Ludzie

Dyskusję o tym, kto powinien kierować działem informatyki, można porównać do udowadniania wyższości jajka nad kurą. Zarówno techniczne, jak i biznesowe podejście do zarządzania informatyką ma zalety i wady.

Dyskusję o tym, kto powinien kierować działem informatyki, można porównać do udowadniania wyższości jajka nad kurą. Zarówno techniczne, jak i biznesowe podejście do zarządzania informatyką ma zalety i wady.

Coraz częściej na stanowiskach kierowników działów informatyki bądź kierowników projektów informatycznych zasiadają osoby wywodzące się ze środowiska biznesowego, a nie technicznego. Takie dobieranie kierowników opiera się na przekonaniu, że najważniejszy jest aspekt biznesowy realizowanych przedsięwzięć informatycznych. Czasami jednak takie podejście może okazać się niewłaściwe. Kierownik działu informatyki bądź projektu informatycznego powinien panować nad realizowanymi przedsięwzięciami, rozumiejąc w jakiej relacji pozostają ich poszczególne elementy, oraz wiedzieć, w jaki sposób pokonywać ewentualne trudności, pojawiające się podczas realizacji projektów. Powinien również optymalizować wzajemną korelację wszystkich wykorzystanych technologii i rozwiązań. Wbrew pozorom nawet najlepszemu biznesmenowi znacznie trudniej będzie opanować wszystkie aspekty techniczne, o których zazwyczaj ma małe rozeznanie, niż informatykowi poszerzyć swoją wiedzę i umiejętności o zasady biznesowe, których znajomość jest niezbędna przy realizacji przedsięwzięć informatycznych.

Menedżer znaczy humanista

Dziś do kierowania działami informatyki szuka się przede wszystkim menedżerów. Osób potrafiących zarządzać zespołami ludzi, posiadających cechy przywódcze oraz to "coś", co wynika z charakteru i osobowości. Częściej poszukuje się humanistów niż techników. Firmom wydaje się, że potrzebują ludzi, których proces myślowy nie zamyka się w sztywnych ramach - typowych humanistów mogących otwarcie spoglądać na rzeczywistość. A informatycy, ludzie o zacięciu technicznym, z racji wykształcenia myślą standardowo i systematycznie, rzadko wykraczając poza ramy narzucone im przez stosowaną technologię.

Coraz częściej podkreśla się takie cechy idealnego menedżera, jak umiejętność interpretowania i rozumienia ludzkich zachowań, a także znajomość własnych zalet i wad, co pozwala kierownikowi dobrać odpowiednich współpracowników uzupełniających jego braki.

Jednocześnie idealny kandydat na menedżera-biznesmena musi posiadać wiedzę z zakresu finansów: umiejętność szacowania rentowności przedsięwzięć, analizy kosztów, a także planowania kolejnych inwestycji w taki sposób, by były zgodne z polityką finansową przedsiębiorstwa.

Rzadko wymaga się od kierownika bądź menedżera - ta nazwa bliższa jest dzisiaj sercom osób kierujących departamentami informatyki lub pilotujących projekty informatyczne - by posiadał szczegółową wiedzę techniczną z zakresu realizowanych przedsięwzięć. Często uważa się, że taka nie jest mu potrzebna, gdy otacza się technikami-specjalistami w danej dziedzinie.

Zgodnie z przedstawionym modelem rozumowania kadrowców, kierownikiem działu informatyki bądź projektu informatycznego nie może być informatyk. Ich zdaniem, techniczna orientacja nie pozwala mu myśleć otwarcie. Koncentrowanie się na szczegółach technicznych absorbuje go na tyle, że zapomina o szerszej perspektywie i korelowaniu prac współpracowników. Niemal pewne jest również, że zapomni o biznesowym aspekcie przedsięwzięcia i realizacja projektu będzie postrzegana przez niego jako cel sam w sobie, a nie w szerszym aspekcie informatyki, jako narzędzia wspomagającego kluczową działalność przedsiębiorstwa.

Z technicznym zacięciem

Obowiązkiem menedżera działu informatyki jest nie tylko zapewnienie poprawnego funkcjonowania tego działu w strukturze firmy, lecz także umiejętność oceny pracy wykonywanej przez informatyków. Trudno jest oceniać jej jakość bez wiedzy technicznej czy sugerować lepsze rozwiązania bez praktycznej znajomości szczegółów o ich funkcjonowaniu.

Co więcej, praca wielu informatyków znacznie różni się od modelu pracy w innych zawodach. Praca odpowiadającego za poprawne funkcjonowanie systemu informatycznego często sprowadza się do tego, że monitoruje on system i ingeruje tylko w wypadkach krytycznych. Im lepiej zorganizowany system, tym częściej informatyk sprawia wrażenie mało zapracowanego. Szef działu informatyki musi umieć ocenić czy informatyk dobrze wykonuje swoje obowiązki. Również wypadałoby, aby zwierzchnik informatyków potrafił kilka rzeczy wykonać samodzielnie. Tymczasem nawet realizacja tak banalnych, mogłoby się wydawać, zadań - jak aktualizacja oprogramowania systemowego i aplikacyjnego - może powodować wiele problemów logistycznych. Ich rozwiązanie może mu jednak przysporzyć wielu trudności, jeśli nie zna technicznych aspektów i specyfiki pracy danego systemu bądź aplikacji.

Kierownik - informatyk

Wbrew pozorom lepszym kandydatem na szefa działu informatyki wydaje się informatyk niż typowy menedżer. Oczywiście, nie każdy kwalifikuje się na to stanowisko, choć wielu informatyków uważa, że byliby w stanie opanować zarządzanie informatyką w skali firmy, a nie tylko na wąskim, powierzonym im odcinku.

Podstawową zaletą informatyka jest wiedza techniczna i umiejętność jej przyswajania. Natomiast wadą - brak wiedzy z zakresu zarządzania i finansów. Aby móc pretendować do stanowisk kierowniczych, informatycy muszą więc nabyć wiedzę posiadaną przez menedżerów. Jest to o tyle trudne, że wraz ze zdobywaniem wiedzy informatyk musi w pewnym stopniu zdystansować się do wykorzystywanych technologii i systemów informatycznych. Musi pozyskać umiejętność postrzegania informatyki jako środka umożliwiającego nie tylko napisanie dokumentu w edytorze tekstu i wysłanie go pocztą elektroniczną, lecz także jako podstawowego motoru biznesu, który ma służyć jednemu celowi - zwiększaniu rentowności przedsiębiorstwa.

Wiedzę z zakresu zarządzania można zdobywać na kilka sposobów, np. uczestnicząc w podyplomowych kursach zarządzania lub też decydując się od razu na studia MBA. Wybór zależy tu zarówno od czasu, jaki informatyk może wygospodarować na dalszą edukację, zasobności jego portfela oraz celów i stanowisk, po które chciałby sięgnąć w karierze zawodowej.

Zafascynowanie menedżerem-humanistą może więc prysnąć jak mydlana bańka wraz ze wzrostem znaczenia informatyki w budowaniu rynkowej pozycji przedsiębiorstw. Znajomości zagadnień technicznych nie jest w stanie zastąpić nawet najgłębsza wiedza z zakresu zarządzania, psychologii czy socjologii. To dobry znak dla informatyków-inżynierów, jeśli tylko poza szczegółami technicznymi docenią znaczenie tych humanistycznych dziedzin.