Kiedy Windows 10 zastąpi 7?

Po premierze Windows 10 Microsoft ma nowe zadanie: wygaszanie popularności Windows 7 tak by w 2020 roku liczba jego użytkowników spadła do minimum.

Uwagę użytkowników i mediów przyciąga obecnie premiera nowego systemu Windows 10. Warto jednak zwrócić uwagę jak wygląda realny rynek i jakie są aktualne i prognozowane udziały różnych wersji systemu Windows, bo to będzie miało wpływ na politykę i praktyczne działania Microsoftu.

Na przykład, dopiero po sześciu latach, Windows 7 osiągnął podobny udział w rynku co Windows XP. Gdyby popularyzacja Windows 10 przebiegała w takim tempie, to Windows 7 może utrzymać wysokie udziały w rynku długo po roku 2020, w którym oficjalnie kończy się jego wsparcie techniczne. Oznacza to, że Microsoft musi podjąć działania zachęcające do wymiany tego systemu na nowsze wersje.

Zobacz również:

„Siódemka” trafiła na rynek w 2009 r. i dopiero niedawno liczba użytkowników tego systemu przekroczyła miliard. To oznacza, że przed Microsoftem stoi naprawdę poważne wyzwanie, bo przekonanie użytkowników by podobny efekt w przypadku Windows 10 pomogli wypracować w ciągu zaledwie 24-36 miesięcy z pewnością nie będzie łatwe. Jeśli się to nie uda, możemy spodziewać się, że Windows 7 może jeszcze długo pozostać najpopularniejszym systemem Microsoftu.

Z danych udostępnionych przez firmę analityczną Net Applications wynika, że w czerwcu Windows 7 był zainstalowany na 67,1% wszystkich komputerów z systemem Windows. To o 4 punkty procentowe więcej niż w maju bieżącego roku, a jest to jednocześnie najlepszy wynik Windows 7 w historii.

Dodajmy, że Windows XP osiągnął swego czasu jeszcze wyższy udział w rynku. W październiku 2009 r. korzystało z niego aż 76,2% użytkowników Windows. Było to na 54 miesiące przed zakończeniem okresu świadczenia wsparcia technicznego. Jeśli sytuacja Windows 7 będzie rozwijała się podobnie, możemy spodziewać się, że w styczniu 2020 r. (czyli za 54 miesiące, gdy zakończy się wsparcie dla „siódemki”) z tego OS-u wciąż będzie korzystało ok. 17% użytkowników Windows, bo mniej więcej taki był udział w rynku Windows XP w momencie „uśmiercenia” tego systemu.

Perspektywa tych 17% z pewnością spędza sen z oczu pracowników Microsoftu, którzy zastanawiają się obecnie, jak sprawić, by po 2020 r. liczba użytkowników Windows 7 była minimalna. W przypadku użytkowników domowych podstawową metodą rozwiązanie tego problemu będzie zaoferowanie im darmowej, dostępnej przez rok aktualizacji do Windows 10.

Problem w tym, że to będzie najłatwiejsza część wyzwania stojącego przed koncernem – z firmami będzie znacznie trudniej. W dużych, i nie tylko, organizacjach przeprowadzenie masowej migracji do nowej wersji oprogramowania jest skomplikowaną i drogą w realizacji operacją, dlatego można się spodziewać, że wiele z nich będzie się starało maksymalnie opóźnić ten proces.

Najtrudniej będzie z użytkownikami Windows 7 w wersji Enterprise – choćby dlatego, że nie mogą oni skorzystać automatycznie z nieodpłatnej aktualizacji do Win 10. Takie firmy muszą sprawdzić, czy ich umowy Software Assurance obejmują opcję migracji do Windows 10, a jeśli nie – dodatkowo wykupić stosowną usługę.

Nie jest jednak tak, że Microsoft nie robi nic, by zachęcić takich klientów do migracji – koncern zaoferował im opcję skorzystania z Windows 10 w wersji Long-term Servicing Branch (LTSB). To specyficzne wydanie, które będzie rozwijane i aktualizowane w zdecydowanie wolniejszym tempie niż główna „gałąź” Windows 10. Do LTSB szybko trafiać będę jedynie aktualizacje związane z bezpieczeństwem czy wydajnością, wszystkie inne będą wdrażane wolniej i pod kontrolą administratora.

Na koniec warto dodać, że czerwcowy wzrost popularności Windows 7 był związany z wyraźnym spadkiem popularności Windows XP, który w tym samym miesiącu stracił 3 punkty procentowe. Słabo wypadł za to w tym czasie Windows 8/8.1 – jego udział w rynku spadł z 18 do 17,6%.


TOP 200