Klikować, czyli dwumlask belki pionowej

"Mam nadzieję, że nie dojdzie do apokaliptycznej dla języka sytuacji, gdy straci on w informatyce swą podstawową, komunikacyjną funkcję" - stwierdziła Elżbieta Grabska z Instytutu Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego, rozpoczynając wykład "Terminologia informatyczna a poprawna polszczyzna" dla uczestników IX Ogólnopolskiego Forum Teleinformatyki.

"Mam nadzieję, że nie dojdzie do apokaliptycznej dla języka sytuacji, gdy straci on w informatyce swą podstawową, komunikacyjną funkcję" - stwierdziła Elżbieta Grabska z Instytutu Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego, rozpoczynając wykład "Terminologia informatyczna a poprawna polszczyzna" dla uczestników IX Ogólnopolskiego Forum Teleinformatyki.

Jej zdaniem, jesteśmy obecnie u progu powstania nowego zawodu - "tłumacza dla informatyka". Język komputerowy związany z rozwojem nowych technologii jest językiem niezwykle żywym, podlegającym wciąż nieustannym zmianom. Grozi mu - zdaniem Elżbiety Grabskiej - ograniczenie użycia do jednej tylko, specyficznej grupy, jaką są informatycy i programiści. Terminologia komputerowapo winna obsługiwać 3 sytuacje komunikacyjne:

- relację między profesjonalistami

- relację między profesjonalistą a jego klientem

- relację między klientami.

Klient - według Elżbiety Grabskiej - jest jedynie użytkownikiem komputera. Interesuje go przede wszystkim efekt działania aplikacji, a nie sposób, w jaki ona funkcjonuje. "Giełda komputerowa jest dla mnie przykładem występowania trzech opisywanych sytuacji; wystarczająco dobrym przykładem, by humanista, a nie informatyk szybko pogubił się w używanej tam terminologii" - twierdzi Elżbieta Grabska.

Najpopularniejszym sposobem dodawania do słownika nformatycznego nowych słów jest spolszczanie terminologii angielskiej. "W przeciwieństwie do częstego przenoszenia wprost do języka słów angielskich, kalki strukturalne polegające na dosłownym tłumaczeniu są dość rzadkim zjawiskiem" - zauważa Elżbieta Grabska. Termin

"międzymordzie", pochodzący od słowa "interface", nie przyjął się - jej zdaniem - ze względu na swój zbyt "poufały" charakter, nie odpowiadający oryginałowi, i konieczność wytłumaczenia rozmówcy, że chodzi tu o stosunek dwóch urządzeń, a nie jednego. Kalki strukturalne są niebezpieczne, ponieważ użyta w nich nowa reguła tworzenia słów wchodzi do języka polskiego.

Często nie ma potrzeby tworzenia nowych terminów. Użyte w instrukcji do polskiej wersji programu CorelDraw słowo "ukosować" mogłoby z powodzeniem być zastąpione przez "pochylać". W większości przypadków informatykom pozostaje jedynie przenieść sformułowania do języka, dodając jedynie polską pisownię i fleksję. Czasem rodzi to pytania: czy lepiej brzmi "kliknąć" czy "klikować", kiedy w czasie przeszłym trzeba użyć formy "klikł" lub "kliknął", zamiast oczywistej w drugim przypadku formy "klikował".

Nonsensownymi - według Elżbiety Grabskiej - są próby tłumaczenia oznaczeń klawiatury PC. "Jak porozumieć się z kolegą Amerykaninem, gdy angielskie "Escape" zastąpimy polskim "Ujdź", a "Home" - Dom" - pytała retorycznie prelegentka. Zarówno Francuzi, jak i Rosjanie z powodzeniem używają własnego oznaczenia klawiszy, co niekiedy jednak rodzi nieporozumienia.

"Zapożyczanie samego znaczenia też czasem bywa niebezpieczne" - uważa Elżbieta Grabska, wskazując na zadomowioną w terminologii "mysz". Często wyrazy tak tworzone wypierają rodzime słownictwo, co dzieje się w przypadku słowa "dokładnie" znaczącego już nie "precyzyjnie", ale "właśnie" lub "oczywiście".