Marzenie nie do końca spełnione

Prawie od zawsze marzyłem o tym, żeby mieć komputer Macintosh. Oczywiście, stykałem się z nim z daleka, przy okazji różnych wystaw sprzętu komputerowego, ale było to jak lizanie cukierka przez szybę. No i wreszcie dostałem na dwa tygodnie komputer Macintosh Classic z pamięcią 4 MB i dyskiem stałym 40 MB.

Prawie od zawsze marzyłem o tym, żeby mieć komputer Macintosh. Oczywiście, stykałem się z nim z daleka, przy okazji różnych wystaw sprzętu komputerowego, ale było to jak lizanie cukierka przez szybę. No i wreszcie dostałem na dwa tygodnie komputer Macintosh Classic z pamięcią 4 MB i dyskiem stałym 40 MB.

Na dysku, oprócz pięknie spolonizowanego systemu operacyjnego w wersji 7, zainstalowano jeszcze zintegrowany pakiet oprogramowania Symantec Great Works, zawierający bazę danych, arkusz obliczeniowy, moduł rysunkowy, moduł malarski, program do tworzenia konspektów (planu pracy) i procesor tekstu. Program Great Works jest także całkowicie spolonizowany.

Konstrukcja

Komputer Macintosh Classic ma zwartą, jednobryłową konstrukcję, z wbudowanym monochromatycznym monitorem o przekątnej ekranu 9 cali i rozdzielczości 512 na 342 punkty. Wygodny uchwyt pozwala traktować go jak sprzęt przenośny, chociaż przeszkadza w tym nieco samodzielna klawiatura. Nie zaglądałem do środka komputera, ale ugruntowana opinia o dużej niezawodności sprzętu firmy Apple pozwala domniemywać, że jakość wykonania odpowiada renomie firmy.

Komputer wyposażony jest w standardowe dla Macintosha złącza ADB do podłączenia klawiatury i myszy, dwa porty szeregowe RS-232/RS-422 do podłączenia drukarki i innych urządzeń zewnętrznych (porty szeregowe mają nietypowe okrągłe gniazda i do podłączenia drukarki wymagają specjalnego kabla), złącze zewnętrznej stacji dyskietek i złącze SCSI do podłączenia zewnętrznego dysku lub stacji CD-ROM.

Komputer oparty jest na procesorze Motorola 68000, pracującym z częstotliwością 7,83 MHz. Moc obliczeniowa takiej konstrukcji odpowiada mniej więcej standardowemu komputerowi PC AT z zegarem 6 MHz.

Klawiatura komputera jest także spolonizowana i odpowiada typowej, mechanicznej maszynie do pisania z układem klawiszy QWERTZ; w komputerach PC jedynie klawiatury dostarczane na rynku francuskim mają ten układ klawiszy (oczywiście bez polskich znaków). W Polsce powszechny jest układ QWERTY klawiatury amerykańskiej, bez polskich liter; polskie litery uzyskuje się - na ogół - przez naciskanie klawisza Ctrl lub Alt i litery łacińskiej (tzw. programisty). Na co dzień posługuję się właśnie taką klawiaturą, i używam mechanicznej maszyny do pisania, miałem więc duże trudności z pisaniem tekstów na Macintoshu.

Pierwsze wrażenia

Komputer już przy pierwszym zetknięciu sprawia sympatyczne wrażenie. Znakomicie przetłumaczone komunikaty i opcje menu na ekranie oraz polska instrukcja obsługi ułatwiają posługiwanie się komputerem ludziom, którzy nie znają języka angielskiego.

Ekran jest niestety dość mały, a ponieważ w programach stosowana jest (jak się domyślam) czcionka proporcjonalna (tj. taka, w której każda litera ma inną szerokość), trudno czytać tekst na ekranie.

Program Great Works jest wygodny w użyciu i może z dobrym skutkiem służyć jako podstawowe narzędzie do wykonywania wszystkich prac w domu lub małym biurze. Każdy z jego modułów stanowi przykład umiejętnego wykorzystania możliwości środowiska graficznego: przenoszenie i kopiowanie obiektów między różnymi dokumentami lub ich częściami jest operacją tak prostą i naturalną jak przenoszenie kawałka papieru na biurku. Osoby o skłonnościach artystycznych mogą ozdabiać listy do przyjaciół rysunkami tworzonymi bez wychodzenia z procesora tekstowego. Istnieje jeszcze wiele innych możliwości, które można wykorzystywać już niemal od momentu włączenia komputera, bez potrzeby studiowania dokumentacji. Operacje są bardziej intuicyjne niż w środowisku Windows na PC.

Bogaty wybór czcionek skalowanych, w tym także ze znakami polskimi, pozwala na pisanie dokumentów o eleganckim wyglądzie. Pełna integracja pakietu Great Works pozwala na swobodne używanie narzędzi rysunkowych w dokumentach tekstowych, włączanie części arkusza obliczeniowego, rysunku itd.

Mały rozmiar ekranu powoduje, że nie daje się na nim ocenić formy dokumentu, np. ile spacji wstawiliśmy między wyrazami, co powoduje nieprzyjemne zaskakujące niekiedy efekty w wydruku itp. Można oczywiście użyć czcionki o stałej szerokości, typu Courier, ale wtedy przed wydrukiem należy zmienić font i przeformatować dokument na nowo. Może to spowodować rozjechanie się wszelkich tabelek. Na szczęście operacja zmiany formatu poprzez zmianę czcionki odbywa się dość szybko (na dokumencie 10-stronicowym trwa kilka sekund).

Bardziej wyrafinowana opcja modułów programu Great Works, to korzystanie z elementów utworzonych w innym module. Operację tę określono mianem prenumeraty. Wydawcą jest program, za pomocą którego utworzono element prenumerowany; każda zmiana prenumerowanego obiektu u wydawcy powoduje takie same zmiany u każdego prenumeratora.

Łyżka dziegciu

Po tylu pochwałach na temat Macintosha muszę trochę ponarzekać, bo po dwutygodniowym korzystaniu z komputera (i kilkuletnim przyzwyczajeniu do komputera typu PC) stwierdziłem, że nie kupiłbym go sobie jako podstawowego narzędzia pracy. Wprawdzie model Classic, który miałem do dyspozycji, jest reklamowany jako komputer zastępujący maszynę do pisania, to jak na maszynę stanowczo za drogi. Jeżeli zaś miałby mi służyć do wszelkich innych prac, to jest stanowczo za wolny. Mówiłem już o tym, że szybkość zamiany fontów w dokumencie tekstowym jest zadowalająca, ale są też czynności odbywające się w tempie, które nie można określić nawet mianem ślimaczego.

W arkuszu obliczeniowym, stanowiącym integralną część pakietu Great Works postanowiłem stworzyć prosty (czytaj prymitywny) arkusz obliczeniowy. Proste operacje obliczeniowe wykonywały się nawet dość szybko, ale i tak kilkakrotnie wolniej niż na moim PC 386SX w arkuszu Excel lub Works for Windows (przeliczenie 512 komórek trwało 12 sek, na moim PC ok. 4 sek). Próba zmodyfikowania arkusza przez wstawienie jednego dodatkowego wiersza zakończyła się za to pełnym rozczarowaniem: po wykonaniu polecenia wstawiania wiersza zdążyłem wypić kawę, a operacja trwała nadal! Pomiar czasu wykazał, że trwała 7 min 25 sek; na moim PC ok. 1 sek. Operacja wklejenia 250 komórek trwa 50 sek (na moim PC poniżej 2 sek).

Przez cały czas pracy z Macintoshem zastanawiałem się dlaczego polski dystrybutor zdecydował się dostarczać spolonizowaną klawiaturę. Większość obecnych posiadaczy komputerów osobistych w Polsce jest przyzwyczajona do korzystania z klawiatury o dobrze sprecyzowanym układzie i umiejętnie korzysta z różnych kombinacji klawiszy dla uzyskiwania polskich liter. Niechętnie więc przestawi się na archaiczny układ klawiatury, wzięty z maszyny do pisania. Wydaje mi się, że powinna istnieć możliwość otrzymania klawiatury w układzie międzynarodowym, połączonej ze sterownikiem klawiatury polskiej w układzie programisty.

Jako wieloletni użytkownik PC korzystam z dużej liczby dużych i małych programów public domain lub shareware, wykonujących użyteczne prace. Liczba takich programów, często bardzo wysokiej klasy, jest tak duża, że prawie nie muszę korzystać z programów komercyjnych. Na przykład TeX, profesjonalny skład tekstów matematycznych, jest dostępny bezpłatnie i to w wielu implementacjach. Nie da się tego samego powiedzieć o programach dla komputera Macintosh (przynajmniej w Polsce). Do stwierdzenia, że za pomocą Macintosha możesz zrobić wszystko, trzeba by jeszcze dodać "...ale pod warunkiem, że zrobisz to wszystko sam".

Konkluzja

Macintosh, nawet w swojej najmniejszej wersji, jest komputerem sympatycznym, łatwym do opanowania przez początkującego użytkownika. Świetna polonizacja powoduje, że można go używać nie czytając wcale dokumentacji. Szkoda tylko, że jest drogi: komputer typu PC porównywalnej mocy obliczeniowej kosztuje 4-5 razy mniej! Jeśli o mnie chodzi, to rozczarowałem się modelem Classic: jest za wolny, jak na moje potrzeby i za drogi, jak na swe możliwości.


TOP 200