Krótki przewodnik (PO)wyborczy

Za nami wybory. Dają one szansę na prawdziwy dialog między przedsiębiorcami a nową władzą. W nowym Sejmie znajdą się m.in. Marek Borowski (LiD), Ludwik Dorn (PiS), Tadeusz Jarmuziewicz (PO), Antoni Mężydło (PO), Waldemar Pawlak (PSL), Janusz Piechociński (PSL) i Adam Szejnfeld (PO). To politycy, którzy mają stosunkowo niezłe pojęcie o elektronicznej gospodarce i nowoczesnej administracji.

Oczywiście największe nadzieje należy pokładać w zwycięskiej PO i jej prawdopodobnym sojuszniku - PSL.

W rządzie premiera Donalda Tuska, o ile koalicjantem będzie PSL, prawdopodobnie znajdzie się Waldemar Pawlak jako wicepremier ds. gospodarki, ale uwaga! - także ds. informatyzacji. Do teki ministra infrastruktury przymierza się Janusz Piechociński (PSL). Być może w jego kompetencjach znajdą się sprawy społeczeństwa informacyjnego. Jednak chętnym na to stanowisko jest również Tadeusz Jarmuziewicz, który odpowiadał w gabinecie cieni PO za infrastrukturę.

Nowym ministrem spraw wewnętrznych i administracji zostanie najpewniej Grzegorz Schetyna (PO). Czy wiceministrem pozostanie Grzegorz Bliźniuk? Nie będzie raczej przeciwwskazań. To dawna praktyka, zarzucona przez PiS, by wiceministrowie - wszak najwyżsi urzędnicy w resorcie - pozostawali na swoich stanowiskach po zmianie ekipy rządowej. Pytanie tylko, czy dalej będzie się zajmował informatyzacją, jeśli doszłoby do połączenia tego działu z działem łączność, przynależnym do kompetencji ministra infrastruktury? Za to na pewno z rządową posadą pożegna się Piotr Piętak. Ale być może dopiero w styczniu 2008 r., gdy skończy się proces wymiany dowodów osobistych.

O swoją pozycję może być spokojna Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W chwili gdy jej mentor polityczny Antoni Mężydło jest w PO, nie powinna martwić się o to, czy pozostanie prezesem. Przypomnijmy, że Ustawa o Państwowym Zasobie Kadrowym pozwala premierowi zmienić prezesa urzędu centralnego bez względu na formalną kadencyjność.

Najważniejsza jest jednak sprawa ustrojowa, czyli zmiana niewydolnej Ustawy o działach administracji rządowej z 1997 r., tylekroć nowelizowanej, że już nadszedł czas odesłać ją do lamusa. Trzeba pilnie tak przemodelować rząd, aby kompetencje konstytucyjnych ministrów i podległych im resortów pokrywały się przynajmniej z politykami europejskimi ucieleśnionymi w komitetach Rady Ministrów Unii Europejskiej, gdzie np. społeczeństwo informacyjne jest połączone z infrastrukturą.

I właściwie dopiero wtedy można zacząć mówić o nazwiskach.


TOP 200