Jubileusz, jubileusz...

Można powiedzieć, że wraz z magazynem Computerworld Polska raczkował internet i telefonia GSM (nie tylko w Polsce, ale i na świecie!). Z połączenia tych technik wywodzą się dzisiejsze mądre telefony, których chwilowy nawet brak przy sobie potrafi podobno wprowadzić w stan paniki co drugiego ich posiadacza.

Taki świąteczny dzień w środku tygodnia, jak 6 stycznia to miły przerywnik w monotonnym rytmie dni i tygodni. A przy tym nigdzie nie trzeba wychodzić, można poczytać i posłuchać prezentów od Gwiazdora z dopiero co minionej Gwiazdki. Ale nie o tym miało być... Bo było to tak. Na początku lat 90. w Pałacu Kultury i Nauki odbywała się jakaś duża impreza informatyczna, a w kuluarach znajdowały się różne stoiska firmowe. Przy jednym z nich namawiano gości do zainteresowania się pewnym, nowym na polskim rynku czasopismem informatycznym, rozdając egzemplarze bieżącego numeru.

Od tego czasu (25 lat!) zmieniające się otoczenie Pałacu Kultury i Nauki, bez żadnego wysiłku z jego strony, wysforowało go na najładniejszy budynek w centrum Warszawy, a ja, za sprawą owego rozdawnictwa, najpierw zdecydowałem się na prenumeratę magazynu Computerworld Polska, a potem zaangażowałem się w trwający do dziś związek. Jego efektem jest też niniejszy tekst, jeden z sześciuset prawie, jakie w nim umieściłem.

Zobacz również:

Te 25 lat to spory fragment historii światowej i polskiej informatyki. Historii, w której trudno bezstronnie wyliczyć najważniejsze punkty, a każda taka próba może być odebrana jako tendencyjna. Cóż, można by rzec, usprawiedliwiając się, że przykład manipulowania historią idzie z baaardzo wysokiej góry. Sama zaś ta tendencyjność tak bardzo, że aż karykaturalnie przeciwstawia nas, czyli Polskę, reszcie tzw. Cywilizowanego świata. Można odnieść wrażenie, że tam wszystko, nawet ajfony, istniało od zawsze, a my, nieszczęśni, odrabialiśmy to dopiero po roku 1989, albo nawet będziemy odrabiać dopiero teraz!

A właśnie czas wejścia naszego magazynu do Polski przypadł na koniec burzliwego okresu rozwoju informatyki w Polsce, z początkami w latach 80. Okresu fascynacji komputerami domowymi i osobistymi. To właśnie magazynowi Computerworld przypadło w udziale stopniowe zaprowadzanie ładu i kultu fachowości tam, gdzie dotąd przeważał entuzjazm, powierzchowne doświadczenia, nie całkiem przemyślane opinie i dość dziwna hierarchia wartości. Ich ironicznym wyrazem było hasło: „Informatyzacja Huty Katowice za pomocą komputerów Spectrum”.

To czasy, gdy w firmach zjawiali się sprzedawcy, stawiali na biurku dyrektora dalekowschodni klon komputera osobistego i zagadywali: Panie dyrektorze, ma pan przed sobą dwie „Odry”. I dodawali po chwili: Za ułamek jej ceny... A gdy już taki handlarz, nie bez wsparcia lokalnych domorosłych informatyków, coś wskórał, to szef szybko przejmował inicjatywę i, jak ten z pewnego, bardzo dużego PGR-u, już po tygodniu brał tych swych specjalistów na dywanik i kazał przedstawiać efekty płynące z tego zakupu.

Ukazująca się wtedy w Polsce prasa fachowa z naszej branży była zdominowana przez technikę, i to jej poświęcała najwięcej uwagi. Na temat poszczególnych rodzajów oprogramowania krążyły legendy i powierzchowne opinie. Sprawę konieczności obsługiwania pracy zespołowej, co było oczywiste dla starszych informatyków, wychowanych na komputerach mainframe, na ogół ignorowano, czemu sprzyjał fakt, że nawet wielcy producenci oprogramowania nie bardzo widzieli taką potrzebę.

W sumie sytuacja ta dała wtedy niemal monopol firmie Novell z jej sieciowym systemem operacyjnym NetWare, o którym dzisiaj niewielu pamięta.

Można też powiedzieć, że wraz z naszym magazynem raczkował internet i telefonia GSM (nie tylko w Polsce, ale i na świecie!). Z połączenia tych technik zaś wywodzą się dzisiejsze mądre telefony. Telefony, których chwilowy nawet brak przy sobie potrafi podobno wprowadzić w stan paniki co drugiego ich posiadacza.

Uprawiał więc nasz magazyn pracowicie ten swoisty ugór, próbując, stopniowo, lansować to, co później określono mianem biznesowego postrzegania informatyki. Może nawet i naszemu magazynowi zdarzały się kiedyś chwile zachwytu nad samą tylko techniką, czy nie do końca zweryfikowanymi możliwościami oprogramowania. W końcu jednak technika ustąpiła nieco sprawom biznesu i tak z zachowaniem jakichś proporcji jest do dzisiaj, i oby nam trwało!

Najlepsze więc życzenia dla Redakcji z okazji jubileuszu, a dla wszystkich z okazji Nowego Roku.

W jego kontekście jednak nachodzi mnie wątpliwość, czy informatyka, uważana przecież niemal za synonim postępu, może mimo wszystko stać się symbolem wstecznictwa? Nie mam odpowiedzi, wiem jednak, że jak każda technika może służyć tak sprawom szlachetnym, jak i niegodziwym. Ale ani jedno, ani drugie nie zaistnieje bez przyłożenia doń ręki specjalisty.


TOP 200