Jon Bradford o wsparciu nowopowstających firm i polskich przedsiębiorcach

Jon Bradford jest założycielem akceleratorów start-upów The Difference Engine i Springboard in Cambridge University (zgłoszenia do niego zbierane są do 20 lutego), mentor, gorliwy zwolennik współpracy pomiędzy akceleratorami innowacji w różnych krajach.

O SPRINGBORD IN CAMPRIDGE

Projekt jest drugim wcieleniem akceleratora start-upów The Difference Engine, który został świetnie przyjęty przez potencjalnych inwestorów ze względu na doskonałe przygotowanie młodych zespołów do dalszego rozwijania biznesu. Aż 5 z 9 zespołów, które brały w nim udział, pozyskało inwestorów. Chciałem ten projekt przeprowadzić jeszcze raz, ale program był finansowany ze środków publicznych i nie mógł być ponownie przeprowadzony w identycznym kształcie. 20 lutego 2011 r. mija termin zgłaszania wniosków do tegorocznej edycji programu Springboard in Cambridge. Liczymy się z tym, że otrzymamy ok. 100 zgłoszeń z całego świata, z których wybierzemy 10. Wybrane zespoły, posiadające co najmniej 6-miesięczne doświadczenie we wprowadzaniu pomysłu w życie, przez pierwsze dwa miesiące będą pracować z setką mentorów, którzy przedstawiając informację zwrotną na temat ich projektu, pomogą im wychwycić jego najsłabsze i najsilniejsze strony. Głos tej setki mentorów stworzy coś w rodzaju "ściany dźwięku", w której pewne tony będą się powtarzać częściej niż inne, a uchwycenie tego powtarzającego się wzorca jest dla młodych przedsiębiorców ćwiczeniem niezwykle przydatnym w prawdziwym biznesie, umożliwiającym później zrozumienie rynku. Uzupełnieniem ściany dźwięku są "szepty", pojedyncze spotkania z wybranymi mentorami, którzy dysponują kontaktami biznesowymi, dzięki którym dla przedsiębiorców mogą otworzyć się nowe możliwości. Trzeci miesiąc poświęcony będzie technikom prezentacji. Zwłaszcza w Europie kontakt z odpowiednimi trenerami jest bardzo potrzebny - możesz mieć świetny pomysł, ale jeśli nie potrafisz go sprzedać, nic z tego nie będzie. Na końcu następuje spotkanie z inwestorami.

O IDEALNYCH MENTORACH

Idealny mentor nie powinien być coachem ani konsultantem, lecz prawdziwym przedsiębiorcą, który doskonale zna to uczucie, gdy dzwonisz do banku tylko po to, aby dowiedzieć się, że nie masz żadnych środków na koncie. Nie możemy sobie pozwolić na opłacenie mentorów za ich pracę, ale działamy w pewnym sensie w modelu crowdsourcingu. Stosunkowo niewielka liczba wspieranych przedsiębiorstw i bardzo wielu mentorów, z których każdy poświęca ułamek swojego czasu.

O TYM, CZY MOŻLIWE JEST PRZYSPIESZENIE ROZWOJU

Wierzę, że tak. Potrzebne są tylko trzy elementy. Ludzie biorący udział w projekcie akceleracji muszą być w stanie przetworzyć ogromną ilość informacji w krótkim czasie i równie szybko podejmować decyzje. Mentorzy muszą być prawdziwymi przedsiębiorcami, którzy rozumieją, jakie błędy sami popełnili, i chcą innym pomóc ich uniknąć. W całej tej koncepcji chodzi też o sieć powiązań, przedstawienie tych młodych ludzi, którzy często nikogo ważnego nie znają, ludziom, którzy są w stanie wyciągnąć do nich rękę.

O POLSKICH PRZEDSIĘBIORCACH

Im dalej na wschód, tym bardziej ludzie są ambitni. A może po prostu docierają do nas aplikacje tylko od tych najbardziej zmotywowanych, gotowych na to, aby spakować swój dobytek i przenieść się do Wielkiej Brytanii. Dociera do nas niewiele aplikacji z Francji, Niemiec czy Hiszpanii. Tamci przedsiębiorcy wierzą, że mają już wszystko, czego potrzebują, na czele z rozwiniętym rynkiem venture capital. Myślę, że Wielka Brytania jest dla Polaków niezłym miejscem do przetestowania pomysłu na biznes - nie trzeba mieć wizy, niedaleko ludzie mówią po angielsku, a rynek venture capital jest świetnie rozwinięty.