Kiedy wrócą tłuste lata w sektorze publicznym

Rok 2016 nie należał do udanych dla branży ICT. Zsumowane przychody sektora IT i telekomunikacyjnego były niższe o 3,4 % w porównaniu do roku 2015, zaś sama branża informatyczna zaliczyła spadek o 5,2 %. Czy 2017 będzie okazją do wejścia na ścieżkę wzrostu? A może dopiero rok 2018? O sytuacji w polskim sektorze ICT rozmawiali uczestnicy dyskusji panelowej podczas oficjalnej prezentacji raportu Computerworld TOP200.

Na przestrzeni 25 edycji raportu Computerworld TOP200 spadek przychodów firm z sektora informatycznego zaobserwowano tylko raz. W 2009 r. polska branża IT straciła 10% przychodów w wyniku spowolnienia gospodarczego, będącego następstwem światowego kryzysu w sektorze bankowym. Co jednak stało się w 2016 roku? Przede wszystkim w całej gospodarce spadły inwestycje rok do roku o 5,5 %. Drugi kamień młyński polskiego IT to wyhamowanie kontraktów w sektorze publicznym. Szczególnie dotyczyło to kontraktów w administracji centralnej i w służbie zdrowia. Sektor medyczny zmniejszył zakupy IT w 2016 r. o ponad 40%.

Ostatnia taka perspektywa

„Przyczyny są trafnie nazwane. Wszyscy dużo mówią o spadku związanym z rynkiem zamówień publicznych, ale był on prognozowany, ponieważ tak to wyglądało również 7 lat wcześniej, gdy kończył się jeden okres finansowania, powodujący wzrost wydatków, a potem naturalnie nastąpił spadek” – mówił Paweł Prokop, wiceprezes zarządu i dyrektor Sektora Publicznego Comarch S.A.

Zobacz również:

Tomasz Bitner, prowadzący debatę, zwrócił uwagę, że chociaż nowy okres finansowania jest istotnym czynnikiem wpływającym na kontrakty w publicu, to jednak poważnym zjawiskiem wydaje się ogólny spadek poziomu inwestycji. „Warto się zastanowić, dlaczego tak się dzieje. Przy mimo wszystko rosnącej gospodarce [dynamika PKB w 2017 r. wyniosła 2,8% - red.] powinien być wzrost. Trzeba pomyśleć, jak uruchomić istniejące tu pokłady. Administracja sama z siebie wykorzysta pieniądze, my jako dostawcy IT musimy myśleć o tym, że to jest ostatnia tak suta perspektywa i trzeba zastanowić się nad zmianą modeli biznesowych, które umożliwią funkcjonowanie w sytuacji, gdy nie będzie już tak dużego dopływu pieniędzy na projekty. Oznacza to przejście w kierunku modeli usługowych, co dla branży będzie dużym wyzwaniem” – wyjaśniał Paweł Prokop.

Dr inż. Stanisław Dyrda, ekspert ds. B+R z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju przyznał, że trudno o jednoznaczne diagnozy, który z czynników zadecydował o takich wynikach firm i wolumenie zamówień teleinformatycznych w sektorze publicznym. „Istotne jest to, że Ministerstwo Cyfryzacji dokonało pewnego manewru: nakłady, które były przez lata ponoszone na informatyzację państwa, nie były umiejętnie wydatkowane. Trzeba było się temu przyjrzeć i zaproponować inne rozwiązania. Podobnie ma się rzecz w Planie Odpowiedzialnego Rozwoju, tam też trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, w co chcemy inwestować i gdzie iść” – mówił ekspert NCBR.

Efekt, a nie ilość

Ale czy administracja państwowa nadal będzie potrzebowała dużych systemów informatycznych, czy ten czas już się skończył?

Leszek Maśniak, doradca ministra oraz Chief Data Officer w Ministerstwie Cyfryzacji przyznał, że widać już zmianę w kierunku zakupu konkretnych usług zamiast dużych systemów informatycznych. Jako przykład wskazał program 500+, gdzie administracja do obsługi wniosków składanych przez internet sięgnęła po rozwiązania opracowane przez banków. Banki dostarczyły także mechanizmów weryfikacji osób, które drogą elektroniczną chcą uzyskać Profil Zaufany.

Obecnie administracja państwowa posiada 200 centrów przechowywania danych. Nie ma potrzeby budowania kolejnych, ale trzeba pomyśleć o konsolidacji. „Administracja potrzebuje dziś efektu i jakości, a nie ilości, ta epoka już była. Te czasy, gdy informatyzacja polegała na projektach za dziesiątki milionów, w których zmieniały się tylko firmy wdrażające, mogą nie wrócić. My się skupiamy na efekcie. Na przykład efekt 500+ osiągnięto bez większych nakładów, ale na drodze partnerstwa. Dziś mówimy o chmurze i modelu usługowym, a wszyscy pytają, gdzie duże inwestycje. Nigdzie, dziś cele osiąga się w inny sposób. Obecne nakłady na informatyzację to niewielki procent dawnych wielkich projektów. Te dobre czasy dla firm mogą już nie wrócić, ale myślę, że dla tych firm, wbrew pozorom, będzie to ożywcze…” – dodał Leszek Maśniak.

„Z naszego punktu widzenia w poprzedniej perspektywie finansowania unijnego zostały dokonane bardzo duże nakłady inwestycyjne. Obecny sukces quick winów, takich jak choćby 500+, opiera się na wykorzystaniu istniejącej infrastruktury” – stwierdził Paweł Prokop, przestrzegając przy tym, że takiego podejścia nie da się zastosować do nowych, wielkich projektów, bo nie da się ich zrealizować w oparciu o przestarzałe rozwiązania techniczne. „W świecie nowych technologii nie możemy mówić, że wrócimy do czegoś co funkcjonowało 10 lat temu” – zauważył Paweł Prokop.

W medycynie IT musi tworzyć oszczędności

Gdzie więc szukać możliwości biznesowych? „Musimy szukać nowych wyzwań, pewnych nowych modeli technologicznych i biznesowych, które dopasują się do nowych czasów. My dziś nie postrzegamy administracji centralnej jako głównego zamawiającego. Jest nim obecnie administracja samorządowa, która kojarzy się z powtarzalnością i produktyzacją. To nie są systemy pod klucz, jak w administracji centralnej, ale powtarzalne projekty” – wyjaśniał wiceprezes Comarchu.

O ile takie podejście dostawców IT pozwala z nadzieją spojrzeć na sektor administracji publicznej, to sektor ochrony zdrowia stanowi dla dostawców technologii wielką niewiadomą. „Spadek przychodów firm IT z tego sektora sięgnął w 2016 roku 45 procent. Termin wprowadzenia obowiązku prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej był przekładany kilka razy. Wielki projekt, platforma P1, zakończył się wielką klapą. Może ochrona zdrowia jest genetycznie niezdolna do przeprowadzenia informatyzacji?” – pytał Tomasz Bitner.

„To, co realizuje CSIOZ to tylko wycinek systemów centralnych i standardów interoperacyjności. Zdecydowana większość inwestycji realizowana jest na poziomie regionalnym i lokalnym. A spadek związany jest z zakończeniem perspektywy unijnej” – odpowiadał Marcin Węgrzyniak, dyrektor Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia.

„W poprzedniej perspektywie wydano około miliarda złotych na poziomie regionalnym i lokalnym. Teraz do wydania będzie 1,7 mld zł, ale przy innych założeniach co do koordynacji inwestycji. Wcześniej nie było celowości w wydawaniu, teraz mamy Komitet Sterujący, pilnujący zasadności wydawania środków. Na pewno będziemy obserwować wzrost poziomu zakupów informatyki na poziomie regionalnym i lokalnym. Warto wspomnieć, że zmienia się też sposób finansowania szpitali. Do tej pory było to fee for service, płatność za każdą procedurę medyczną. Teraz, w wyniku ustawy o sieci szpitali te jednostki dostaną miesięczny ryczałt na zaopatrzenie pacjenta. To stawia dyrektorów w zupełnie innej pozycji, ponieważ będą oni poszukiwać optymalizacji. Wiadomo, że dobrze przeprowadzona informatyka pozwala choćby na zakupie leków wygenerować oszczędności rzędu kilkuset tysięcy złotych. To otwiera możliwości dla dostawców rozwiązań IT. Informatyka przestanie być postrzegana jako koszt, ale jako wartość dająca oszczędności” – wyjaśniał dyrektor CSIOZ.

Cyfryzuj się albo giń

Z raportu Computerworld TOP200 wynika, że dostawcy rozwiązań IT odnotowali w 2016 roku trzy razy większą sprzedaż do korporacji niż do sektora MSP. „Czy to wynik niskiej innowacyjności małych firm?” – pytał ekspertów naczelny Computerworlda. „Te dane są bez wątpienia prawdziwe, małe firmy rzadziej korzystają choćby z rozwiązań chmurowych. Na początek potrzebują one większej wiedzy i ucyfrowienia chociaż podstawowych procesów” – podkreślała Eliza Kruczkowska, ‎dyrektor ds. rozwoju innowacji w Polskim Funduszu Rozwoju. Stanisław Dyrda zwrócił uwagę na to, że małe przedsiębiorstwa stoją przed nie lada wyzwaniem – jeśli chcą konkurować, czy choćby skutecznie sprzedawać na rynkach międzynarodowych, muszą zmierzyć się z organizacjami, za którymi stoi doświadczenie dziesięcioleci obecności na globalnych rynkach.

By tego dokonać muszą, jak wskazała Eliza Kruczkowska, cyfryzować się. Bez zmian w organizacjach i nabywaniu dojrzałości cyfrowej nie uda się powalczyć w przyszłości o nowe rynki.

„Czy 2017 może być znowu tłustym rokiem dla dostawców IT do sektora publicznego?” – dopytywał Tomasz Bitner. „Wzrost zamówień już nastąpił, widzimy to wyraźnie” – odpowiedział Paweł Prokop, przestrzegając jednak przed nadmiernym optymizmem. „Należy zwrócić uwagę na to, że mamy do czynienia z przesunięciem w czasie, od rozpoczęcia inwestycji do efektów, za które wystawia się fakturę” – dodał. Te obserwacje potwierdza Eliza Kruczkowska. W tym roku rynek na pewno ruszy, ale większej liczby nowych projektów można spodziewać się dopiero w 2018 roku.


TOP 200