Kuwejt

Wśród Polaków, którzy po agresji Iraku na Kuwejt wracali do kraju, była duża grupa informatyków. Kilku z nich udzieliło nam krótkich wypowiedzi.

Wśród Polaków, którzy po agresji Iraku na Kuwejt wracali do kraju, była duża grupa informatyków. Kilku z nich udzieliło nam krótkich wypowiedzi.

Pan Zbigniew Gutowski: Wyjeżdżałem do Kuwejtu w 1984 roku z dużymi nadziejami na rozwój zawodowy. W Polsce wówczas możliwości były mocno ograniczone, a perspektywy - żadne. Liczyłem na to, że w tym bogatym kraju znajdę idealne warunki do pracy. I częściowo to się sprawdziło. Można z pewnością powiedzieć, że dzięki polskim informatykom udało się w Kuwejcie uporządkować parę spraw.

Sytuacja w Polsce tym czasem zmieniła się diametralnie. Kraj jest nasycony sprzętem, szczególnie mikrokomputerowym. Sądzę, że istnieją spore możliwości pracy, szczególnie w dziedzinie oprogramowania. Jest nadzieja, że będą komputeryzowały się instytucje rządowe, zaś w firmach i przedsiębiorstwach będzie postępowała integracja rozproszonego sprzętu: powstawanie sieci mikrokomputerowych i łączenie tych sieci w większe struktury na bazie komputerów klasy mini i super-mini.

Pan Andrzej Majewski: 10 lat temu jechałem do Kuwejtu na roczny kontrakt. Chodziło głównie o jakąś przygodę, o zobaczenie kawałka świata. Natomiast opuszczaliśmy Kuwejt jednak z nadzieją, że tam wrócimy. Zbyt wiele tam zostało - nie chodzi tylko o sprawy materialne, ale przede wszystkim o plany życiowe i zawodowe. Chciałoby się kilka rzeczy dokończyć.

W Polsce chciałbym, oczywiście, dalej pracować w swoim zawodzie, ale dzieje się tu tyle ważnych spraw, również w, innych dziedzinach, że w kilka dni po powrocie za wcześnie o tym mówić.

Pan Jerzy Pasula: Wyjazd na kontrakt do Kuwejtu wiązałem z dużymi nadziejami zawodowymi. Wiedziałem już wówczas, że władcy tego bogatego kraju doceniali nowoczesne technologie, co stwarzało szansę na pracę na dużych i ciekawych instalacjach, a więc na nauczenie się czegoś nowego. 1 trzeba powiedzieć, że te oczekiwania się spełniły.

Z latami grupa polskich informatyków w Kuwejcie nabierała znaczenia Ludzie ci, mając coraz większe doświadczenie, licznie pracowali w ministerstwach, instytucjach rządowych, bankach, firmach naftowych itd.

Grupa ludzi, którzy wrócili te-raz z Kuwejtu, stanowi na pewno jakiś potencjał: mają spore doświadczenie, pracowali na dużych nowoczesnych systemach. Nie mam jeszcze pełnego rozeznania sytuacji w kraju, jednak mam pewne obawy, czy polski rynek informatyczny będzie w stanie ich wchłonąć.

Iracka okupacja Kuwejtu zmusiła do wycofania się z tego kraju nie tylko polskich informatyków. Wiele firm przeniosło się do sąsiedniej Arabii Saudyjskiej, aczkolwiek tam też odczuwa się napięcie. Część firm, szczególnie amerykańskich, gotowa jest całkowicie opuścić rynek bliskowschodni. Między innymi Ross Perot, prezes Perot Systems Corp. powiedział, że nie zamierza więcej robić interesów na Bliskim Wschodzie.


TOP 200