Nadchodzi era internetowych samochodów

Gartner przewiduje, że za pięć lat większość samochodów będzie podłączona do Internetu. Firma szacuje, że w 2020 roku co najmniej 150 mln aut będzie wyposażona w bezprzewodowy interfejs, a do 75% będzie w stanie pobierać dane z sieci, a następnie przetwarzać je i prezentować na desce rozdzielczej.

Producenci samochodów już obecnie pracują nad nowymi rozwiązaniami wykorzystującymi zaawansowane komputery coraz częściej instalowane w samochodach osobowych i ciężarowych. Gartner prognozuje, że już za kilka lat będą one powszechnie korzystały z bezprzewodowych łączy do internetu. A w związku z doniesieniami medialnymi i obietnicami producentów prezentujących różnego rodzaju prototypy i koncepcyjne modele samochodów, oczekiwania kierowców są coraz większe. Przemysł motoryzacyjny zdaje sobie sprawę, że będzie mógł im sprostać tylko wtedy, jeśli zacznie współpracować z czołowymi dostawcami sprzętu komputerowego oraz oprogramowania, takimi jak Google, Apple czy Samsung.

Producenci samochodów robią pierwsze przymiarki do tego, aby mogły się one integrować z takimi ekosystemami, jak Android Auto czy Apple CarPlay. Wtedy będą one mogły w łatwy sposób pobierać mobilne aplikacje, zarządzać nimi oraz aktualizować je. W opublikowanym niedawno raporcie firmy ABI Research można przeczytać, że blisko połowa samochodów jeżdżących po drogach USA, w 2018 roku będzie mogła komunikować się ze smartfonami używając do tego celu zapowiadanej przez Apple mobilnej platformy "iOS in the Car".

Zobacz również:

  • Nowy rozdział oprogramowania motoryzacyjnego
  • Yandex pod kontrolą Kremla
  • Kolejny producent pojazdów EV wspiera standard ładowania Tesli
Nadchodzi era internetowych samochodów

Apple CarPlay

Można powiedzieć, że smartfony zostaną wtedy odkryte na nowo i staną się właściwie nieodłączną częścią samochodu. Gartner przeprowadził badania z których wynika, że 58% kierowców amerykańskich i 53% kierowców niemieckich chce, aby komputeryzacją samochodów zajęły się firmy informatyczne, a nie producenci samochodów. Powód jest prosty – ci ostatni z reguły oferują firmowe rozwiązania, które nie dość iż nie są ze sobą zgodne, to daleko im do podobnego rodzaju aplikacji projektowanych przez doświadczonych informatyków.

A aplikacje takie muszą robić doświadczeni informatycy, gdyż ilość danych (zarówno tych odbieranych z Internetu, jak i tych informujących system o pracy samochodu oraz danych odbieranych np. z kamery znajdującej się w samochodzie) będzie olbrzymia. Na dodatek wszystkie te dane muszą być przetwarzane w czasie rzeczywistym i nie będzie tu żadnego marginesu na ewentualne błędy. Samochód musi być bezpieczny.

Do głosu dojdą tu też zupełnie nowe technologie, takie jak np. HMI (Human-Machine Interface, interfejs, dzięki któremu kierowca będzie się mógł komunikować z samochodem za pomocą gestów) czy różnego rodzaju technologie chmurowe dzięki którym cała baza wiedzy o samochodzie czy siedzącym za jego kierownicą użytkownikiem będzie przechowywana w chmurach obliczeniowych. Można jeszcze wspomnieć o aplikacjach sterowanych głosem czy wyświetlaczach HUD (Heads-Up Display). To tzw. przezierne, czyli nie zasłaniające rzeczywistego widoku otoczenia, wyświetlacze instalowane na szybie samochodu lub na wstecznych lusterkach.

Nadchodzi era internetowych samochodów

Navdy

Pierwsze, eksperymentalne wyświetlacze HUD pojawiły się już na rynku. Pokazała je na początku tego roku firma Navdy, uruchamiając ich produkcję w ramach projektu crowdsourcing. Garmin, znany producent systemów GPS, również zaprezentował podobny produkt. Kolejne firmy, które przymierzają się do produkcji takich wyświetlaczy, to Cadillac, BMW i Lexus. Póki co, wyświetlacze HUD są drogie – kosztują co najmniej 3 tys. USD. Jednak każda nowinka technologiczna na początku jest droga, a czasem, po uruchomieniu masowej produkcji, tanieje. Tak zapewne będzie również z wyświetlaczami HUD.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200