Koniunktura i blokady rozwoju

Mamy dwa zmartwienia: inflację i mocnego złotego. Jednocześnie walczyć się z nimi nie da. Polityka pieniężna powinna więc być bardzo wyważona, a polityka rządu zmierzać do zdjęcia z gospodarki uciążliwych blokad.

Inflacja w maju była wyższa niż przewidywał resort finansów. Według GUS wzrost cen konsumpcyjnych wyniósł 4,4%, a nie jak prognozowano 4,3%. W końcu ubiegłego i na początku tego roku całą winę za rosnącą inflację można było zrzucić na drożejące paliwa i żywność. Teraz już nie. Od lutego dynamika cen paliw i żywności zaczęła się obniżać, za to przyspieszyły ceny innych towarów i usług. Duży wkład w inflację w pierwszym kwartale miał wzrost cen regulowanych (energia elektryczna, centralne ogrzewanie etc.). Polityka pieniężna nie może wpływać na światowe ceny paliw i żywności ani na ceny regulowane, ale nie może też być wobec nich obojętna. Wzrost cen podgrzewa oczekiwania inflacyjne i prowadzi do efektów drugiej rundy, czyli eskalacji żądań płacowych w obronie płac realnych. Jest to tym bardziej niebezpieczne, że od miesięcy dynamika płac przewyższa dynamikę wydajności pracy.

Analitycy są już niemal pewni, że w tym miesiącu Rada Polityki Pieniężnej znów podniesie stopy procentowe. Ta podwyżka nie ustrzeże nas przed dalszym wzrostem inflacji w najbliższych miesiącach. Przewiduje się, że latem osiągnie ona co najmniej 5%, a zacznie spadać dopiero jesienią, by pod koniec roku zejść do poziomu około 4%. Niektórzy uważają, że prawdopodobne są w tym roku jeszcze dwie podwyżki stóp procentowych, inni, że na czerwcowej się skończy. Zapewne tak się stanie, jeśli po sierpniu inflacja rzeczywiście zacznie spadać.

Ekonomiści są niepewni drugiej podwyżki, ponieważ rosnące stopy procentowe tworzą presję na umacnianie się złotego, a silny złoty hamuje eksport. W ciągu czterech pierwszych miesięcy tego roku eksport liczony w euro powiększył się o prawie 20% w skali roku, ale wyrażony w złotych tylko o 10%. W pierwszym kwartale złoty szybko rósł, teraz się względnie ustabilizował, ale rosnące stopy procentowe znów mogłyby zwiększyć popyt na naszą walutę. Polityka pieniężna musi więc być bardzo wyważona, zresztą nie tylko z powodu kursu. Wysokość stóp przesądza o aktywności gospodarczej. Z drugiej strony mocny złoty sprzyja importowi, powstrzymując wzrost cen między innymi surowców energetycznych. Jednak pocieszenie to coraz mniejsze, bo udział nośników energii w całej inflacji konsumenckiej (CPI) spada.

Wysoka inflacja i silny złoty niewątpliwie hamują wzrost gospodarczy. A gdy koniunktura słabnie, rząd powinien szybko zdejmować z gospodarki wszystkie blokady i ograniczenia. A w Polsce ich nie brakuje. Projekty zawarte w tzw. pakiecie Szejnfelda, wydają się zbyt mało rewolucyjne. Przedsiębiorcy od lat postulują zmiany w ordynacji podatkowej, ograniczenie liczby koncesji, zmniejszenie obowiązków związanych z rejestracją firmy i uelastycznienie rynku pracy. Czy wreszcie się tego doczekają?


TOP 200