Low-code – chwilowy trend czy przyszłość programowania?

Zgodnie z prognozami Gartnera aż 65% aplikacji stworzonych do 2024 roku powstanie dzięki technologii low-code. Mamy do czynienia z kolejnym chwilowym trendem, czy rewolucją, która na zawsze odmieni sposób dostarczania aplikacji biznesowych?

fot. AdobeStock

Technologia low-code to możliwość tworzenia rozwiązań informatycznych, nazywanych najczęściej aplikacjami biznesowymi, z użyciem graficznego interfejsu przypominającego układanie prefabrykowanych klocków, zamiast tradycyjnego kodowania z użyciem języków programowania. Najczęściej podkreślaną korzyścią tej metody jest znaczne przyspieszenie procesu tworzenia rozwiązań IT. Inną - równie istotną - jest to, jaki wpływ na organizacje, pracowników i całą branżę IT ma wykorzystanie platform klasy low-code do budowy aplikacji biznesowych.

Koncepcja low-code nie jest niczym nowym – jej korzenie sięgają popularnego w latach 90-tych nurtu RAD (Rapid Application Development), zakładającego iteracyjne i zwinne dostarczanie aplikacji, wykorzystujące gotowe „bloki” kodu, które układa się w odpowiedniej konfiguracji zamiast pisać kod od zera. Około dekadę temu zaczęliśmy nazywać takie narzędzia niskokodowymi i dziś to właśnie low-code jest globalnym trendem, który coraz częściej pojawia się na radarach osób związanych z IT czy szeroko rozumianą cyfrową transformacją. Technologię low-code spotkamy dziś praktycznie wszędzie – w systemach CRM, Machine Learning, BPM, ERP… Lista jest długa i z tej perspektywy przewidywania Gartnera w kontekście wykorzystania technologii low-code są prawdopodobnie zaniżone.

Zobacz również:

  • E-faktury: zmiany są nieuniknione
  • Specjaliści przewidują szybki rozwój platformy iPaaS i narzędzi programistycznych low code
  • Jak osiągnąć wyższy poziom cyfrowej transformacji w hybrydowym świecie IT

„Co sprawia, że technologia low-code dziś bardziej niż kiedykolwiek znajduje się w centrum uwagi? Osobiście uważam, że ma to związek z dwoma innymi, popularnymi trendami” – mówi Łukasz Wróbel, wiceprezes WEBCON, największego polskiego producenta oprogramowania low-code.

Pierwszym z nich – jak wylicza Łukasz Wróbel, jest nurt Citizen Development, który zakłada że użytkownicy biznesowi sami mogą i powinni tworzyć aplikacje biznesowe, bez angażowania firmowego działu IT. Zwolennicy tego nurtu przekonują, że pracownicy, a już w szczególności menadżerowie, doskonale wiedzą jakich narzędzi potrzebują aby zoptymalizować i zautomatyzować codzienne czynności. Należy ich więc wyposażyć w proste w użyciu narzędzia, wraz z niezbędnym szkoleniem, tak aby mogli sami je tworzyć.

„Tym sposobem mają w teorii odciążyć działy IT oraz uniknąć potrzeby komunikowania swoich wymagań i ryzyka niepotrzebnych, a charakterystycznych dla procesu tworzenia aplikacji, nieporozumień na linii IT-biznes. Ponieważ jednak niewielu użytkowników biznesowych umie kodować, nie mówiąc już o posiadaniu zaawansowanej wiedzy w tym zakresie, koncepcja Citizen Development w dużej mierze opiera się właśnie o wykorzystanie platform klasy low-code” – wyjaśnia wiceszef WEBCON. „Niestety założenie, że jedyną rzeczą powstrzymującą pracowników od budowania aplikacji jest brak wiedzy programistycznej – jest najzwyczajniej błędne. Po pierwsze, nie każdy sprzedawca, pielęgniarka czy grafik będą chcieli tworzyć własne oprogramowanie – w końcu nie taką ścieżkę kariery wybrali i nie za to się im płaci. Po drugie, nie bez powodu zawód programisty jest oddzielną, pełnoprawną profesją i nie ogranicza się jedynie do umiejętności pisania kodu. To również umiejętność myślenia jak programista: o bezpieczeństwie danych, architekturze systemów informatycznych, skalowalności, integracji, sposobie dokumentowania swojej pracy, utrzymaniu aplikacji czy zarządzaniu zmianami. Nie twierdzę, że nie istnieją użytkownicy biznesowi posiadający tak obszerną wiedzę z zakresu technologii informatycznych – ale z pewnością nie można jej oczekiwać od każdego Citizen Developera”.

Drugim trendem, o którym wspomina Łukasz Wróbel, jest continuous improvement. „Żaden proces w firmie nie powinien być wykuty w kamieniu. Powiedzmy to sobie szczerze – niemal niezależnie od branży czy szerokości geograficznej, przedsiębiorstwa czują dziś na swoich plecach oddech konkurencji, a w konsekwencji dążą do ciągłego optymalizowania procesów i stałego poszukiwania kolejnych sposobów na zwiększenie efektywności. Coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że wszelkie procesy, produkty czy metody działania mogą i najprawdopodobniej powinny się zmieniać, a celem nowoczesnych organizacji powinno stać się wypracowanie powtarzalnego sposobu na skuteczne wdrażanie kolejnych ulepszeń – w oparciu o dostępne dane, opinie klientów, pomysły pracowników czy uwarunkowania rynkowe. Z punktu widzenia technologii, oznacza to ciągłe doskonalenie (ang. continous improvement) rozwiązań wspierających działanie firmy, czyli w praktyce wprowadzanie zmian w systemach informatycznych. Najszerzej bodaj znaną spośród metodologii wspierających taki model działania jest Agile” – tłumaczy.

Platformy low-code pomagają w jej implementacji na dwa sposoby. Pierwszym jest umożliwienie budowy aplikacji w modelu MVP (ang. Minimum Viable Product), który zakłada jak najszybsze dostarczenie podstawowej wersji aplikacji, spełniającej minimalne założenia projektowe w zakresie jego biznesowej użyteczności. Takie podejście prowadzi do szybkiego uruchomienia budowanego rozwiązania i rozpoczęcia zbierania opinii i danych o jego wykorzystaniu. Daje to podstawę do jego dalszego doskonalenia - zgodnie z realnymi potrzebami pracowników.

Drugim jest fakt, że platformy low-code umożliwiają szybsze i łatwiejsze adaptowanie aplikacji do nowych wymagań, niż w przypadku klasycznych rozwiązań napisanych za pomocą kodu. Oczywiście należy pamiętać, że nie każdy dostawca tej klasy rozwiązań kładzie taki sam nacisk na zarządzanie zmianą. Niektórzy radzą sobie z tym znacznie lepiej niż inni, dlatego tak bardzo ważne jest poddanie tego aspektu szczegółowej weryfikacji już na etapie wybierania platformy low-code, którą planujemy wdrożyć w firmie.

W efekcie firmy, które działają zgodnie z ideą continuous improvement, są w stanie tworzyć większą ilość aplikacji, które dostarczają większej wartości biznesowej. Warto jednak zaznaczyć, że w tym przypadku technologia to nie wszystko. Aby idea ta mogła rozkwitnąć, musi być wspierana przez odpowiednią kulturę organizacyjną, w której ludzie nie boją się zmian oraz stale poszukują szans do optymalizacji. W takich okolicznościach, platformy low-code dają największą wartość. Z drugiej jednak strony, zmiana sposobu dostarczania aplikacji biznesowych możliwa dzięki wdrożeniu platform low-code, otwiera organizacje na takie właśnie myślenie o samodoskonaleniu.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200