Koniec zawodu informatyka

Bez wątpienia zarówno w bliższej, jak i dalszej przyszłości zapotrzebowanie na specjalistów IT będzie duże. Informatyka stała się jednak tak rozbudowaną dziedziną, że warto doprecyzować, jacy specjaliści będą poszukiwani.

Bez wątpienia zarówno w bliższej, jak i dalszej przyszłości zapotrzebowanie na specjalistów IT będzie duże. Informatyka stała się jednak tak rozbudowaną dziedziną, że warto doprecyzować, jacy specjaliści będą poszukiwani.

Prowokacyjny tytuł skłania do postawienia pytań: O czyim końcu mowa? Kto to właściwie jest informatyk? Nie jest jednak łatwo na nie odpowiedzieć. Informatykiem wszak się "bywa", także wykonując zupełnie inne zawody. Niełatwo jest także odpowiedzieć precyzyjnie na pytanie, czym jest informatyka. Ów problem wynika z kontekstowości definicji samej informacji - koncentrowaniu się na jej ilościowym znaczeniu oraz niedostrzeganiu jej roli jako czynnika organizacji materii, będącego jej wymiarem, podobnie jak czas czy energia. Jeszcze w latach 70. pojawiały się w Polsce poważne (wydawałoby się) głosy, wątpiące w to, czy informatyka jest nauką (sic!). Co ciekawe, rozterki takie nie występowały w krajach, w których powstała informatyka. Oczywiście informatyka jest nauką, podobnie jak jest również dyscypliną inżynierską. Już przed dziesięcioleciami powstały takie dualistycznie kompatybilne pojęcia, jak information technology i infomation science, jak również computer technology i computer science (potrzebne jest rozróżnianie między technologią informacyjną a informatyczną).

W podobnie uniwersalnie dualistyczny sposób można odpowiedzieć na pytanie: Czy informatyka jest nauką podstawową czy stosowaną? Tego typu dylematy mieli swego czasu fizycy, ich polskim odzwierciedleniem zaś jest występowanie tej dziedziny na uniwersyteckich wydziałach fizyki teoretycznej i politechnicznych: fizyki technicznej. Podobnie jest zresztą z informatyką, tyle że bez modyfikacji nazewniczych. Wszak oczywiste jest, że teoria informacji, algorytmika, badania operacyjne czy metody sztucznej inteligencji ciążą bardziej w kierunku podstaw nauki, a informatyka gospodarcza, teleinformatyka czy bioinformatyka noszą wyraźne piętno aplikacyjne. Granice są tu jednak jak zwykle kwestią płynną i umowną. Wspomnijmy wreszcie, że w świetle prawa polskiego informatyka jest nauką i można w jej ramach nadawać stopnie naukowe.

Czwarty wymiar

U źródeł informatyki znajdują się klasyczne dyscypliny naukowe: mate- matyka i fizyka. Pierwsza umożliwiła powstanie idei programowalności i zaklęcie jej lingwistyką matematyczną w oprogramowanie, druga zaś nadała informatyce realny kształt sprzętowy, oparty na doświadczeniu fizyki elektronicznej. Początkowy etap rozwoju informatyki trwał do połowy lat 50. - ówczesna informatyka służyła właśnie pracom naukowo-badawczym. Wtedy także rozpoczęła się kolejna faza: gospodarcza - bazuje ona na odkryciu, że zarządzanie jest przetwarzaniem informacji. W latach 70. informatyka zaczyna wzbogacać się w wymiar zastosowań społecznych, a w 80. - także indywidualnych. To oznaczało ekspansję informatyki na wszelkie dziedziny naszego życia; z taką czterowymia- rową informatyką mamy do czynienia do dziś.

W dużym uproszczeniu informatyka to przetwarzanie informacji z wykorzystaniem komputerów. Definiując jednak informatyczne profesje, nie można jej zawężać tylko do obszaru sprzętowo-programistycznego. Podobnie jak w przypadku motoryzacji - to nie są tylko silnikowe laboratoria i fabryki samochodów, to także miliony ich użytkowników, sieci dróg i stacje obsługi, przemysł paliwowy i ochrona środowiska. Informatyka jest zatem także obszarem zastosowań.

To właśnie dynamiczne postępy w tej dziedzinie powodują, że pojęcie zawodu informatyka w klasycznej postaci jest skazane na konsekwentny zanik. Jeszcze w początkach lat 70. maszyny cyfrowe były skupione w znacznej mierze w scentralizowanych ośrodkach obliczeniowych, gdzie w klimatyzowanych salach, pośród szaf przewijaków taśm magnetycznych, uwijali się kapłani wiedzy tajemnej - z obłędem w oczach i plikami kart perforowanych, wystających z kieszeni białych kitli. Granicą między produ- centami a odbiorcami informatyki, pomiędzy zawodowymi informatykami a resztą świata, były ściany pomieszczeń z komputerami. Rozwój teleinformatyki i pojawienie się powszechnie dostępnego sprzętu osobistego zburzyły te mury.

Współczesny lekarz-infogenetyk, korzystając z pakietów narzędziowych i powłok (szkieletów) systemów eksperckich, może uzupełnić je własną bazą wiedzy i regułami wnioskowania, tworząc oryginalny program do zastosowań medycznych. Konstruktorzy, stosujący systemy CAD, tworzą dodatkowe procedury aplikacyjne. Analityk marketingowy, korzystając z graficznych języków programowania, generuje indywidualne procedury czy raporty. Różnica między informatykiem a osobą, która korzysta z jego pracy, staje się trudna do uchwycenia.


TOP 200