Łącza swobody

Uwolnienie pasma 2,4 GHz wpłynęło na rozwój rynku dostępu radiowego do Internetu.

Uwolnienie pasma 2,4 GHz wpłynęło na rozwój rynku dostępu radiowego do Internetu.

Od jesieni ub.r. budowa radiowych sieci (RLAN), w tym o dużej przepustowości (HiperLAN), pracujących w paśmie 2,4 GHz, nie wymaga tzw. zezwolenia radiowego. Jego uzyskanie wiązało się nie tylko z przejściem przez procedurę administracyjną, lecz również z koniecznością wnoszenia opłat za wykorzystanie częstotliwości. Podstawą do uwolnienia pasma jest rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie urządzeń radiowo-nadawczych lub nadawczo-odbiorczych, które mogą być używane bez pozwolenia, będące delegacją do Prawa telekomunikacyjnego.

Nie wszystko wolno

Uwolnienie pasma 2,4 GHz, zgodnie z trendami światowymi, miało stanowić istotny impuls do rozwoju rynku sieci bezprzewodowych. "Z całą pewnością ułatwiło nam działalność. Liczba użytkowników istotnie wzrosła" - mówi Gabriel Chavigny de Lachevrotiere ze szczecińskiej firmy Anax.pl. Ocenia się, że w Polsce funkcjonuje nawet kilkadziesiąt tysięcy punktów dostępowych 2,4 GHz. W rozporządzeniu nałożono ograniczenie na moc stosowanych urządzeń nadawczo-odbiorczych. "Nie ma ono znaczenia w typowych instalacjach, gdzie punkt dostępowy obsługuje względnie blisko zlokalizowanych odbiorców, na ogół w odległości kilkuset metrów. Stanowi jednak przeszkodę przy dłuższych połączeniach typu punkt-punkt" - mówi Jarosław Żeliwko z warszawskiej firmy Data Telecommunication Systems. "By pozostać w zgodzie z prawem, właściwie nie można stosować zewnętrznych anten na budynkach, ale w praktyce często omija się to ograniczenie" - twierdzi Paweł Szember, administrator sieci komputerowych.

Nowe problemy zamiast starych

Uwolnienie częstotliwości 2,4 GHz ma również negatywne konsekwencje. "Zbytnie nagromadzenie urządzeń może spowodować istotne pogorszenie jakości transmisji" - twierdzi Michał Krzemień z zamojskiej firmy CyberBajt. Dlatego rozwiązania bazujące na 2,4 GHz czasem są określane jako technologia wysokiego ryzyka. "Z naszymi instalacjami 2,4 GHz wychodzimy z centrum na przedmieście Warszawy, gdzie nie ma takiego tłoku w eterze" - mówi Jarosław Żeliwko.

Kłopoty potęguje zarówno nieprzestrzeganie narzuconych ograniczeń mocy urządzeń, jak i stosowanie sprzętu bez homologacji Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty. "W Polsce istnieją tak naprawdę dwa odrębne rynki sieci bezprzewodowych. Pierwszy - profesjonalny, nastawiony na większe firmy, gdzie stosuje się dość drogie urządzenia. I drugi - amatorski, czyli półprofesjonalny - zwrócony w stronę sektora SOHO. Tu mamy do czynienia z niemałym zjawiskiem prywatnego importu. Urządzenia przewidziane do budowy sieci bezprzewodowych w ramach jednego budynku u nas są wykorzystywane do instalacji o znacznie większej skali" - wyjaśnia Michał Krzemień z firmy CyberBajt. Dostawcy zgodnie twierdzą jednak, że sieciowe urządzenia radiodostępu stają się coraz tańsze i można się spodziewać rosnącego udziału rozwiązań profesjonalnych.