Mój szef, algorytm

Oddanie zarządzania w ręce algorytmu to poważny błąd. Czy naprawdę trzeba o tym przypominać?

Mój szef, algorytm

Antonio Batinić/ Pexels

Nie tak dawno temu Uber zapoczątkował rewolucję w pracy: zarządzanie pracownikami - czy może freelancerami - za pomocą aplikacji sterowanej algorytmem. Tak narodziła się gig gospodarka. Jej obietnicą było zaoszczędzenie pieniędzy konsumentów i umożliwienie każdemu, kto ma samochód, zarobienie szybkiej i łatwej gotówki. I, oczywiście, wzbogacić założycieli i inwestorów Ubera.

Tak wtedy uważaliśmy. Teraz jesteśmy mądrzy po szkodzie.

Mimo wszystko, model ten jest popularniejszy niż kiedykolwiek. Dzięki pandemii COVID-19, na przykład, usługi dostarczania jedzenia eksplodowały: 60% amerykańskich konsumentów zamawia teraz dostawę lub jedzenie na wynos raz w tygodniu z DoorDash, Uber Eats, Grubhub-Seamless lub ich pomniejszych konkurentów. Jest tylko jeden mały problem. Wszystkie te obietnice gig economy okazały się być kłamstwami - to ważna lekcja dla mniejszych firm, które mogą być kuszone, aby spróbować naśladować cały ten „sukces".

Zobacz również:

  • Upadek wieży Babel. Czy technologia wyręczy nas w nauce języków obcych?
  • Chiny wydrukują zaporę wodną z wykorzystaniem drukarki 3D
  • UE przedstawia plan uregulowania pracy dla platform technologicznych

Jasne, konsumenci czasami oszczędzają pieniądze, ale czasem słono przepłacają. . Pracownicy słusznie czują się oszukani. I, z wyjątkiem założycieli, którzy zgarnęli kapitał wysokiego ryzyka jak słoń orzeszki ziemne, firmy gigantyczne w większości nie przyniosły zysków.

Na przykład Airbnb, najlepszy, sterowany algorytmem serwis wynajmu wakacji, miał stratę netto w wysokości około 1,1 miliarda dolarów w pierwszym kwartale 2021 roku. Uber? Miał „dobry” pierwszy kwartał 2021 roku. Jego strata netto wyniosła tylko 108 milionów dolarów. A DoorDash, pierwszy serwis dostarczający jedzenie, który wszedł na giełdę, stracił zaledwie 110 milionów dolarów w pierwszym kwartale 2021 roku.

Od ponad dekady mamy zjawisko gig gospodarki. Można by pomyśleć, że ktoś, poza założycielem, który spieniężył się, do tej pory obróciłby prawdziwy zysk.

Tak, tak, wiem, że wzrost jest ważniejszy niż rentowność. Ale mimo to, na koniec dnia - lub dekady - musisz wykazać się zyskiem.

Jak zauważył niedawno Kevin Roose, felietonista „New York Timesa”, firmy te również o tym wiedzą. Przez lata inwestorzy zalewali te firmy gotówką, która często trafiała do użytkowników w postaci sztucznie zaniżonych cen i hojnych zachęt”.

Teraz, ulewa pieniędzy skurczyła się do strużki. Rezultat? „Przeciętny przejazd Uberem i Lyftem kosztuje o 40 proc. więcej niż rok temu, według Rakuten Intelligence, a aplikacje do dostarczania jedzenia, takie jak DoorDash i Grubhub, stale zwiększały swoje opłaty w ciągu ostatniego roku. Średnia dzienna stawka za wynajem mieszkania na Airbnb wzrosła o 35 proc.” Skończyła się tania jazda.

W rzeczywistości, nigdy nie było tak tanio na początku. Nie płaciliśmy za nasze tanie przejażdżki Lyftem. Płacił Andreessen Horowitz LLC - inwestując 60 milionów dolarów.

Nawet jeśli w grę wchodzi inna konwencjonalna firma, nie płaci ona pełnej stawki. Na przykład, jak zauważył Josh Dzieza z „New York Magazine” i „The Verge”, „głównym powodem, dla którego restauracje nie pozwalały jeszcze zamawiać bekonu, jajek i sera z 50 przecznic za prawie darmo, jest to, że jest to okropny model biznesowy. Kosztowny, marnotrawny, pracochłonny - traciłbyś pieniądze na każdym zamówieniu”. Aplikacje obiecały rozwiązać ten problem poprzez algorytmiczną optymalizację i skalę. Tak się jednak nie stało - żadna z tych firm nie jest stale rentowna”.

Nie grają też dobrze z innymi firmami. Na przykład DoorDash pozywa firmy, które nie chcą dać restauracjom dostępu do tak podstawowych danych konsumentów jak nazwiska i adresy ich klientów. (Gdyby mój biznes zależał od usług dostawczych, ja, na przykład, naprawdę chciałbym wiedzieć, kim są moi klienci).

Bolesna prawda jest taka, że choć algorytmy brzmią technicznie i wydajnie, to wcale takie nie są. Głównym problemem jest to, że pracownicy stojący za algorytmami - twarze i ręce stojące za szybką, łatwą obsługą - są słabo opłacani i wykorzystywani przez bezlitosne programy. Zamiast złego szefa, mają złe algorytmy.

Czy można się dziwić, że pracownicy gigantyczni dołączają do „wielkiej rezygnacji”? Jasne, podejmą pracę dorywczą, żeby jakoś przetrwać. Ale lojalność? Dobra praca? Proszę bardzo! Algorytmowi zależy tylko na tym, żeby wykonać X przejazdów w Y czasu. Pracownicy o tym wiedzą i odejdą, gdy tylko będą mogli odejść, bo wiedzą, że program ich wyrzuci, gdy tylko przestaną być wydajni.

Co gorsza, pomimo kiepskich wyników biznesowych zarządzania przez algorytm, jest ono teraz na najlepszej drodze do innych rodzajów działalności. Niektóre firmy zwracają się w kierunku rozpoznawania twarzy i planowania w czasie rzeczywistym; inteligentnych plakietek i kodów QR; oraz śledzenia GPS pracowników i opasek na rękę w celu śledzenia pracowników biurowych. Osobiście, nie obchodzi mnie, czy moi pracownicy byli w swoim biurze w domu od 9 do 5 tak długo, jak dostać swoją pracę zrobić.

Jeśli myślisz o przekazaniu jakiegoś poziomu zarządzania algorytmowi, zastanów się dwa razy. Zamiast cyfrowej wydajności, zrazisz do siebie pracowników. A biorąc pod uwagę rekordową liczbę pracowników porzucających pracę, czy naprawdę mądry menadżer zaryzykuje?

Zamiast przestawiać się na algorytmy, zwróć się ku dobremu, staroświeckiemu zarządzaniu osobistemu, które pokazuje, że cenisz swoich pracowników i ich pracę. Ludzie o wiele lepiej reagują, gdy są traktowani jak ludzie, a nie jak liczby. Wierzę, że szacunek między szefami, pracownikami, menedżerami i pracownikami zawsze był najlepszym sposobem na prowadzenie firmy. Jeśli chodzi o zarządzanie, algorytmy są użytecznymi narzędziami, ale koszmarnymi menadżerami, a już na pewno nie są wzorami do naśladowania.

Steven J. Vaughan-Nichols pisze o technologii i biznesie technologicznym od czasu, gdy CP/M-80 był najnowocześniejszym systemem operacyjnym dla komputerów PC, 300bps było szybkim połączeniem internetowym, WordStar był najnowocześniejszym edytorem tekstu, a nam się to podobało!

Źródło: Computerworld.com

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200