Krok po kroku w stronę WiMAX

Wielu poważnych graczy rynkowych przegapiło możliwość udziału w przetargach na częstotliwości 3,6-3,8 GHz i dopiero teraz będzie chciało nadrobić straconą okazję w tzw. przetargach powiatowych.

Wielu poważnych graczy rynkowych przegapiło możliwość udziału w przetargach na częstotliwości 3,6-3,8 GHz i dopiero teraz będzie chciało nadrobić straconą okazję w tzw. przetargach powiatowych.

Zainteresowanie operatorów odbywającymi się przetargami rosło powoli, co bardzo niedobrze świadczy o umiejętnościach strategicznego planowania tych podmiotów. Chociaż wszystkie przetargi miały miejsce w okresie nieco ponad roku, to stawkę oferowaną za pojedynczy kanał w paśmie 3,6-3,8 GHZ podbito o rząd wielkości. Wkrótce dowiemy się, czy ten trend został utrzymany, co jest prawdopodobne w przypadku najbardziej atrakcyjnych powiatów, czyli terenów wielkich aglomeracji.

Zainteresowanie przetargiem powiatowym deklarują różni duzi operatorzy, którzy przegapili ogólnopolskie rozdania częstotliwości. Co ciekawe, zainteresowanie takie nieoficjalnie deklarują menedżerowie Telekomunikacji Polskiej. Analitycy rynku, ale również samorządowcy, zastanawiają się nawet, czy możliwy jest scenariusz, w którym częstotliwości powiatowe zostaną skupione w rękach jednego podmiotu, nie trafiając w ogóle do rąk samorządów. Są to oczywiście tylko spekulacje, natomiast ponad 300 przetargów na częstotliwości, jakie na jesieni tego roku ogłosił Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP), na pewno pozostają przedsięwzięciem obarczonym dużym ryzykiem.

Za darmo czy na darmo?

URTiP spróbował wymusić współpracę pomiędzy operatorami a lokalnymi władzami samorządowymi (na zasadach partnerstwa publiczno-prywatnego), ale zainteresowanie samorządów tematem przetargów na częstotliwości powiatowe jest mocno umiarkowane. Dość powiedzieć, że w procesie konsultacji warunków przetargu strona samorządowa w ogóle nie zabrała głosu. Trochę w tym winy samego Urzędu - do procesu konsultacji społecznych podszedł w sposób sztampowy i pasywny: chociaż wszystkie dokumenty znalazły się w Internecie, nie prowadził specjalnej kampanii promocyjnej ukierunkowanej na samorządy.

W konsekwencji sytuacja może być taka jak w Urzędzie Miejskim w Bydgoszczy, który z bólem serca złoży ofertę, o ile nie znajdzie się inny sposób na wykorzystanie tych częstotliwości. Tamtejsi samorządowcy uważają, że należałoby wstrzymać postępowanie i przekazać im bezpośrednio pasmo. Znowuż władze kujawskiej Kruszwicy traktują start w przetargu jako alternatywne i wymuszone rozwiązanie wskutek polityki Kujawsko-Pomorskiej Sieci Informacyjnej (KPSI), ignorującej interesy średnich gmin.

Z podobnymi postawami spotkaliśmy się na seminarium Computerworld "WiMAX z biegiem Wisły" na początku września 2005 r. Ujawniło ono, jak różne są opinie samorządów i podejście do kwestii budowy lokalnych sieci bezprzewodowych. Generalnie samorządowcy mają żal, że URTiP ich w tej sprawie nie faworyzuje, że zainteresowane samorządy nie mogą bez przetargu otrzymać potrzebnych częstotliwości. Coraz częściej władze lokalne są przekonane, że dostęp do sieci szerokopasmowej jest takim samym zadaniem własnym jak dostawa wody czy edukacja.

Generalnym zarzutem odnoszącym się do przetargów, ogłaszanych przez URTiP, jest kwestia braku gotowości standardów WiMAX. Zainteresowane podmioty muszą więc przygotowywać koncepcje technologiczne pod przetargi, bazując na tzw. rozwiązaniach pre-WiMAX, czyli urządzeniach, które mogą się okazać niekompatybilne z docelowym WiMAX-em. URTiP mógł więc z przetargami poczekać (nowych, wolnych i tak dobrych częstotliwości już nie będzie), tak jak to się stało w niektórych innych krajach europejskich. Optyka Urzędu była jednak inna - skoro operatorzy byli zainteresowani częstotliwościami, które URTiP miał do dyspozycji, to zgodnie z polityką Komisji Europejskiej nie można było chomikować częstotliwości na później.

Klamka zapadła

Decyzje jednak zostały już podjęte. W rozstrzygniętych do tej pory przetargach częstotliwości otrzymała Polska Telefonia Cyfrowa, która wzięła częstotliwości i póki co z nimi nic nie zrobiła; Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa, która właśnie uruchomiła pierwszy nadajnik na najwyższym w Warszawie wieżowcu, pozwalający jej na obsługę klientów w promieniu 30 km; bardzo tajemnicza spółka E-Internets oraz podmiot zależy Netii.

W tym gronie najpoważniejszym graczem potencjalnie może być Netia, ale po pierwsze, spółka ta nie ma własnych środków finansowych i musi szukać inwestorów do budowy sieci, po drugie zaś, zdaje się czekać na zmianę regulatora rynku telekomunikacyjnego i tym samym wyjaśnienie, czy uzyska wsparcie w zmaganiach z operatorami telefonii komórkowej w Polsce, na co przyjdzie jeszcze trochę poczekać. jest stosunkowo małym podmiotem, który nastawia się na obsługę klientów instytucjonalnych, oferując im dość drogie usługi wysokiej jakości, a więc niezupełnie to o co chodzi w dostępowym WiMAX-ie.

E-Internets zaś to zupełnie inna historia - spółka nieznana w środowisku, nieutrzymująca prawie żadnych kontaktów ze światem zewnętrznym, która nie zapłaciła za otrzymane częstotliwości. Opłata wpłynęła na kilka dni przed podjęciem przez Witolda Grabosia, prezesa URTiP, decyzji o ich odebraniu, ale ze strony amerykańskiej spółki Clearwire, znanej z pionierskiej działalności w USA i Danii na polu budowy sieci WiMAX-owych. URTiP po rozwikłaniu prawniczego dylematu, czy można przyjąć opłatę od innego podmiotu niż ten, który przetarg wygrał, ostatecznie częstotliwości przyznał - wszystko wskazuje na to, że Clearwire je po prostu odkupił. Obecnie zaś wiadomo jedynie tyle, że Clearwire prowadzi rekrutację w Polsce, natomiast data rozpoczęcia działalności w naszym kraju tej spółki pozostaje nieznana.

Tak więc póki co nic konkretnego o rozwoju WiMAX-a w Polsce powiedzieć nie można, aczkolwiek tym rynkiem zainteresowany jest jeden z najpoważniejszych na naszym rynku podmiotów - Exatel, który dysponuje już stosowną infrastrukturą i pewnymi częstotliwościami odziedziczonymi po Telbanku.