Małe inwestycje dużych miast

Procedury administracyjne są identyczne w małej i dużej gminie, biednym i bogatym powiecie lub województwie. Mimo to nie ma jednego sposobu na informatyzację administracji samorządowej ani też nie można policzyć, ile naprawdę samorządy mają pieniędzy na inwestycje informatyczne.

Procedury administracyjne są identyczne w małej i dużej gminie, biednym i bogatym powiecie lub województwie. Mimo to nie ma jednego sposobu na informatyzację administracji samorządowej ani też nie można policzyć, ile naprawdę samorządy mają pieniędzy na inwestycje informatyczne.

Wytrwałym uczestnikom konferencji samorządowych, na których goszczą przedstawiciele firm informatycznych, czasem udaje się usłyszeć, że "dobrze "skrojony" system informatyczny jest dla przedsiębiorstwa niczym garnitur szyty na miarę. Nie będzie pasował na kolegę". Po powrocie do domu szybko o tym zapominają i gdy przygotowują specyfikację przetargową, uparcie wzorują się na zaprzyjaźnionym mieście, gdzie zakupiono oprogramowanie "z półki".

Bywa też inaczej. Z prezentacjami dla samorządów ruszają przedstawiciele firm. Gminnemu informatykowi przypada zaszczytne zadanie zaproszenia na pokaz decydentów. W następnym etapie informatyk - ku radości oferenta - proponuje zwierzchnikom wizytę referencyjną w którymś z samorządów, gdzie działa np. system obiegu dokumentów lub system bezpieczeństwa miasta. Gdy wreszcie specyfikacja przetargowa jest gotowa, trzeba się uzbroić w cierpliwość i liczyć, że oferta upatrzonej firmy będzie rzeczywiście najlepsza. Toteż między bajki należy włożyć zapewnienia, że zainteresowana instytucja dopiero w przetargu poznaje ofertę. Żeby w ogóle rozpisać przetarg, urzędnik musi wstępnie oszacować wartość kontraktu i naprawdę wiedzieć, co chce kupić. Handlowcy też są zapobiegliwi i potrafią sprawdzić możliwości finansowe samorządu. W rezultacie, jeśli wszystkie te czynniki się zagrają, jest szansa, że wyniki przetargu nie zostaną unieważnione.

Tak krawiec kraje, jak mu materii staje

Co zamawiają samorządy? Nieocenionym źródłem jest Biuletyn Zamówień Publicznych. Warto jednak pamiętać, że "w postępowaniu o zamówienie publiczne, którego wartość nie przekracza równowartości kwoty 30 000 euro lub w którego finansowaniu udział środków publicznych nie przekracza równowartości kwoty 30 000 euro, nie jest obowiązkowy tryb przetargu nieograniczonego i nie stosuje się przepisów ustawy dotyczących publikacji ogłoszeń w Biuletynie Zamówień Publicznych, zapisu postępowania, protokołu postępowania, specyfikacji istotnych warunków zamówienia, terminów, wadium, protestów i odwołań". Informatycy samorządowi z małych i średnich gmin - przy swoim skromnym budżecie na inwestycje informatyczne - kupują bezprzetargowo większość sprzętu i materiałów eksploatacyjnych.

Wiesław Patrzek, pełnomocnik prezydenta Gdańska ds. informatyki, rok temu zapowiadał, że jednym z celów na 2001 r. będzie "rozbudowa mapy zasadniczej (włączenie do SIP oraz poszerzenie warstw opisowych)". Toteż Biuletyn Zamówień Publicznych donosi o przetargu "na wykonanie aktualizacji warstw systemu informacji przestrzennej (SIP) oraz opracowanie interaktywnego planu miasta".

Urząd Miejski w Gdańsku (465 tys. mieszkańców, 900 urzędników miejskich) ogłosił też przetarg "na dostawę oprogramowania Oracle, instalację, wdrożenie wraz z asystą techniczną na okres roku". Czy na tym skończą się inwestycje informatyczne? Średnio na wydatki inwestycyjne w dziedzinie informatyki Gdańsk przeznaczał w latach 1997-2000 ok. 2 mln zł. W efekcie ma sprawny zintegrowany system informatyczny i nieustannie rozbudowywany system informacji przestrzennej. Jeżeli wbrew założeniom władze miasta zdecydują o wstrzymaniu rozwoju systemów informatycznych, przy aplauzie radnych mogą zredukować wydatki na informatykę.

Tymczasem Urząd Miasta Katowice (341 tys. mieszkańców, 868 urzędników miejskich), który średnio w latach 1997-1999 wydawał 2 mln zł na inwestycje informatyczne, w tym roku zdecydował się ogłosić przetarg dwustopniowy na dostawę i wdrożenie zintegrowanego oprogramowania do obsługi zadań tam realizowanych. Pod tym enigmatycznym określeniem kryje się zakup systemu dostosowanego do potrzeb urzędu na wzór działającego w Gdańsku czy też Krakowie. Ale jak mówi Jerzy Borys, zastępca naczelnika Wydziału Obsługi Urzędu, ciężar wydatków inwestycyjnych miasta został przesunięty w stronę poprawy układu komunikacyjnego. Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, jeśli zarząd miasta, zapoznawszy się z ofertami, unieważni przetarg, bo szuka miliona złotych na nową nawierzchnię ulic...

W porównaniu z tymi metropoliami relatywnie dużo na informatykę przeznacza Ostrów Wielkopolski (75 tys. mieszkańców, 141 urzędników miejskich). Od dwóch lat jest to kwota 500 tys. zł. Jeśli zostanie zakupiony sprzęt i oprogramowanie w wyniku ogłoszonego niedawno przetargu, wszyscy urzędnicy będą mogli pracować w środowisku graficznym. Zostanie też przyspieszona integracja systemów dziedzinowych.

Na tym tle możliwości inwestycyjne Dzierżoniowa (38 tys. mieszkańców, 82 urzędników miejskich) są dość skromne. "Liczyliśmy na 140 tys. zł" - opowiada Barbara Lemańska, informatyk miejski. - "Radni przyznali połowę tej kwoty". W Urzędzie Miejskim podjęto więc decyzję o zrezygnowaniu z przekształcenia obecnie funkcjonującego Biura Informacji w Biuro Obsługi Interesanta z pełnym serwisem informacyjnym, dotyczącym załatwianych w urzędzie spraw. Zakupiono za to kilkanaście komputerów, by móc zainstalować "okienkowe" wersje oprogramowania. Skupiono się też na rozwoju warstw Systemu Informacji Przestrzennej w porozumieniu ze Starostwem Powiatowym w Dzierżoniowie.

Zaskórniaki

... tyle że pieniądze na SIP w Dzierżoniowie ani w większości gmin, powiatów i tym bardziej województw nie pochodzą z budżetu działów informatycznych, lecz geodezji. Co to oznacza? Przy obecnej stosowanej klasyfikacji budżetowej (tzw. budżet liniowy) nie ma możliwości dokładnego policzenia, ile urząd ma pieniędzy na rozwiązania informatyczne. Być może te gminy, które zdecydowały się wdrożyć tzw. budżet zadaniowy, mają pełny obraz środków i na modernizację sprzętu komputerowego, i na budowę kolejnych warstw. Wyjątkiem potwierdzającym regułę są samorządy Gdańska i Szczecina, gdzie inwestycje w SIP - nie tylko zakup sprzętu i oprogramowania - są finansowane z budżetu informatyki.

Obraz inwestycji informatycznych w gminach zaciemniają odgórne działania, np. wymiana dowodów osobistych. Do 2500 gmin trafiło kilkanaście tysięcy nowoczesnych komputerów i drukarek. Gdyby w końcu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zgodziło się, by ten sprzęt wykorzystywać również do innych celów, znacznie poprawiłby się stan informatyki w gminach.

W najbliższych latach sytuacja jeszcze bardziej się skomplikuje z powodu budowy skomputeryzowanego katastru. Chociaż formalnie w samorządach wydatki inwestycyjne spadły do poziomu 20% ogólnych wydatków budżetowych, to informatyzacja katastru będzie finansowana w znacznym stopniu ze środków pozabudżetowych. Przykładowo, do końca tego roku samorządy mają zastąpić "papierową" ewidencję gruntów zbiorami komputerowymi, potem będą miały dwa lata na uruchomienie systemu informatycznego, umożliwiającego prowadzenie ewidencji w pełnym zakresie. Do 31 grudnia 2005 r. nastąpi skompletowanie baz danych, umożliwiających tworzenie raportów o gruntach, budynkach i lokalach oraz map ewidencyjnych na terenie miast. Pięć lat później - na terenach wiejskich.


TOP 200