Minister Boni proponuje opracowanie raportu przejrzystości

Raport przejrzystości wzorowany na przygotowywanym od 2009 r. przez Google chce opublikować minister administracji i cyfryzacji Michał Boni. Minister zamierza zaprosić do współpracy firmy internetowe, operatorów i providerów, a także organizacje pozarządowe.

Na podstawie danych przekazanych przez firmy i organizacje zostanie sporządzony raport na temat zapytań ze strony służb i instytucji publicznych o dane użytkowników.

Problem jest istotny, bo z raportu Google wynika, że na całym świecie rośnie liczba pytań o dane i żądań usunięcia danych z przeglądarek. "Chcę, abyśmy taki raport przejrzystości przygotowywali w Polsce wspólnie z firmami i organizacjami pozarządowymi. Pokazałoby to realny obraz sytuacji i uczuliłoby firmy na to, że Polska ma swoje przepisy prawne i chcemy, aby były one w pełni respektowane. Dotyczyłoby to także firm, które oferują Polakom usługi w internecie, a są zarejestrowane w Stanach Zjednoczonych. Myślę, że powinny one szanować obyczaje i prawa, które są w Polsce" - uzasadnia swój pomysł minister Michał Boni.

W 2011 r., kiedy Polska po raz pierwszy pojawiła się w raporcie Google, było jedno zgłoszenie od sądu w sprawie wpisu na blogu i dwa od policji o skasowanie 70 wyników wyszukiwania z Google.pl oraz jednego filmu z serwisu YouTube. W 2012 r. polskie instytucje rządowe interesowały się 105 kontami użytkowników Google, w 38% przypadków Google udostępnił dane. W pozostałych nie znalazł uzasadnienia, żeby to zrobić.

Facebook ujawnił, że w II półroczu 2012 r. w samych Stanach Zjednoczonych otrzymał 9-10 tys. pytań o dane użytkowników. Na ich podstawie firma dała władzom dostęp do 18-19 tys. kont. Sprawy, których dotyczyły żądania, były różne: od poszukiwania zaginionego dziecka, przez ściganie przestępcy, aż po dochodzenie w kwestii zagrożenia terrorystycznego.


TOP 200