Klub dyskusyjny Polska

Choć wielu wyda się to zaskakujące, usługa news odniosła w Polsce wielki sukces. Mimo różnych opinii na temat polskiego Usenetu, mimo narzekań na kulturę wypowiedzi tam panującą, mimo kłopotów technicznych z serwerami - jedno jest pewne: polskie grupy dyskusyjne należą do najaktywniejszych na świecie.

Choć wielu wyda się to zaskakujące, usługa news odniosła w Polsce wielki sukces. Mimo różnych opinii na temat polskiego Usenetu, mimo narzekań na kulturę wypowiedzi tam panującą, mimo kłopotów technicznych z serwerami - jedno jest pewne: polskie grupy dyskusyjne należą do najaktywniejszych na świecie.

W ciągu ostatnich 30 dni liczba wiadomości wysłanych na newsy w hierarchii pl.* wynosiła średnio 15 386 dziennie. Z powodu lawinowo przyrastającej liczby użytkowników Internetu w Polsce i małej dokładności wyznaczania tej wielkości trudno określić wartość mianownika, który pozwoliłby na oszacowanie przeciętnej aktywności usenetowej polskiego internauty. Pozostaje więc porównanie z innymi hierarchiami (w pewnym uproszczeniu, reprezentującymi kraje, a przynajmniej obszary językowe). Na przykład hierarchia fr.*, na którą piszą Francuzi, część Belgów i Szwajcarów, a także wiele francusko- języcznych osób z całego świata, w tym samym czasie przyjmowała 10 890 wiadomości dziennie. Na grupy z hierarchii esp.* i es.*, odwiedzanych zarówno przez Hiszpanów, jak i wielu hiszpańskojęzycznych mieszkańców Ameryki Łacińskiej, wysyłano 5731 wiadomości na dobę. Mieszkańcy podobnie do Polski rozwiniętych, choć mniej ludnych, Czech i Węgier pisali na Usenet w sumie nieco ponad 600 wiadomości dziennie.

W hierarchii de.*, używanej przez osoby niemieckojęzyczne, znajdowało się średnio 15 789 wiadomości na dobę. To niewiele więcej niż w pl.*, choć bywały dni, że polski Usenet był aktywniejszy. Należy także dodać, że w hierarchii de.* znajdują się grupy de.alt.* - swobodnie zakładane i usuwane przez użytkowników Internetu, zawierające przede wszystkim pliki binarne (zdjęcia, filmy, utwory muzyczne w MP3, programy...). Tymczasem w hierarchii pl.* nie ma ani żadnych grup z binariami, ani swobodnego zakładania grup pl.alt.*.

Przykłady można by mnożyć, ale ich wymowa pozostaje jednoznaczna: polskie grupy dyskusyjne należą do najaktywniejszych na świecie. Średniej wielkości kraj, z raczej umiarkowanie rozwiniętą infrastrukturą internetową, generuje znaczącą część światowych dyskusji - być może nawet największą w przeliczeniu na użytkownika Internetu. Gdzie tkwi fenomen polskich newsów? Dlaczego Usenet jest tak lubiany przez Polaków? Co sprawia, że właśnie tutaj, między Odrą a Bugiem, ta właśnie usługa uzyskała tak ogromną popularność?

Konstytucja polskiego Usenetu

Gdy opisuje się filozofię Internetu, najczęściej używane słowa to "twórczy chaos", "anarchia" czy w najlepszym przypadku "kontrolowany nieporządek". Wszystkie te określenia są jednak nieprzydatne w opisie polskiego Usenetu. Tym, które ciśnie się na usta, jest "organiczny porządek" z akcentem na "porządek".

Stronahttp://www.usenet.pl stanowi zwięzłe, ale pełne kompendium wiedzy na temat polskich newsów. Surowa forma tego serwisu (powered with vi - głosi dumny napis) nie powinna nikogo zwieść: w rzeczywistości jej zawartość jest dopracowana, a taki wygląd stanowi element stylistyki charakterystycznej dla środowisk administratorów sieciowych. Kluczowym elementem, poniekąd "konstytucją" polskich newsów, jest FAQ (Frequently Asked Questions), autorstwa Tomasza R. Surmacza. Dokument ten składa się z 4 części. W pierwszej można znaleźć wiele fundamentalnych założeń, którymi kierowano się w czasie zakładania takiej hierarchii. Warto je opisać, bo dowodzą, że Usenet w Polsce został zaprojektowany z poważnymi ograniczeniami. I tak:

  • Istnieje zakaz wysyłania plików binarnych (zdjęć, muzyki, filmów) na hierarchię pl.*. Dzięki temu osoby korzystające z mniej wydajnych łączy lub nie życzące sobie otrzymywania takich materiałów nie są zasypywane gigabajtami niepotrzebnych przesyłek. Czasami zakaz ten jest postrzegany jako ograniczenie, ale to właśnie dzięki niemu "nasycenie informacyjne" (odsetek informacji istotnej w całkowitym wolumenie przesyłek) Usenetu w Polsce jest tak duże.

  • Nie wolno przeprowadzać zbyt intensywnego crosspostingu, czyli wysyłać informacji na wiele grup równocześnie. Ograniczenie to sprawia, że dyskusje na poszczególnych grupach są raczej skoncentrowane wokół głównego tematu.

  • Istnieją hierarchie (pl.ogloszenia.* i pl.praca.*) specjalnie przeznaczone do wysyłania reklam i ogłoszeń. Ogłoszenia pojawiają się sporadycznie na innych grupach, ale wysyłanie tego samego listu na różne grupy, czyli spamowanie, jest bezlitośnie tępione.

    Przestrzeganiem tych zasad zajmują się specjalizowane programy (tzw. cancel- boty), choć czasami sytuacja wymaga interwencji administratora. Autor FAQ przypomina także: "Usenet news to nie jest gazeta, która codziennie ma zupełnie nowe wydanie. (...) Jeśli jesteś przedstawicielem jakiejś firmy i chcesz ją zareklamować, zdecydowanie lepszy efekt osiągniesz umieszczając URL-a do firmowej strony WWW w swojej stopce (sygnaturce) i uczestnicząc w konstruktywny sposób w dyskusjach prowadzonych w grupie". Ta rada, zwróćmy uwagę, dotyczy merytorycznej zawartości grup newsowych, a wysoki poziom dyskusji na wielu z nich jest w pewnym sensie wynikiem takiego nastawienia twórców polskiego Usenetu.

    Za pierwszą przyczynę sukcesu hierarchii pl.* można więc uznać przejrzyste i konsekwentne egzekwowanie zasad uczestnictwa.

    Na wyciągnięcie ręki

    Kolejną przyczyną sukcesu polskich newsów jest ich dostępność. W FAQ opisano konfigurację serwera i czytnika news. To ostatnie zresztą jedynie dla użytkowników systemów unixowych, ponieważ najpopularniejszy czytnik news - Microsoft Outlook Express - jest dostatecznie dokładnie opisany w prasie popularnej.

    Użytkownik, który już skonfigurował aplikację kliencką, może podłączyć się do serwera. W Polsce istnieje ok. 30 serwerów news, oferujących hierarchię pl.*. Wiele z nich to akademickie, choć umożliwiające łączenie się także użytkownikom spoza środowisk uczelnianych. Szymon Sokół, administrator jednego z najważniejszych serwerów w Polsce (news.icm.edu.pl), tłumaczy: "Infrastrukturę news utrzymuje się tak czy owak, a użytkownicy od innych operatorów nie generują aż tak dużego obciążenia, aby wymagało to nadzwyczajnych inwes-tycji". Ośrodki akademickie, w dobrze pojętym interesie publicznym, pozwalają więc użytkownikom na łatwy i wydajny dostęp. Dodajmy, że na przekór zasadom wolnego rynku najlepiej zarządzane w Polsce są serwery niekomercyjne.

    Użytkownikom z zagranicy w korzystaniu z polskich grup dyskusyjnych pomaga opis "prenumeraty" hierarchii pl.*, napisany w języku angielskim. Polacy za granicą, którzy chcą czytać polskie newsy, mogą podsunąć ten opis administratorom lokalnych serwerów. Zapewne dzięki temu, że istnieje tak przyjazna procedura dodawania hierarchii pl.*, wiele serwerów w USA, Niemczech, Norwegii, Holandii i innych krajach oferuje ją swoim użytkownikom. Istnieje także serwis niusy.onet.pl, który pozwala każdemu posiadaczowi przeglądarki WWW czytać dystrybucję news w Polsce.

    Podsumowując, Usenet w Polsce jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. To jedna z pierwszych usług, z którą styka się początkujący internauta. I to kolejna bardzo ważna przyczyna dużej popularności hierarchii pl.*.

    Królestwo i jego monarcha

    Podział grup w hierarchii pl.* jest w znacznej mierze odzwierciedleniem podziału grupy hierarchii głównej. Przykładowo, pl.comp.* to grupy na temat informatyki i komputerów, pl.rec.* - szeroko rozumiany wypoczynek, pl.sci.* - nauka. Takie powielenie hierarchii podstawowej jest z jednej strony dobre (łatwo odnaleźć poszukiwaną grupę), z drugiej zaś, powoduje pomieszanie języków godne wieży Babel. Istnieją grupy o nazwach angielskich (np. specjalistyczna grupa na temat technologii obiektowej pl.comp.objects), są grupy o nazwach polskich (np. pl.praca.oferowana), ale można znaleźć grupy o nazwach przedziwnie mieszanych - takich jak grupa pl.rec.turystyka.tramping albo pl.comp.os.linux.programowanie. Niezdecydowanie językowe i niezbyt logiczny podział są słabością polskich newsów, choć gdy prześledzić historię powstawania grup, widać wyraźnie, że taka struktura ma uzasadnienie historyczne.

    Jednak nazewnictwo grup, skądinąd niedoskonałe, nie wywołuje większych emocji. Grupa pl.news.nowe-grupy, przeznaczona do dyskusji na temat polskiego Usenetu, regularnie jest wstrząsana polemiką na temat procedury powoływania nowych grup. W teorii, tj. według FAQ, wygląda ona następująco: na grupie pl.news.nowe grupy pojawia się tzw. RFD (request for discussion), czyli list z szablonu, stanowiący zaproszenie do dyskusji. W jej toku osoby zainteresowane dopracowują nazwę i tematykę grupy. Uzgodnienia te są zawierane w dokumencie CFV (call for votes), który powinien być wysłany pod adresem wskazanym w FAQ. Następnie administrator news w Polsce, Tomasz R. Surmacz, wysyła CFV na grupy, gdzie znajdują się osoby potencjalnie zainteresowane powołaniem nowego forum, i następuje głosowanie. Po określonym czasie głosowania (zwykle tydzień, dwa tygodnie), wyniki są ogłaszane, a grupa zakładana.

    Tyle teoria, praktyka zaś dowodzi, że czasami musi upłynąć wiele miesięcy, zanim CFV ujrzy światło dzienne. Czasem CFV w ogóle nie jest wysyłane. Zdarzyło się, że grupa nie została założona, mimo że o jej powołaniu zadecydowało głosowanie. Ostateczna decyzja podejmowana jest w zasadzie jednoosobowo przez Tomasza R. Surmacza: "Techniczne decyzje podejmowane są przeze mnie, a merytoryczne na zasadzie demokratycznego głosowania przez wszystkich, z możliwoś-cią weta z mojej strony". Zwróćmy uwagę, że taki "absolutyzm oświecony" to przeciwieństwo anarchii, panującej w innych dziedzinach usług internetowych rozwijanych niekomercyjnie.

    Ten niecodzienny system jest wynikiem niepisanego konsensusu między administratorami serwerów news. Opiera się na zaufaniu do decyzji Tomasza R. Surmacza. Dzięki temu administratorzy nie muszą wykonywać ręcznie czynności. Ich serwery akceptują polecenia sygnowane odpowiednim podpisem elektronicznym. "Administratorom polskim i zagranicznym jest obojętne, czy grupa pl.cos.tam powstanie rok wcześniej czy rok później. Ważne jest to, że Tomek nie założy w hierarchii pl.* żadnej grupy z binariami i generalnie nie zrobi nic, co mogłoby spowodować kłopoty. Jego control messages mogą być akceptowane w ciemno, to wielka wygoda" - twierdzi Nina Liedtke, aktywna uczestniczka grupy pl.news.nowe-grupy. Inny uczestnik Marcin Dębowski ujmuje to prościej: "Tomasz R. Surmacz może, co mu się żywnie podoba, a w szczególności zakładać lub odmawiać zakładania grup podług własnego uznania. Może się to podobać bądź nie podobać, ale takie są fakty".

    Na wspomnianej grupie regularnie pojawiają się nazwiska osób, które stawiają żądania dotyczące zmiany procedur zakładania grup, najczęściej - poddania tego procesu kontroli instytucjonalnej. I regularnie napotykają silny opór ze strony bardziej doświadczonych internautów, którzy - i tutaj odzywa się w nich duch anarchistyczny - uważają, że "absolutyzm oświecony" polskiego Usenetu jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż nadzór firmy bądź instytucji. "To byłoby nieszczęście" - odpowiadają zgodnie.

    "Przychodzi nowy, koniecznie chce mieć własną grupę, a nawet nie potrafi sprecyzować, o czym ona ma być, tzn. napisać formalnej propozycji, którą można by przedyskutować. A na uwagi innych (ja już praktycznie nie odpowiadam na żadne artykuły w newsach) obraża się, pluje wyzwiskami albo rozpoczyna tasiemcowe wątki, jaki to Usenet jest zły i jak się mu wolność ogranicza" - twierdzi właściciel hierarchii pl.* Tomasz R. Surmacz. Fakty są po jego stronie. Sukces Usenetu w Polsce jest niewątpliwy, środowisko techniczne gwarantuje status quo, a większość użytkowników jest zadowolona. Outsiderzy znaleźli swój przytułek w hierarchii alt.*, gdzie każdy może założyć forum. Tam też można znaleźć grupy, takie jak alt.pl.uzywki, alt.pl.popieram.ateizm czy alt.pl.gry.pirackie.

    Można więc powiedzieć, że polscy internauci mieli szczęście do osób, które zarządzają hierarchią i serwerami. Ich pracowitość i zdrowy rozsądek są chyba jednym z najważniejszych czynników, będących podstawą sukcesu Usenetu.

    Ogrodnicy treści

    Infrastruktura techniczna to jednak za mało, aby zapewnić merytoryczny poziom przy takim natężeniu dyskusji. Na jednym tylko serwerze news.icm.edu.pl są dostępne 224 grupy w hierarchii pl.*, a natężenie ruchu wynosi 20-40 MB na dobę. Zdarza się, że jednego dnia serwer obsługuje 200 tys. połączeń i ponad 1,5 mln pobrań artykułów. Przeglądanie news (nie tylko hierarchii pl.*) jest więc w Polsce zjawiskiem masowym, w którym regularnie uczestniczą dziesiątki (jeśli nie setki) tysięcy osób. Ilość jest wrogiem jakości - jak wobec tego w takiej sytuacji zapewnić wysoki poziom merytoryczny grup?

    Wiele grup w polskim Usenecie jest moderowanych. Osoba bądź grupa osób czyta wszystkie listy wysyłane na daną grupę, a następnie decyduje, które z nich "ujrzą światło dzienne", tj. dotrą na grupę lub zostaną usunięte. Jest to rozwiązanie drastyczne. Najczęściej jednak gru- py nie są zakładane jako moderowane, a obostrzenie to jest wprowadzane po pewnym czasie, na życzenie uczestników, którzy nie mogą znieść kłótni i powtarzających się wątków. Moderowanie jest zadaniem odpowiedzialnym, gdyż łatwo jest narazić się na zarzut stronniczości, cenzury itd. Nie trzeba dodawać, że za trud włożony w moderowanie grupy nie można oczekiwać żadnego wynagrodzenia, a i dobre słowo z rzadka przebija się przez narzekania zawiedzionych, których listy nie dotarły na grupę. Moderatorowi najłatwiej jest obsługiwać te grupy, gdzie listy muszą spełniać tylko wymogi formalne (np. co do długości czy formatowania). Najtrudniej zaś kontrolować grupy, w których moderator samodzielnie musi podejmować decyzje o zamieszczeniu lub usunięciu wiadomości, kierując się własnym gustem i intuicją.

    "Nie moderuję codziennie, ale czynność ta zabiera mi dwie, trzy godziny w tygodniu. Jest zazwyczaj około dwustu, trzystu listów w jednym rzucie - z czego połowa nadaje się do wyrzucenia. Poza własnym subiektywizmem mam jeszcze do pomocy opinie innych. Jeśli post mi się nie podoba, ale podeśle go kilka osób, to zostaje zamieszczony" - mówi Asia Jędrychowska na co dzień moderująca grupę pl.rec.humor.najlepsze. W trakcie pisania tego artykułu na pl.news.nowe-grupy trwa dyskusja nad zasadami dobrego moderowania, zaproponowanymi przez Ninę Liedtke. Jak widać, środowisko Usenetu potrafi świetnie organizować się samo.

    Pierwsze słowo, które ciśnie się na usta przy próbie opisania obowiązków moderatora, to "cenzor". Doświadczenie pokazuje jednak, że do większości moderatorów trafnie pasuje określenie "ogrodnicy treści". Porównanie z dbałością o ogród jest o tyle trafne, że moderatorzy - tak jak ogrodnicy - muszą czasami przycinać nazbyt wybujałe pędy i wyrywać chwasty po to, by realizować pewną wizję całości. "Czasami dostaję śmieszne listy" - dodaje Asia Jędrychowska. "ÇDlaczego nie widać moich postów?!Č albo ÇBędziesz smażyć się w piekle za to, co przepuściłaśČ. Nie przejmuję się tym, tylko robię swoje" - kwituje moderatorka.

    Kilkudziesięciu moderatorów, którzy każdego dnia poświęcają prywatny czas, by decydować o treściach pojawiających się w sieci, to dobre duchy polskiego Usenetu, współautorzy jego sukcesu ilościowego i gwarancja wysokiego poziomu merytorycznego wielu grup.

    Polska niekomercyjna

    Może należałoby odwrócić pytanie postawione na początku artykułu: zapytać nie "Dlaczego Usenet odniósł sukces w Polsce", lecz "Dlaczego nie odniósł gdzie indziej". Patrząc na sytuację w amerykańskiej części Internetu, widać, że tam istnieje wiele darmowych lub półkomercyjnych serwisów, które zapewniają podobną funkcjonalność. Przykładem może być serwis eGroups, niedawno przejęty przez podobny (Yahoo! Groups). Założenie tam listy dystrybucyjnej jest prostsze niż w hierarchii pl.*. Niestety, takie rozwiązanie ma kilka dość istotnych wad: nie jest automatycznie ogłaszane w ogólnokrajowym katalogu, ma scentralizowaną dystrybucję (a więc bardziej zawodną i zabierającą więcej pasma), trzeba się także pogodzić z reklamami dołączanymi przez właściciela serwisu do przesyłek.

    "Nie do końca wiem, dlaczego Węgrzy wolą inne, droższe, mniej praktyczne i mniej demokratyczne od Usenetu formy komunikacji. Na pewno węgierskie ośrodki akademickie są w dalszym ciągu na etapie Internetu elitarnego. W Polsce ogólno- dostępne serwery akademickie były na początku zaczynem boomu Usenetu. Brakuje też postaci na miarę Surmacza" - twierdzi Vizvary Istvan, Węgier mieszkający w Polsce. Paradoksalnie za winnego uważa też rząd: "Na Węgrzech newsy posiadają poparcie rządowego programu NIIF (narodowy program popierania infrastruktury informatycznej). Wydaje mi się, że jak każdy narodowy program popierania polega on na tym, iż firmom znajomych zleca się jakieś banalne roboty za chore pieniądze, a sprawy nie nabierają tempa".

    Być może więc tajemnica powodzenia polskiego Usenetu tkwi w tym, że jest on oderwany od jakichkolwiek firm i instytucji. "Wystąpiłem nawet z wnioskiem o grant związany z Usenetem. Obejmował nie tylko zakup sprzętu, ale i badania/prace związane z analizą wykorzystania tego co jest, w szczególności efektywności łączy. Nie spotkało się to z przychylną opinią komisji Politechniki Wrocławskiej. Komitet Badań Naukowych również nie był zainteresowany" - dodaje Tomasz R. Surmacz. Zważywszy na węgierskie doświadczenia, może to i lepiej?

    Newsa naszego powszedniego

    Właściciel hierarchii pl.*, grupa administratorów dbających o serwery i moderatorzy byliby jednak niepotrzebni, gdyby nie zasadniczy element polskiego Usenetu - uczestnik. To zwykły, szary interna-uta, który pragnie czegoś dowiedzieć się na określony temat, a częściej - wypowiedzieć się. Szymon Sokół mówi: "Liczba postingów świadczy o tym, że my, Polacy, mamy większą skłonność do gadulstwa niż inne nacje". I chyba trudno temu zaprzeczyć.

    I choć użytkownicy narzekają na moderatorów, administratorzy - na użytkowników, Tomasz R. Surmacz - na brak czasu, wszyscy - na kulturę dyskusji, to... tysiące polskich użytkowników Internetu co dzień uruchamiają czytnik news, przeglądają grupy i piszą listy. Chwała im za to, dzięki nim bowiem polski Usenet pozostaje jednym z największych klubów dyskusyjnych świata i jednym z najciekawszych zjawisk w polskim Internecie.

    <hr>

    Autor dziękuje za współpracę Asi Jędrychowskiej, Andrzejowi Lewandowskiemu, Szymonowi Sokołowi, Tomaszowi R. Surmaczowi i Istvanowi Vizvary'emu. Statystyki ruchu na grupach zaczerpnięto z serwerahttp://volume.news.oleane.net/ w dniu 15.09.2001 r.