Kryzysowe 112

Nie daj Boże, aby chaos w systemie zarządzania kryzysowego sprowokował terrorystów do ataku. Uporządkowanie tego rozgardiaszu w Polsce zajmie jednak lata.

Nie daj Boże, aby chaos w systemie zarządzania kryzysowego sprowokował terrorystów do ataku. Uporządkowanie tego rozgardiaszu w Polsce zajmie jednak lata.

Od 1999 r. powstaje zintegrowane ratownictwo medyczne, którego osią miały się stać powiatowe centra powiadamiania ratunkowego (CPR). W pierwotnej Ustawie o Państwowym Ratownictwie Medycznym z 2001 r., określono, że CPR "jest zintegrowanym stanowiskiem dyspozytorskim usytuowanym w strukturze powiatowej administracji zespolonej, działającym w ramach powiatowego centrum ratownictwa i reagowania kryzysowego".

Łączność i IT na ratunek

Do zadań tego centrum należało m.in. przyjmowanie powiadomień o stanach nagłych, ustalanie priorytetów i niezwłoczne dysponowanie jednostek systemu, przekazywanie niezbędnych informacji osobom udzielającym pierwszej pomocy, przekazywanie kierującemu działaniami ratowniczymi niezbędnych informacji, koordynacja medycznych działań ratowniczych podejmowanych przez poszczególne jednostki systemu, wreszcie monitorowanie i analiza działań ratowniczych. Słowem, powiatowe CPR pełnią funkcję operacyjną z reguły w oparciu o funkcjonariuszy straży pożarnej i pracowników pogotowia ratunkowego.

Ustawa też zobowiązywała ministrów właściwych do spraw wewnętrznych, do spraw zdrowia oraz do spraw łączności, aby określili w drodze rozporządzenia standardy w zakresie wyposażenia centrów powiadamiania ratunkowego, w szczególności w sprzęt telekomunikacyjny. Również miano ustalić "system ewidencjonowania i monitorowania zgłoszeń, system baz danych dotyczących potencjału ratowniczego oraz potencjalnych zagrożeń na obszarze działania właściwego centrum powiadamiania ratunkowego". Cała otoczka techniczna wzbudzała ogromne zainteresowanie firm teleinformatycznych, które wokół budowy CPR tworzyły swoje biznesplany.

Tymczasem, jak policzyła Najwyższa Izba Kontroli, spośród 178 zaplanowanych do utworzenia centrów powiadamiania ratunkowego, nie utworzono ich w 42 powiatach, mimo iż upłynął termin ich uruchomienia, ustalony przez ministra zdrowia w umowie o przekazanie środków na ich wyposażenie. Wojewodowie nie zapewniali m.in. prawidłowej współpracy podmiotom, którym powierzyli wykonywanie zadań z zakresu ratownictwa medycznego. Nie sprawdzali też, czy przekazywane starostom środki na wydatki pozapłacowe w centrach powiadamiania ratunkowego trafiają faktycznie do ośrodków, które powinny je otrzymać. Często przekazywali je również tym starostom, którzy CPR-u nie utworzyli lub utworzonych nie uruchomili. Starostowie natomiast tworzyli centra powiadamiania ratunkowego według własnych ustaleń, z pominięciem propozycji wojewodów, dotyczącej utworzenia wspólnego dla kilku powiatów centrum oraz jego lokalizacji. W 43% kontrolowanych powiatów utworzone CPR-y nie spełniały wymogów, pozwalających na pełną realizację zadań.

CPR czy nie CPR?

Różne niedoskonałości Ustawy z 2001 r. skłoniły rząd do jej uchylenia i przygotowania nowej, którą Sejm uchwalił we wrześniu 2006 r. Tyle że tam CPR występuje już jako "Centra powiadamiania ratunkowego przyjmujące zgłoszenia z numeru alarmowego 112 i przekierowujące zgłoszenia do właściwej jednostki policji, państwowej straży pożarnej i pogotowia ratunkowego". Ustawodawca zgodził się z postulatami rządu, aby weszły one w strukturę urzędu wojewódzkiego, co siłą rzeczy implikuje tam zwiększenie zatrudnienia o ok. 1100 etatów, jak twierdzi obecny wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Antoni Podolski, odpowiedzialny za zarządzanie kryzysowe.

Ale w rządowym uzasadnieniu do projektu tej Ustawy czytamy, że "zgodnie z założeniami Ministerstwa Zdrowia jeden CPR będzie przypadał na ok. 250 tys. mieszkańców, co daje ogólną liczbę 155 CPR w Polsce. Natomiast w skali kraju będzie 16 zespołów koordynacji ratownictwa medycznego, jeden na województwo". Tyle że w uchwalonym tekście tej Ustawy nie ma już ani słowa o tych lokalnych CPR-ach i jak się one mają do wojewódzkich. Również Ustawa przemilcza, jak te wojewódzkie CPR-y - sprowadzone właściwie do "call contact center", mylnie stosujące już upowszechnioną nazwę - miałyby się komunikować z istniejącymi powiatowymi CPR-ami, które - jak ustaliliśmy - pełnią funkcje operacyjne i to one mogą pomóc człowiekowi dzwoniącemu na telefon 112. Nic dziwnego, że Antoni Podolski rozważa nowelizację tej Ustawy, aby jednoznacznie określić kompetencje wojewodów i ustalić, czy rzeczywiście tam powinny być kierowane połączenia alarmowe z numeru 112. Skłania się raczej do tego, aby wojewoda pełnił funkcje koordynujące systemem zarządzania kryzysowego w ramach obecnych kompetencji.

Na Antonim Podolskim spoczywa również zadanie utworzenia Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB), ośrodka analitycznego wspierającego Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego, na czele którego stoi premier, zgodnie z Ustawą o zarządzaniu kryzysowym. Poprzednik Antoniego Podolskiego - Paweł Soloch - chociaż miał pół roku na wykonanie tego zadania, nie podołał mu. Antoni Podolski jako nowy pełnomocnik rządu ds. RCB twierdzi, że rozpocznie swoją działalność w maju 2008 r. "Do 11 września 2001 r. zarządzanie kryzysowe było utożsamiane z działaniami strażaków. Teraz zagrożenia związane z infrastrukturą krytyczną czy działaniami antyterrorystycznymi to już inna działka" - wyjaśnia cel powstania RCB.

112 w praktyce

Połączenia wykonywane na numer alarmowy 112 obecnie odbierane są przez powiatowe/miejskie stanowiska kierowania straży pożarnej (dla telefonii stacjonarnej) oraz w komendach powiatowych policji (dla telefonii mobilnej). Operatorzy 112 dysponują właściwe służby ratownicze na podstawie przekazanych informacji lub – jeśli zachodzi taka konieczność – mogą przełączyć rozmowę do dyspozytorów poszczególnych służb ratunkowych. W miastach, gdzie już zostały wybudowane lokalne centra powiadamiania ratunkowego, połączenia alarmowe z numerem 112 są kierowane właśnie tam. Obecnie toczą się prace nad modelem docelowym systemu odbierania połączeń z numeru 112 i innych numerów alarmowych. Ze względu na przyzwyczajanie, komfort obywateli i specyfikę niektórych wezwań zachowane będą numery 997, 998, 999. Warto podkreślić, że Polsce udało się prawie w ostatniej chwili uniknąć procesu przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości, który groził nam, jeśli nie wprowadzilibyśmy geolokalizacji rozmówcy telefonu 112. A tak już w połowie roku, dzwoniąc po pomoc pod numer 112, w dowolnym miejscu kraju, służby ratunkowe otrzymają od operatora precyzyjną informację, zawierającą współrzędne i wizualizację (na mapie) miejsca zdarzenia.

Źródło: www.112.gov.pl


TOP 200