Konsorcjum bankowe pomoże telekomunikacji

Polska telekomunikacja potrzebuje ogromnych funduszy na rozwój. Potrzeby te szacowane są na 15-20 mld USD, z czego połowa to wydatki złotówkowe. Żaden nasz bank nie dysponuje tak dużymi środkami, by sam mógł pomóc w rozwiązaniu tego problemu.

Polska telekomunikacja potrzebuje ogromnych funduszy na rozwój. Potrzeby te szacowane są na 15-20 mld USD, z czego połowa to wydatki złotówkowe. Żaden nasz bank nie dysponuje tak dużymi środkami, by sam mógł pomóc w rozwiązaniu tego problemu.

Ministerstwo Łączności podjęło w 1991 roku inicjatywę utworzenia konsorcjum bankowego. Wiodącą rolę ma w nim odgrywać Państwowy Bank Kredytowy - finansujący już rozwój poczty. W skład konsorcjum wejdą też: Bank Śląski w Katowicach, Bank Przemysłowo-Handlowy w Krakowie, Bank Gdański, Powszechny Bank Gospodarczy w Łodzi, Bank Zachodni we Wrocławiu, Bank Polska Kasa Opieki SA w Warszawie.

Jego utworzenie wstrzymywało to, że banki nie chciały przyjąć gwarancji rządowych na kredyty. Domagały się zabezpieczenia w majątku PPTT. Dopiero utworzona w grudniu spółka Telekomunikacja Polska SA ma prawo udzielić takiego zabezpieczenia. Tak więc sprawa powinna ruszyć z miejsca.

Podejmowane są ostatnio starania o rozszerzenie konsorcjum o inne banki, w tym również zachodnie. Myśli się o włączeniu w jego skład m.in. Europejskiego Banku Rozbudowy i Rozwoju.


TOP 200