Laser TV

Wielokolorowe lasery być może już w 2008 r. trafią do projektorów i telewizorów nowej generacji, zwiastując ostateczny koniec technologii opartych na klasycznych żarówkach.

Wielokolorowe lasery być może już w 2008 r. trafią do projektorów i telewizorów nowej generacji, zwiastując ostateczny koniec technologii opartych na klasycznych żarówkach.

Spadające ceny ekranów LCD oraz zbliżające się święta Bożego Narodzenia uruchomiły aktywność marketingową producentów i sprzedawców telewizorów nowej generacji. Trudno powiedzieć, która to już z kolei generacja, gdyż przeszliśmy drogę od wielokrotnie ulepszanej lampy kineskopowej do różnej formy płaskich ekranów - plazmowych lub LCD. Większość z nich współdzieli jednak jedną cechę wspólną - żarówkę. No dobrze, kineskopy nie miały żarówek, niemniej kineskop sam w sobie był swego rodzaju żarówką - posiadał żarnik, będący integralnym elementem tzw. działa katodowego, emitującego elektrony rozbijające się na fosforyzującym ekranie. Później nastała era telewizorów projekcyjnych, w których źródłem światła, podobnie jak w projektorach kinowych, również były żarówki.

Historia żarówki niedługo będzie miała 150 lat - wydaje się, że czas już na zmianę - na wytypowanie kolejnej, fundamentalnie lepszej technologii. Diody LED? Oczywiście - diody LED sukcesywnie wypierają żarówki z rynku - są stosowane w samochodach, latarkach, nawet lampkach biurkowych. Ostatnio również coraz bardziej popularne stają się podświetlane diodami LED ekrany w komputerach przenośnych.

Ale czy LED jest rzeczywiście najlepszym teoretycznie możliwym źródłem światła? Odpowiedź na to pytanie można uzyskać bawiąc się wieczorem niewielkim wskaźnikiem laserowym: urządzenie wielkości breloka (do nabycia za kilkanaście złotych m.in. w punktach dorabiania kluczy w centrach handlowych), zasilane kilkoma bateriami zegarkowymi potrafi świecić przez wiele godzin, osiągając przy tym zasięg wiązki światła rzędu kilku kilometrów. Laser, ze względu na mocno skolimowaną wiązkę światła, raczej nie będzie się nadawał do oświetlenia domu, natomiast jego właściwości są wręcz idealne do zastosowania w systemach projekcji obrazu.

Takiego zdania jest firma Microvision (http://www.microvision.com ), pracująca od kilku lat nad systemami projekcji obrazów, opartymi na laserowym źródle światła. Sercem projektorów Microvision jest maleńki, mikromechaniczny układ scalony (MEMS), zawierający jedno mikroskopijne lusterko. Zasada projekcji jest prosta - promień lasera pada na lusterko, które poruszając się rysuje tym promieniem obraz, linia po linii. Prawie tak jak w lampie kineskopowej, z tą różnicą, że pobór mocy takiego projektora jest o kilka rzędów wielkości niższy, a ekranem może być cokolwiek - kartka papieru, kawałek ściany, czyjeś plecy w bawełnianej koszulce czy nawet szkło w okularach... Co więcej, cały projektor można zmieścić w pudełku od zapałek. Genialne i proste... okazuje się jednak, że nie do końca takie proste, bo jak to zwykle bywa, diabeł tkwi w szczegółach. Zbudowanie układu z mikrolustrem jest nie lada wyzwaniem, Microvision pracuje nad tym już ponad 5 lat (pierwsze działające egzemplarze, produkowane na zamówienie armii amerykańskiej, widziałem już cztery lata temu), a data komercyjnego debiutu laserowego Pico-Projektora jest nadal nieznana. Problemem wciąż najprawdopodobniej jest wysoki koszt produkcji, ograniczający zastosowanie projektorów Microvision do urządzeń militarnych (HUD - Head-Up Displays) i wysokiej klasy samochodów. Niemniej wiadomo już, że Microvision ma podpisany kontrakt z Motorolą na dostarczenie mikroprojektorów, które będą wbudowywane w telefony komórkowe nowej generacji.

Problemem w laserowych systemach projekcji obrazu są nie tylko mikrolusterka. Pierwsze systemy Microvision były monochromatyczne, a dokładniej czerwone. Do uzyskania pełnej gamy kolorów potrzebne są jednak minimum trzy kolory bazowe - czerwony, zielony i niebieski (RGB). Wszyscy znamy czerwone lasery półprzewodnikowe - ich produkcja jest już w pełni opanowana. Nieco trudniej było z niebieskimi, ale tutaj problem również został rozwiązany. Natomiast nadal nie wynaleziono materiału, który nadawałby się do skonstruowania lasera emitującego światło zielone. Oczywiście mówimy o laserze półprzewodnikowym, pobierającym minimalną ilość energii i dającym się - jak wszystkie półprzewodniki - zminiaturyzować. Ostatnio pojawiają się sygnały, że problem zielonego lasera również jest rozwiązany - za sprawą dwóch firm: amerykańskiej Novalux (http://www.novalux.com ) i australijskiej Arasor (http://www.arasor.com.au ), które wspólnie oferują laserowy, trzykolorowy (RGB) moduł stanowiący źródło światła dla projektorów opartych na mikrolusterkach Microvision.

Moduły laserowe Novalux i Arasor sprawdzają się również doskonale w wersjach "makro". Z powodzeniem są one w stanie zastąpić żarówki w projektorach prezentacyjnych i kinowych opartych na układach DLP Texas Instruments (http://www.dlp.com ) oraz w systemach projekcyjnych typu 3LCD (http://www.3lcd.com ), włączając w to domowe o przekątnych 50 cali i większych. Zastosowanie laserów przynosi same korzyści. Osiągana w laserowych telewizorach głębia kolorów przewyższa obecnie uzyskiwane poziomy, zarówno w telewizorach LCD, jak i plazmowych. Telewizory oparte na laserowym źródle światła są w stanie osiągać rozpiętość kolorów sięgającą 90% zakresu odbieranego przez ludzkie oko, co stanowi znaczącą różnicę w porównaniu z LCD czy plazmą, gdzie rozpiętość ta sięga zaledwie 35-40%. Koszt produkcji, dzięki uproszczeniu całej konstrukcji, dramatycznie spada. Simon Cao, założyciel Arasor, przewiduje pojawienie się w 2008 r. na rynku laserowych telewizorów o przekątnej 50 cali w cenie 1000 USD, czyli... 2500 zł. Dodatkowo taki telewizor będzie pobierał zaledwie kilkanaście watów, zamiast dzisiejszych 150 W (LCD) czy nawet 500 W (plazma). Simon Cao wylicza dodatkowo, że jeśli w najbliższym czasie tylko 10% Chińczyków wyposaży się w telewizory laserowe, to Chiny nie będą musiały zbudować 8 elektrowni jądrowych, które obecnie są w planach. Jest o co walczyć. Równocześnie zgodnie z zapowiedziami Novaluxa, w niedługim czasie technologia laserowa trafi również do kin. Firma oferuje już teraz laserowe moduły projekcyjne osiągające 20 tys. lumenów. Czyżby żarówki faktycznie miały przejść do historii? Chyba czas najwyższy...

Na koniec warto dodać, że notowany publicznie Arasor wydaje się ciekawym kąskiem dla inwestorów. Firma jest młoda (choć Simon Cao jest znanym weteranem w obszarze optoelektroniki), a jej produkty trafią na masowy rynek już niebawem - Sony, Samsung i Mitsubishi już prezentują publicznie telewizory "napędzane" przez lasery Arasor. Zgodnie z zapowiedziami trafią one na rynek już w przyszłym roku.

Szymon Słupik jest prezesem . Pod adresem headworx.slupik.com prowadzi blog dla miłośników gadżetów i telekomunikacji.


TOP 200