Microsoft zaprezentował chmurę w pudełku

Microsoft w przyszłym miesiącu wprowadzi na rynek urządzenie, które po instalacji w serwerowni firmy udostępni użytkownikom usługi podobne do dostępnych na platformie chmurowej Azure.

W ten sposób można będzie łatwo zbudować hybrydowy system, który wykonuje część zadań (np. mniej wymagających) na miejscu, a te bardziej złożone może przekazywać do wykonania chmurze Azure.

Rozwiązanie, któremu Microsoft nadał roboczą nazwę Azure w pudełku, to CPS (Cloud Platform System). W zgodnej opinii analityków zostało zaprojektowane z myślą o tym, aby stawić czoła chmurowym systemom obliczeniowym oferowanym przez Amazon i Google. Trzeba jednak pamiętać, że usługi AWS (Amazon Web Services) pracują inaczej niż CPS, ponieważ nie ma tu sprzętu instalowanego u klienta, a wszystkie zadania realizuje zdalna chmura Amazon. Inni dostawcy podobnych rozwiązań, tacy jak VMware, HP czy Rackspace, dostarczają oprogramowanie, które pozwala budować prywatną chmurę. Zarządza nią wtedy to samo oprogramowanie, które jest używane przez dostawcę rozwiązania do sterowania publiczną chmurą.

Zobacz również:

CPS Microsoftu bazuje na tym samym oprogramowaniu, które jest stosowane w publicznej chmurze Azure. Są to więc takie narzędzia, jak HyperV, Windows Systems Center, Azure Pack oraz Windows Server 2012 R2. Jeśli chodzi o warstwę sprzętową rozwiązania, to jest ona oparta na rozwiązaniach (serwerach, systemach pamięci masowych oraz sieci) produkowanych przez Dell. Microsoft twierdzi, że CPS pracuje równie wydajnie co firmowa chmura Nebula. A jak potężną mocą dysponuje to środowisko obliczeniowe, może świadczyć fakt, że Nebula wykorzystuje ponad 90 tys. wirtualnych maszyn, a w ciągu jednego dnia powstaje w jej obszarze – albo znika z niej – 20 tys. wirtualnych maszyn.

Pierwszy krok w chmurach

Microsoft zdecydował się na takie rozwiązanie, ponieważ doszedł do wniosku, że bardzo wielu użytkowników nie jest przygotowanych na to, aby wszystkie krytyczne aplikacje biznesowe ulokować w publicznej chmurze Azure. Oferując im CPS, Microsoft wysyła komunikat: "proszę bardzo, część aplikacji możecie przenieść do publicznej chmury, ale te, które uważacie za krytyczne, możecie spokojnie uruchamiać lokalnie na sprzęcie produkowanym przez Dell. A dla ułatwienia, lokalne aplikacje będziecie w stanie kontrolować używając tych samych narzędzi, które zarządzają chmurą publiczną".

Analitycy zastanawiają się teraz, jak na ruch Microsoftu zareagują Amazon i Google. Obie firmy przyjęły nieco inną strategię. Przyglądając się ich poczynaniom można dojść do wniosku, że Amazon stawia bardziej na prywatne chmury (chociaż mówi ostatnio dużo również o hybrydach), podczas gdy Google wydaje się być zainteresowany wyłącznie chmurami publicznymi.

Nadella: chmury i Linux znajdują się w centrum naszych zainteresowań

Satya Nadella, szef Microsoftu, zapewnił ostatnio, że firma będzie zarówno w najbliższej, jak i w dalszej przyszłości, zdecydowanie inwestować w chmurowe środowiska pracy. Dlatego powołała do życia oddział zajmujący się wyłącznie takimi rozwiązaniami, w tym środowiskami chmurowymi SaaS i IaaS oraz aplikacjami Office 365 i Microsoft Dynamics. Odział może się pochwalić tym, że jego roczne obroty wyniosą grubo ponad 4 mld USD, a w ciągu ostatnich 12 miesięcy wzbogacił ofertę o 300 nowych – oczywiście chmurowych – rozwiązań.

Dwa takie ostatnie rozwiązania, zaprezentowane przez Microsoft na początku października, to wirtualne maszyny należące do nowej linii G oferujące dwa razy więcej pamięci niż wirtualne maszyny AWS i cztery razy więcej niż największa wirtualna maszyna Google (Google Compute Engine). Wirtualna maszyna Premium Storage oferuje pamięć o pojemności 32 TB, która pracuje z szybkością 50 tys. IOPS (operacji I/O na sekundę).


TOP 200