zwykła aktualizacja, ale wdrożenie całkiem nowego produktu.

Trudne perspektywy

Jednoczesne wydanie całej rodziny produktów w roku 2010 mogłoby dobrze wróżyć Microsoftowi. Ich wzajemna integracja sprawia bowiem, że klienci posiadając jeden produkt, będą poważnie myśleć o zakupie kolejnych. Mimo że nowe funkcje zachęcają do migracji, jednak sukces rynkowy Exchange 2010 stoi pod znakiem zapytania. Przyczyną jest kryzys i konieczność ograniczania kosztów. Firmy nie będą się decydować na aktualizacje, zwłaszcza że najnowsza odsłona Exchange Server może wymusić zakup nowego sprzętu. Poza tym zagrożenie stanowi konkurencja ze strony usług IBM LotusLive iNotes czy Google Apps, które są po prostu wielokrotnie tańsze.

Wdrożenie Exchange Server 2010 w Fordzie

Firma Ford zamierza przeprowadzić aktualizację z Microsoft Exchange Server 2003 do 2010 w ramach programu Digital Worker. Temu procesowi będzie poddanych przeszło sto tysięcy skrzynek pocztowych. Cel, jaki przyświeca decydentom w Fordzie, to usprawnienie wymiany informacji oraz poprawa pracy grupowej. Ford zamierza wykorzystać pełen zestaw aplikacji oznaczonych cyfrą 2010, czyli także OCS i Sharepoint. "Strategia Forda zakłada długoterminowo integrację całej infrastruktury komunikacyjnej" - mówi Nick Smither, CIO w Ford Motor Co. Proces migracji skrzynek pocztowych rozpocznie się, kiedy tylko ukażą się stabilne wersje tych produktów i może się zakończyć dopiero w 2011. Nowa infrastruktura będzie musiała obsłużyć blisko 1,9 miliarda e-maili rocznie.