Microsoft wyjaśnia okoliczności przerwy w dostępności swoich stron WWW

Dostęp m.in. do serwisów Microsoft.com, MSN.com, WindowsMedia.com, Expedia.com, Carpoint.com i Windowsupdate.com był niemożliwy z powodu błędu specjalistów Microsoftu.

Strony internetowe Microsoftu były niedostępne przez prawie całą dobę (od wtorku wieczorem do środy) z powodu modyfikacji konfiguracji routera, uniemożliwiającej dostęp do serwerów DNS (Domain Naming System) w sieci firmy - poinformowali przedstawiciele firmy.

Awaria dotyczyła dostępności serwisów Microsoft.com, MSN.com, WindowsMedia.com, Expedia.com, Carpoint.com, Windowsupdate.com oraz Passport.com. Przedstawiciele firmy zapewniają, że awaria dotyczyła jedynie złego ustawienia parametrów DNS, które przyporządkowują nazwę danej strony internetowej konkretnemu adresowi IP, i nie miała wpływu na obecność w Internecie oraz zawartość którejkolwiek z wymienionych stron WWW.

Zobacz również:

W wyniku awarii ok. 60 mln użytkowników poczty elektronicznej Hotmail straciło dostęp do swoich skrzynek, natomiast inni klienci Microsoftu nie mogli pobierać z jego strony żadnych programów oraz plików aktualizacyjnych, jak również korzystać ze wsparcia technicznego świadczonego tą drogą.

Według oficjalnych informacji udzielonych przez Microsoft, przyczyną awarii był błąd technika, który nieumiejętnie zmienił konfigurację routera współpracującego z siecią jego serwerów DNS. W wyniku tego błędu serwery DNS Microsoftu nie mogły poprawnie komunikować się z innymi serwerami DNS w Internecie.

Tymczasem analizą konfiguracji serwerów DNS Microsoftu zajęli się specjaliści ds. bezpieczeństwa z firmy @Stake. Okazało się, że wszystkie cztery serwery DNS, jakimi dysponuje Microsoft, znajdują się w obrębie jego jednej sieci, co naraża je np. na ataki typu DoS (Denial-of-Service) i powstawanie sytuacji analogicznych do tej, która miała miejsce. Aby tego uniknąć, większość dużych firm ma kopie swoich serwerów DNS w osobnych sieciach (obsługiwanych najczęściej przez niezależnych operatorów internetowych). Przedstawiciele Microsoftu nie chcieli jednak ustosunkować się do tych zarzutów.