Kierunek: konsumeryzacja

Szefowie działów IT poddawani są coraz większej presji przez użytkowników oczekujących, że w pracy będą mogli korzystać z prywatnych urządzeń.

Jeśli HTML5 osiągnie stadium dojrzałości, umożliwi użytkownikowi przemieszczanie się w niezauważalny sposób między urządzeniami klienckimi, również prywatnymi, i korzystanie z bardzo bogatych możliwości nawet bez dostępu do sieci. Miałem okazję uczestniczyć w kilku demonstracjach możliwości tej technologii i wygląda to obiecująco.

Gavin Morriss, inżynier wewnętrznego działu IT Intela

Wyznacznikiem konsumeryzacji jest stopień wkraczania do strefy zawodowej technologii, którą posługujemy się prywatnie. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w Stanach Zjednoczonych przez Intela, aż 95% pracowników wykorzystuje w pracy zawodowej prywatne urządzenia - notebooki z platformą Windows, komputery Apple, tablety, smartfony, domowe pecety. Jednocześnie zaledwie połowa firm przyznaje, że w jakikolwiek sposób wspiera urządzenia pracowników wykorzystywane do pracy. Innymi słowy, pracownicy radzą sobie bez wsparcia IT, ale omijając przy tym służbowe procedury bezpieczeństwa. Użytkownicy deklarują dziś, że nawet przez 40% czasu pracy korzystają z urządzeń prywatnych i liczba ta rośnie z każdym rokiem.

"Osoby zarządzające IT mają naturalną skłonność do blokowania napływu prywatnych urządzeń i aplikacji do korporacyjnego IT. Możemy z konsumeryzacją walczyć albo się w nią wpisać. Jeśli możemy udostępnić naszą usługę jako aplikację webową, to dlaczego tego nie zrobić? Pytanie brzmi: jak, skoro mamy już dziś tak wiele urządzeń i aplikacji, a ich liczba będzie tylko wzrastać? Kontrola nad tą stale powiększającą się paletą urządzeń nie należy już do IT. Istotne jest to, aby skoncentrować się na zarządzaniu usługą, a nie urządzeniem" - mówił Gavin Morriss, inżynier wewnętrznego działu IT firmy Intel, na II Kongresie Lidera Informatyki Computerworld.

Już nie tylko moda

W świecie korporacyjnej informatyki, w którym główną rolę grały przez dekady urządzenia klienckie oparte na systemie Windows, struktury były bardzo sztywne. Dziś próba przyniesienia do pracy własnego komputera Mac i wpięcia go w korporacyjną sieć nadal jest testem elastyczności struktur IT. Ale stosunek do konsumeryzacji IT znacznie się zmienił w ostatnich latach. Kiedyś akceptację w korporacyjnej sieci urządzeń użytkowników uznawano za niepoważne podejście do zagadnienia zarządzania firmowymi zasobami IT, później za przemijającą modę, obecnie konsumeryzacja uznawana jest za zjawisko, które będzie miało znaczący wpływ na kształt środowiska informatycznego, w którym pracujemy.

Im więcej urządzeń umożliwiających dostęp do usług świadczonych przez korporacyjne IT, tym bardziej skomplikowane i kosztowne staje się zarządzanie nimi. Kluczowa jest odpowiedź na pytanie, z jakich narzędzi może skorzystać dział informatyki, aby nie przytłoczyły go nowe zadania, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że w przyszłości wachlarz urządzeń klienckich wykorzystywanych do pracy - choć dziś wydaje się to niepoważne - powiększy się o smart TV, urządzenia instalowane w samochodach czy mobilne platformy rozrywkowe. Jednym z najistotniejszych zagadnień jest zapewnienie bezpieczeństwa. Z pomocą przychodzi i cloud computing.

Można bezpiecznie założyć, że korporacyjne działy IT w coraz większym stopniu będą działać jak komercyjni dostawcy usług i treści, dostarczający produkty w sposób scentralizowany na szereg urządzeń odbiorców. Istotne jest to, aby systemy serwujące treść rozpoznawały urządzenia użytkowników i podawały im ją w formie możliwie najlepiej dostosowanej do ich możliwości w kategoriach prezentacji i bezpieczeństwa. Przydatne w tej nowej strategii obsługi użytkowników byłoby również zaoferowanie im miejsca w korporacyjnej chmurze, w którym mogliby bezpiecznie przechowywać pliki.

"Można powiedzieć, że przechodzimy od koncentracji na urządzeniu do koncentracji na użytkowniku. Chcemy dostarczać usługi ludziom, a nie urządzeniom. A jednak cały czas, jako wewnętrzny dział IT Intela, również mamy z tym sporo problemów. Cały czas zarządzamy tym jako zbiorem odosobnionych przypadków, a nie automatyczną procedurą, co kosztuje nas sporo czasu i pieniędzy. Cały czas jesteśmy uzależnieni od dostawcy oprogramowania i jego możliwości dostarczenia wersji na różne platformy użytkowników" - mówił Gavin Morriss.

Wyzwania nie tylko informatyczne

40%

przez tyle czasu pracy użytkownicy korzystają z urządzeń prywatnych, a liczba ta rośnie z każdym rokiem.

Poważnym wyzwaniem jest sprostanie wymaganiom prawnym, czyli np. możliwość udzielenia twierdzącej odpowiedzi na pytanie, czy licencja na oprogramowanie wykorzystywane w firmie obejmuje też przypadki jego wykorzystania na prywatnych urządzeniach. Ważna jest odpowiedź na pytanie, do jakiego stopnia i czy w ogóle firma odpowiada za nielegalne oprogramowanie zainstalowane przez użytkownika na jego własnym sprzęcie i czy będzie w stanie - w razie postępowania sądowego - zabezpieczyć dane z jego urządzenia. Idealnym rozwiązaniem wydaje się stworzenie na urządzeniach użytkowników wydzielonych stref przeznaczonych do pracy, posiadających odpowiedni poziom zabezpieczeń. Dzięki technologiom wirtualizacji takie rozwiązania są dziś możliwe.

Akceptacja konsumeryzacji wymaga rozwiązania kwestii wsparcia użytkowników. Intel podszedł do tego społecznościowo. "Użytkownikom komputerów Mac udostępniliśmy platformę społecznościową, umożliwiając im stworzenie własnej grupy wsparcia. Makowcy tak czy inaczej tworzą społeczności, więc tylko im to ułatwiliśmy, zdejmując przy okazji w dużej mierze ciężar ich wspierania z korporacyjnego IT" - podsuwał Gavin Morris.

Czy to się opłaca?

Nieodmiennie powstaje pytanie, czy pozwolenie użytkownikom na korzystanie z ich własnych urządzeń ma uzasadnienie biznesowe. Można bronić tezy, że wykorzystanie smartfonów oszczędza czas i zwiększa produktywność, a bez wątpienia zwiększa satysfakcję użytkowników, ale to przede wszystkim niezależność i swoboda dokonywania własnych wyborów wpisują się w charakterystykę pokolenia Y, dla którego równowaga strefy zawodowej i prywatnej oraz przyjazne środowisko pracy jest co najmniej równie ważne jak status i wynagrodzenie.