Na co czekamy?

Polski Internet znajduje się wciąż w stanie początkowym, ale podobnie jak w całym świecie, charakteryzuje się bardzo szybkim tempem przyrostu liczby nowych użytkowników. Pozwala to sądzić, że w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat pojawią się ciekawe, krajowe biblioteki danych i usługi związane z Internetem. Wyobraźmy sobie, jak to może wyglądać.

Polski Internet znajduje się wciąż w stanie początkowym, ale podobnie jak w całym świecie, charakteryzuje się bardzo szybkim tempem przyrostu liczby nowych użytkowników. Pozwala to sądzić, że w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat pojawią się ciekawe, krajowe biblioteki danych i usługi związane z Internetem. Wyobraźmy sobie, jak to może wyglądać.

Muzea - tysiące cyfrowych fotografii najciekawszych eksponatów, elektroniczne przewodniki po zbiorach, wszystko dostępne za pomocą standardowych narzędzi Internetu - gopher, WWW, może jeszcze elektroniczna poczta multimedialna, poprzez którą możemy otrzymać zamówione materiały na interesujący nas temat. Do takiego muzeum można dostać się w każdej chwili, z dowolnego miejsca świata - wydaje się, że udostępnienie zbiorów przez Internet i inne sieci rozległe będzie doskonałą promocją naszej kultury. Inną korzyścią z takiego rozwiązania jest możliwość zwiedzania zbiorów bez opuszczania swojego domu - czasami jest to tylko pożyteczne (np. jeśli chcemy porównać zbiory zgromadzone w kilku muzeach), a czasami wręcz niezastąpione - dla tych wszystkich leniwych, którym wycieczka do muzeum wydaje się niepotrzebnym, wielkim wysiłkiem. Organizując takie elektroniczne muzea można zacząć od małego - przygotowania dobrego indeksu zbiorów i kilku czy kilkunastu fotografii. Do tego nie są potrzebne wielkie nakłady - przyłączenie do Internetu i niewielki komputer.

Biblioteki - tu najważniejsze wydaje się udostępnienie pełnych katalogów, następnie mogłaby pojawić się możliwość rezerwacji i zamawiania wybranych pozycji. Kolejnym krokiem będzie wprowadzenie do komputera streszczeń i , a w przyszłości - może nawet kompletnych wydań. Oczywistą barierą jest tutaj ogrom zgromadzonych informacji, ale biorąc pod uwagę pojemność dysków CD-ROM (ponad 600 MB, czyli ok. 300 tys. stron) oraz fakt, że praktycznie wszystkie nowe publikacje składane są w systemach DTP i siłą rzeczy istnieją w formie elektronicznej - można się spodziewać szybkiego powiększania takich zbiorów. Bardzo ważnym elementem, nie spotykanym w "normalnych" książkach, są odnośniki hipertekstowe. Naciskamy jeden klawisz - i już mamy na ekranie definicję niezrozumiałego terminu występującego w tekście; kolejny raz - listę osób związanych z postacią, o której czytamy. Innym rozwinięcieniem sztuki edytorskiej są wydawnictwa multimedialne - np. możemy nie tylko przeczytać biografię kompozytora, lecz również posłuchać fragmentów jego utworów lub utworów współczesnych mu twórców. Oczywiście - takie zastosowania wymagają połączeń znacznie szybszych, niż modemowe, ale zewsząd słyszymy o infostradach, więc niewątpliwie już wkrótce będziemy mogli z nich korzystać.

Archiwa - dla wielu instytucji i firm sprawą o podstawowym znaczeniu jest dostęp do aktualych przepisów prawnych, patentów, norm branżowych. Elektroniczne archiwum takich publikacji jest proste do opracowania, a przede wszystkim może opierać się na stosunkowo wolnych łączach. Cała inteligencja systemu i duże objętościowo bazy danych spoczywają na pojedynczym serwerze komputerowym, a użytkownik ma do dyspozycji prosty system zadawania pytań i wybierania interesujących zagadnień. Instytucje takie, jak kancelaria sejmu, ministerstwa, urzędy patentowe i inne organizacje zajmujące się gromadzeniem i stanowieniem prawa oraz przepisów powinny być same zainteresowane jak najszerszym udostępnianiem swoich zasobów. Powszechna znajomość prawa jest jednym z koniecznych warunków poprawnego rozwoju gospodarki.

Agencje prasowe - dla nich Internet jest jeszcze jedną drogą do przekazywania swoich serwisów. Elektroniczna informacja jest łatwiejsza do przeredagowania, a przede wszystkim znacznie łatwiejsza do przekazywania na duże odległości. Należy się spodziewać, że większość prenumeraty będzie realizowana w taki właśnie sposób. Dodatkowo dzięki możliwości stosowania filtrów danych odbiorca będzie mógł otrzymać i zapłacić tylko za te informacje, które go interesują. Internet może być również wielką pomocą przy zdobywaniu informacji - oferuje bowiem jednoczesny dostęp do poczty elektronicznej, wielkich serwisów informacyjnych i banków danych oraz archiwów różnych organizacji. Agencji prasowe w Internecie powinny pojawić się bardzo szybko. W tej chwili kończą się prace nad wprowadzeniem do sieci serwisów ekonomicznych - pierwszych rezultatów można się spodziewać już we wrześniu 1994 r.

Oficjalne informacje rządowe - biuletyny, informacje o pracach parlamentu, rządu i ministerstw mogą również znaleźć swoje miejsce w Internecie. Dobry przykład daje rząd USA, który traktuje sieć jako jedno z mediów, za pomocą którego można rozpowszechniać "szybkie" informacje. W Polsce widać już tego początki - zaczyna pojawiać się (również w formie elektronicznej) gazeta rządowa, rozwijają się sieci komputerowe łączące różne ośrodki administracji (Internet i Cupak). Premier podał swój adres Internetowy (premier@urm.gov.pl) - być może także inni członkowie rządu

i jednostki organizacyjne staną się osiągalni przez sieć.

Wymiana informacji i ofert gospodarczych - sytuacja, w której każdy producent czy hurtownia umieszcza swoją ofertę w jednej, ogólnopolskiej, powszechnie dostępnej bazie danych, a jednocześnie dostęp do tych informacji ma każdy właściciel lub kierownik sklepu, tworzy nową jakość w wymianie handlowej. Możemy natychmiast odnaleźć wszystkie interesujące nas oferty, wybrać najlepszą kierując się ceną, odległością, warunkami płatności. Istotną przewagą będzie kompletność danych i jej aktualność, a tego drugiego nie mogą zapewnić tradycyjne sposoby wymiany informacji.

Jak widać jest na co czekać. Niektóre z przedstawionych dziś zastosowań są bardzo bliskie realizacji, w przypadku innych potrzebna jest "odgórna" inicjatywa ze strony organizacji, których dotyczą. Właściwie tylko ostatnia propozycja - wymiany informacji gospodarczych - może się rozwinąć sama, potrzeba jedynie zainteresowania ze strony odbiorców informacji oraz zrozumienia możliwości oferowanych przez sieci rozległe ze strony "dostawców". Siła Internetu leży w liczbie jego użytkowników oraz łatwej dostępności - im więcej nas będzie, tym bardziej o nasze względy będą zabiegali ci, którzy mogą nam coś "sprzedać" - informację, kulturę, propagandę.


TOP 200