Logika spisku

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na Telekomunikację Polską najwyższą możliwą karę: 20 mln zł. Za co?

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na Telekomunikację Polską najwyższą możliwą karę: 20 mln zł. Za co?

Bo od 1996 r. uchyla się od podpisywania umów międzyoperatorskich z niezależnymi dostawcami usług internetowych. Prezes UOKiK uściślił: od 1996 r. TP nie podpisała żadnej umowy. Przecież to niemal cała historia Internetu w Polsce, a już na pewno cała historia Internetu komercyjnego. Najwyraźniej ktoś w Polsce Internetu nie chce. Telekomunikacja Polska? E tam, jej szefów mogę tylko pochwalić, że działają całkowicie racjonalnie. Skoro mogą i państwo na to pozwala, to nie wpuszczają konkurencji dla swojego przedsiębiorstwa. Tego od nich wymaga prawo - mają działać na korzyść spółki, a nie jej szkodzić. Też bym tak robił.

Problem jest gdzie indziej. Oto prosta łamigłówka. Jak najlepiej ograniczyć popyt na towar lub usługę? Podnosząc cenę. Co się stanie, jeśli VAT na usługi teleinformatyczne wzrośnie do 22%? Rzecz jasna, wzrosną ich ceny, zwłaszcza w sytuacji (patrz akapit pierwszy) monopolu na rynku telekomunikacyjnym. Sprawa jest jasna, to polski rząd podnosi ceny dostępu do Internetu w sytuacji, gdy i tak mierzony zasobnością naszych portfeli jest jednym z najdroższych na świecie. A jeśli podnosi ceny i nie rozwija konkurencji, to znaczy, że świadomie ogranicza dostęp do tego medium.

Dlaczego tak robi? Przypomnijmy fakt trzeci. Co było najgorętszym tematem roku ubiegłego? Afera Rywina, czyli walka o to, kto będzie kontrolował media w Polsce. My czy Oni. Bo telewizję i radio można kontrolować, tworząc odpowiednie ustawy. Internetu kontrolować nie można, ewentualnie w Chinach lub w Birmie. Ale można ograniczyć do niego dostęp w sposób opisany powyżej.

Dlaczego jednak polski rząd miałby ograniczać dostęp do Internetu? Bo pozbawiony kontroli Internet w polskiej sytuacji demograficznej stałby się narzędziem rewolucyjnym, które mogłoby przewrócić scenę polityczną do góry nogami. Wystarczy popatrzeć na Koreę Południową, gdzie dwudziesto- i trzydziestolatkowie wkurzeni na establishment podczas wyborów prezydenckich w 2002 r. przeforsowali swojego kandydata. Umożliwił im to Internet, do którego podłączeni są w Korei praktycznie wszyscy.

Ktoś zarzuci, że tej argumentacji brakuje spójności. Wszak to UOKiK, agenda rządowa, nałożył na TP karę. Cóż, ile z nałożonych dotychczas kar Telekomunikacja zapłaciła? Mniej więcej tyle, ile podpisała umów międzyoperatorskich z ISP. Ale to logiczne. Przecież nie można karać najlepszego wykonawcy polityki państwa. Polityki jawnie antyinternetowej. Oto obłędna logika spisku. Czy prawdziwa? Kto wie...


TOP 200