Metamorfoza polis

W br. liczba internetowych serwisów, za pośrednictwem których można zawrzeć ubezpieczenia, wzrośnie co najmniej dziesięciokrotnie.

W br. liczba internetowych serwisów, za pośrednictwem których można zawrzeć ubezpieczenia, wzrośnie co najmniej dziesięciokrotnie.

Dzisiaj ponad 90% umów ubezpieczeniowych zawieranych jest za pośrednictwem tradycyjnych środków - w bezpośrednim kontakcie z agentem, przez telefon czy faks. Zdaniem analityków rynku, jesteśmy blisko punktu zwrotnego - wyraźnego wzrostu aktywności internetowej firm ubezpieczeniowych. Według specjalistów z Gartner Group, w br. liczba internetowych serwisów, za pośrednictwem których można zawrzeć ubezpieczenia, wzrośnie co najmniej dziesięciokrotnie.

Nowi i starzy gracze

Działalnością ubezpieczeniową w Internecie są zainteresowane nie tylko same firmy ubezpieczeniowe, ale także brokerzy, z czego wielu właśnie Internet chce traktować jako swoje główne pole działalności. W USA powstały w ten sposób firmy InsureZone, eCoverage, Ebix, InsurePoint czy ePolicy.com. Wcześniej, już od ok. 4 lat, działały serwisy internetowe, które prowadziły sprzedaż ubezpieczeń online, ale były niczym więcej, jak tylko nowymi kanałami dystrybucji usług dla tych starych, tradycyjnych produktów ubezpieczeniowych. W ten sposób na rynku amerykańskim rozwinęły się serwisy InsWeb, Quotesmith.com czy eHealthinsurance.com, współpracujące z popularnymi aplikacjami do prowadzenia domowej rachunkowości (jak MS Money czy Quicken). Serwisy te były medium porównawczej prezentacji oferty różnych firm ubezpieczeniowych. Klient, po wybraniu określonego ubezpieczenia, mógł czekać na kontakt ze strony agenta, powiadomionego przez system. Online można było kupić tylko wybrane ubezpieczenia, np. OC (od ubezpieczeniodawców, którzy godzili się na taką możliwość). Serwisy te zarabiały na prowizji czerpanej od zawartej umowy.

Nowe firmy internetowe również zamierzają oferować pośrednictwo, ale już na innym poziomie. Za pomocą swojego oprogramowania (bazującego np. na XML) chcą łączyć ze sobą firmy ubezpieczeniowe z innymi instytucjami, np. bankami, które pod swoją marką chciałyby oferować klientom ubezpieczenie na zasadach outsourcingu (de facto byłby to więc produkt firmy ubezpieczeniowej, ukrytym za logo banku). Taka internetowa firma byłaby więc pośrednikiem, który pozwala dowolnej instytucji oferować ubezpieczenia, wiążąc jej ofertę z ubezpieczycielem. Wymaga to jednak uproszczenia oferowanych produktów i tym właśnie mają zajmować się ubezpieczeniowe firmy internetowe. To uproszczenie to także skrócenie czasu przygotowania nowych produktów.

Sprzedaż inaczej

Wszystko to zmieni obecną rolę agenta ubezpieczeniowego. Jedni są zdania, że Internet nie zastąpi dobrego brokera czy agenta, być może sprawiając jedynie, że wystarczy kontakt przez Internet. Inni zaś uważają, że większość ubezpieczeń będzie kupowana, tak jak produkty codziennego użytku, z półki w wirtualnym sklepie. "Dni tradycyjnych pośredników i agentów ubezpieczeniowych są policzone. Klienci mają z nimi do czynienia dwa razy: przez przypadek, kiedy zawierają ubezpieczenie, i kiedy już się coś stanie. To za mało, żeby agenci byli nadal potrzebni" - uważa Yobie Benjamin, konsultant firmy Ernst & Young.


TOP 200