Kościół w sieci

Już dwa lata temu założyciele Katolickiej Agencji Informacyjnej zdecydowali, że agencyjna sieć będzie działała pod kontrolą NetWare 3.12 w architekturze klient/serwer. Bez zastanowienia też przyjęto Windows jako rozwiązanie najpewniejsze w świecie ciągle zmieniających się technologii. Na początku przyszłego roku na bazie sprawdzonej sieci KAI połączone będą ze sobą wszystkie polskie diecezje.

Już dwa lata temu założyciele Katolickiej Agencji Informacyjnej zdecydowali, że agencyjna sieć będzie działała pod kontrolą NetWare 3.12 w architekturze klient/serwer. Bez zastanowienia też przyjęto Windows jako rozwiązanie najpewniejsze w świecie ciągle zmieniających się technologii. Na początku przyszłego roku na bazie sprawdzonej sieci KAI połączone będą ze sobą wszystkie polskie diecezje.

"Z Unixa i OS/2 zrezygnowaliśmy ze względów edukacyjnych, zaś ze sprzętu Compaqa, IBM i HP z powodów finansowych" - twierdzi Tomasz Wełnicki, opiekujący się agencyjnym systemem działającym przy warszawskim Skwerze Prymasa Tysiąclecia. Większość dziennikarzy, pracujących w KAI, po raz pierwszy z komputerami zetknęła się w innych redakcjach. Były to najczęściej PC-ty z prostymi edytorami tekstowymi. Nikt nie zjawia się w katolickich mediach przypadkiem. "Tu trzeba mieć referencje" - mówi Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny KAI. "O wyznanie nikt nie pyta, ale chyba nie musi" - dodaje.

"Nie chcieliśmy pracy z aplikacjami DOS-owskimi w momencie, gdy to środowisko już rok temu straciło rację bytu" - twierdzi Tomasz Wełnicki. Dodaje również, że łatwiej było wybrać Windows ze względu na kodowanie polskich znaków i wielozadaniowość niż na inny system operacyjny, czy wręcz inną architekturę. "Poza tym dla naszej pracy okienkowy edytor Ami Pro jest wręcz idealnym rozwiązaniem" - zapewnia Tomasz Wełnicki.

Architektura klient/serwer doceniana jest przez dziennikarzy pracujących przy Skwerze Prymasa Tysiąclecia, wtedy gdy pojawią się problemy z siecią. "Kiedy "wysypie" się karta sieciowa, każdy komputer powinien stać się samodzielnym stanowiskiem pracy" - mówi Tomasz Wełnicki. Dwa lata temu pieniędzy wystarczyło na oprogramowanie i sprzęt, ale już nie udało się położyć zdobywającej wówczas rynek skrętki. "Dziennikarze narzekają więc na powolną transmisję plików i zerwania łączności z serwerem, gdy obluzuje się jakaś wtyczka" - stwierdza Tomasz Wełnicki - "ja zaś na kolanach szukam przerwania wśród redakcyjnych biurek". Większość ustawionych w redakcji maszyn to jednak dość szybkie 486DX 4MB RAM z 1 MB LocalBusową płytą. Informatyk KAI skarży się jedynie na zbyt małą pojemność twardych dysków - jedynie 170 MB.

"Komputery z Medicatu były jednak tanie - co prawda po trzech latach zaczynają się psuć, ale nawet licząc naprawy i tak są tańsze od sprzętu markowych producentów" - mówi Jarosław Kosiński.

Pierwszą licencję NetWare kupiono na 10 stanowisk, obecnie jest ich 25, a do końca roku ma przybyć jeszcze 10. "Oficjalny przetarg wygrała firma Datacom, wtedy jeszcze Medicat, która zaoferowała najbardziej kompleksową ofertę" - twierdzi Tomasz Wełnicki, pracujący wówczas w Medicacie. Obecnie, oprócz czuwania nad redakcyjnym systemem, pracuje jako dziennikarz dla Radia Watykańskiego.

"Shift F2 i tekst ląduje na dwóch biurkach - prowadzącego oraz naczelnego" - tłumaczy Bogumił Łoziński, dziennikarz KAI. W końcowym etapie przesyłania informacji redaktor prowadzący na jedynym w KAI Pentium "obrabia" wszystkie "schodzące" do niego depesze. Wentylem bezpieczeństwa jest naczelny, który ponosi odpowiedzialność za to, co znajdzie się na serwerach kilkudziesięciu redakcji w całej Polsce. Jego zgoda jest znakiem, że pliki mogą trafić do "modemowni" czekając w kolejce na wysłanie.

Oprócz depesz, które można otrzymywać na bieżąco, KAI jest autorem od ośmiu do dwunastu serwisów w ciągu dnia i tzw. pełnych serwisów, przesyłanych najczęściej do tygodników i miesięczników w ciągu nocy. Każda depesza zapisana jest w pliku mającym łatwą do archiwizacji i odróżnienia od innych nazwę. "Dzisiaj jest 7 listopada, co oznacza, że wiadomość będzie zapisana w pliku - 071102bl.sam. 02 jest numerem pliku, bl to moje inicjały, a Ami Pro dodaje końcowe rozszerzenie - sam" - wyjaśnia Bogumił Łoziński.

Podstawową metodą korzystania z serwisu KAI jest automatyczne ściąganie depesz przez modem. "Zarówno za dostarczenie skryptów do transmisji, jak i za konfigurację modemu odpowiada nasz pracownik" - tłumaczy Tomasz Wełnicki, który zapewnia, że specjaliści z Agencji wykonują tę usługę bezpłatnie u klienta. Redakcje na mieszczącym się przy Skwerze Prymasa Tysiąclecia serwerze mają swój login i hasło, a transmisja odbywa się całkowicie automatycznie. "O danej godzinie pada komenda - telefon do "Gazety Wyborczej" i nasz serwer komunikuje się z redakcją na Czerskiej" - mówi Jarosław Kosiński, drugi informatyk w KAI.

Do końca grudnia br. Agencja korzystać będzie z usług spółki ASTEL zajmującej się m.in. dystrybucją serwisów prasowych. "Dane idą w systemie depeszowym - mówi Tomasz Wełnicki - mamy podpięty do nich na sztywno modem i w ten sposób obsługujemy kilku klientów". Minusem takiego rozwiązania jest brak informacji o tym, jak i kiedy klient korzysta z informacji. "Zawsze dobrze jest dokładnie wiedzieć, co kto bierze" - twierdzi Ewa Jóźwiak, sekretarz redakcji.

Znacznie droższym rozwiązaniem jest przesyłanie serwisu faksem, kiedy za usługę i koszt połączenia musi płacić klient. "Faks wyłącza nam jedną linię telefoniczną, a serwis idzie kilka minut" - mówi Tomasz Wełnicki. Jeden "duży państwowy klient" odbiera serwis KAI teleksem. "Nie chcę podawać jego nazwy, żeby im nie robić wstydu" - stwierdził Jarosław Kosiński.

Agencja ma też własne konto internetowe w ATM-ie, z którego niektórzy klienci po wydaniu kilku komend unixowych ściągają serwis. "Jednak tam często - zdaniem Tomasza Wełnickiego - wyrzuca nas system i nie możemy nadać depesz".

Oprócz serwisu agencyjnego KAI jest autorem kilku drukowanych na papierze biuletynów. Biuletyn Prasowy, wydawany dwa razy w tygodniu na rizografie, przeznaczony jest dla dziennikarzy i zawiera wiadomości, a także tzw. zimne materiały, czyli zestawienia, opinie, "dosiery" i glosariusze wydrukowane na łatwej do podzielenia różnokolorowej zszywce. Natomiast Biuletyn Tygodniowy, pełniący rolę informatora o Kościele w społeczeństwie, stanowi głównie ofertę dla miesięczników i poszczególnych diecezji. Trzecią pozycję stanowi ścienna Gazetka KAI wysyłana do większości parafii w Polsce. Skład wszystkich pozycji wykonywany jest przy użyciu Aldus Pagemaker przez jedną osobę w redakcji.

W Watykanie KAI ma jednego korespondenta - Marka Lenerta, który dysponując stacjonarnym komputerm z modemem może wysyłać stałe korespondencje. W teren dziennikarze Agencji biorą również 3 notebooki z modemami. Unikalne - zdaniem Marcina Przeciszewskiego - materiały przychodzą z Rosji, które na ekranach monitorów przy Skwerze Prymasa Tysiąclecia wyświelane są w cyrylicy.

Zdaniem Marcina Przeciszewskiego nic nie stoi na przeszkodzie, aby po połączeniu diecezji zwrócić się w kierunku Internetu i uruchomić własny serwer WWW. W planach jest też przejście na PAP-owskiego satelitę i osiągnięcie w przyszłym roku pełnej samowystarczalności finansowej.


TOP 200