Microsoft zmienia zdanie w sprawie OneDrive

Po fali krytyki Microsoft częściowo wycofał się z radykalnych zmian w zasadach funkcjonowania OneDrive i znaczącego ograniczenia pojemności dostępnej w darmowym wariancie usługi.

Przed kilkoma tygodniami Microsoft zapowiedział radykalne zmiany w zasadach funkcjonowania wirtualnego dysku OneDrive – firma zamierzała m.in. znacząco ograniczyć pojemność usługi w darmowym wariancie (w przypadku wielu użytkowników z 30 do zaledwie 5 GB). Po fali krytyki Microsoft częściowo wycofał się z tych planów i oficjalnie przeprosił za zamieszanie.

Przypomnijmy, co dokładnie zapowiedział przed miesiącem Microsoft:

- zlikwidowanie kont OneDrive o nieograniczonej pojemności (oferowanych subskrybentom usług Office 365 Home oraz Office 365 Personal) – osoby korzystające z nich miały w zamian otrzymać do dyspozycji 1 TB przestrzeni dyskowej;

Zobacz również:

  • Te wiodące na rynku AI firmy zostaną prześwietlone, czy nie zwalczają konkurencji w sposób niezgodny z prawem

- wycofanie z oferty kont o pojemności 100 i 200 GB, dostępnych za, odpowiednio, 2 lub 4 USD miesięcznie (aczkolwiek to dotyczyć miało tylko nowych klientów – aktualni mogli wciąż korzystać z tych wariantów). Zamiast nich wprowadzone miało być konto o pojemności 50 GB, w cenie 2 USD miesięcznie (24 USD rocznie).

- oraz najbardziej kontrowersyjna zmiana, czyli ograniczenie pojemności darmowego konta z 15 do 5 GB oraz zapowiedź wycofania z oferty funkcji Camera Roll, w ramach której użytkownicy telefonów wysyłających automatycznie zdjęcia do chmury otrzymywali do dyspozycji dodatkowe 15 GB.

Szerzej na temat tych planów – oraz przyczyn podjęcia takiej decyzji przez Microsoft – pisaliśmy w tekście „Skąd zmiany w OneDrive? Ekonomia!”.

Użytkownicy przemówili

Po ogłoszeniu zmian w regulaminie usługi OneDrive na forach Microsoftu się zagotowało – klienci nie zostawili na firmie suchej nitki, krytyczne posty opublikowało ponad 70 tys. osób., a petycję w sprawie przywrócenia pierwotnej pojemności darmowego konta założoną w serwisie Change.org podpisało ponad 7 tys. użytkowników.

Microsoft nie mógł zignorować tych głosów. W miniony piątek firma formalnie przeprosiła użytkowników – ustami Program Managera Douglasa Pearce'a, który oświadczył: „Wyraźnie usłyszeliśmy głosy niezadowolenia i frustracji fanów Windows oraz OneDrive. To nasza wina – zrozumieliśmy, że nasze działania można było zinterpretować jako karanie klientów za używanie naszych produktów. Jest nam bardzo przykro i chcielibyśmy przeprosić całą społeczność”.

Są haczyki

Dlatego też Microsoft zdecydował się na zmianę planów, w tym przede wszystkim na rozwiązanie problemu, na który najczęściej narzekali użytkownicy. Chodzi tu oczywiście o ograniczenie – w niektórych przypadkach o ponad 80% - pojemności darmowych kont OneDrive. Użytkownicy, którzy korzystają obecnie z takiego wariantu usługi, będą mogli zachować swój e-dysk w niezmienionym kształcie. Są jednak pewne warunki – przede wszystkim, każdy z nich będzie musiał wyrazić chęć dalszego korzystania z konta o pojemności 15 GB + 15 GB miejsca na zdjęcia (aby to zrobić, należy odwiedzić stronę OneDrive i kliknąć pole Keep your free storage).

Firma ewidentnie chce w ten sposób „odsiać” tych użytkowników, którzy mają zarejestrowane konta o tej pojemności, ale w rzeczywistości z nich nie korzystają. Osoby, które nie wykonają powyższego kroku, musza się liczyć z tym, że w niedalekiej przyszłości pojemność ich konta zostanie ograniczona do 5 GB.

Co więcej, możliwość zachowania w sumie 30 GB przestrzeni dyskowej dotyczy wyłącznie aktualnych użytkowników OneDrive – w odświeżonej wersji tej usługi zniknie darmowy wariant o tej pojemności.

Część zmian zostaje w mocy

Dodajmy, że wiele punktów ogłoszonego przez miesiącem planu zmian w OneDrive pozostaje w niezmienionej formie. Microsoft wciąż zamierza zlikwidować konta o nieograniczonej pojemności (oferowane do tej pory jako element subskrypcji Office 365). Tak jak wcześniej informowano, zostaną one zastąpione kontami o pojemności 1 TB - z tym, że zdecydowano się na zaoferowanie aktualnym użytkownikom 12-miesięcznego okresu przejściowego. Oznacza to, że osoby, które obecnie mają w systemie ponad 1 TB danych dostaną dodatkowy rok na zdecydowanie, czy chcą je usunąć z usługi czy wykupić dodatkową przestrzeń dyskową. Jeśli w tym czasie nie podejmą decyzji oraz odpowiednich działań, ich dane zostaną skasowane.

Microsoft zapowiedział już, że użytkownicy którzy wykupili konta Office 365 i którym nie podobają się te zmiany, będą mogły wystąpić o częściowe zrefundowanie im poniesionych wydatków. Warto dodać, że wedle słów Microsoftu, to właśnie użytkownicy kont o nieograniczonej pojemności spowodowali konieczność wprowadzenia zmian do regulaminu OneDrive – przedstawiciele firmy wyjaśniali, że wielu z takich klientów traktowała konta OneDrive jako narzędzie do zdalnego backupu całych maszyn, przechowywania wieloterabajtowych kolekcji filmów itp.

W mocy pozostają też zapowiedzi dotyczące zlikwidowania płatnych wariantów OneDrive o pojemności 100 i 200 GB (wycenianych na, odpowiednio, 2 i 4 USD miesięcznie). Zamiast nich pojawi się konto o pojemności 50 GB, kosztujące 2 USD per miesiąc.

Na koniec warto wspomnieć, że użytkownicy niezadowoleni ze zmian zapowiedzianych przez Microsoft mają do dyspozycji całą gamę konkurencyjnych usług o podobnym zakresie funkcji (choć przyznać trzeba, że w przypadku nowych wersji Windows zaletą OneDrive jest głębokie zintegrowanie z systemami Microsoftu) – warto tu wymienić choćby

  • Google Drive (15 GB za darmo, 100 GB za 2 USD miesięcznie, 1 TB za 10 USD miesięcznie, 10 TB za 100 USD miesięcznie)
  • Apple iCloud (5 GB za darmo, 50 GB za 1 USD miesięcznie, 200 GB za 3 USD miesięcznie, 1 TB za 10 USD miesięcznie)
  • Amazon Cloud Drive (nieograniczona przestrzeń na zdjęcie + 5 GB na inne dane za 12 USD rocznie, konto o nieograniczonej pojemności za 60 USD rocznie)
  • Hubic (25 GB za darmo, 100 GB za 1 euro miesięcznie, 10 TB za 5 euro rocznie)
W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200