Microsoft chce zarabiać na reklamie

Microsoft przeznaczy 2,4 mld USD na działalność w obszarze badań i rozwoju. Blisko połowa tej kwoty (1,1 mld USD) trafi do MSN Internet, która odpowiada m.in. za rozwój internetowej platformy sprzedaży reklam adCenter.

Microsoft przeznaczy 2,4 mld USD na działalność w obszarze badań i rozwoju. Blisko połowa tej kwoty (1,1 mld USD) trafi do MSN Internet, która odpowiada m.in. za rozwój internetowej platformy sprzedaży reklam adCenter.

W 2005 r. koncern z Redmond przeznaczył na ten cel 500 mln USD. Zapowiedź zwiększenia inwestycji w badania i rozwój padła z ust Steve'a Ballmera podczas spotkania z klientami reklamowymi. Ma być to jeden ze sposobów Microsoftu na konkurencję z Yahoo! i Google na rynku wyszukiwarek i reklamy internetowej. adCenter zaledwie kilka tygodni temu zostało uruchomione komercyjnie w USA. Od 2005 r. działała już we Francji i Singapurze. W czerwcu br. platformę tę będą mogli zaś testować wybrani reklamodawcy w Wlk. Brytanii. Obecnie adCenter to jedyna platforma w USA, która serwuje reklamy na MSN, Windows Live i innych stronach Microsoftu. Dotychczas firma polegała na partnerach. Reklamy na stronach Microsoft sprzedawało Yahoo!

2,4 mld USD

Microsoft przeznaczy w ciągu kilkunastu miesięcy na działalność badawczo-rozwojową, z czego znacząca część zostanie przeznaczona na rozwój systemu adCenter.

adCenter działa w podobny sposób co Google AdWords i rozwiązania Yahoo!, gdzie reklamodawcy określa-ją kwotę, jaką chcą wydać za każdym razem, gdy ktoś kliknie na ich ogłoszenie. Ustanowienie wyższej kwoty od innych reklamodawców oznacza, że będzie ona wyżej wyświetlana na stronie. Ogłoszenia wyświetlane są na stronach, na których użytkownicy wyszukiwarki wpisali określone słowa wybrane przez reklamodawcę. Dodatkową zaletą adCenter ma być wykorzystanie informacji nie tylko o słowie wyszukiwanym przez użytkownika, ale także o samym użytkowniku. Największy jednak problem dla Microsoftu to promowanie własnych stron. Nie są one tak popularne, jak Google czy Yahoo!, co oznacza, że mniejsza liczba internautów będzie oglądać umieszczane na nich reklamy. To z kolei będzie przekładać się na mniejsze wpływy.


TOP 200