Jak to z tymi pieniędzmi

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ta niepodważalna prawda przebija z wymiany poglądów pana dr. Pawła Misiaka i prof. Włodzisława Ducha.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ta niepodważalna prawda przebija z wymiany poglądów pana dr. Pawła Misiaka i prof. Włodzisława Ducha.

Nie sądzę, żeby dr Misiak zupełnie nie miał pojęcia o mechanizmach przyznawania pieniędzy. To raczej znajomość tych mechanizmów legła u podstaw napisania felietonu. Natomiast ciekawe jest, że profesor uważa te rozważania za bezsensowne, powołując się na bezsensowność wyższego rzędu, czyli mechanizmy działania KBN. Moje wieloletnie obserwacje potwierdzają rzadko eksplikowane oficjalnie zjawisko, iż nie ma tak głupiego zarządzenia urzędniczego (często wymyślonego przez profesorówüurzędników), którego nie zaakceptowałoby lobby profesorskie. W imię koniunkturalizmu, oportunizmu, utrzymania się "wśród swoich", wreszcie w imię świętego spokoju. Profesorowie nie protestują w sprawach zasadniczych. Tzw. komuna przyznawała w ostatnich latach swojego istnienia ok. 1,2-1% GNP na naukę. Polska "dążąca do NATO" (he, he) zdecydowała, że wystarczy ok. 0,5%. Czy podniósł się szum wśród profesorów?

Profesor Duch również odczuwa niedostatek pieniędzy. Przypuszczam jednak, że w zupełnie innej skali niż dr Misiak. Pensyjki "naukowe" dzielą się na autotroficzne (trophos - żywiciel), hipotroficzne i kachetyczne (kacheksja - wyniszczenie, charłactwo). Większość profesorów zarabia jednak na elementarne utrzymanie. Ich pensje są autotroficzne. I wymądrzają się z tej właśnie pozycji. Poza tym mają jednak "dojścia". Natomiast doktorantom i adiunktom pozostaje "kombinowanie", gdyż ich "uposażenia" są z gatunku kachetycznych. KBN, instytucja z gruntu nieuczciwa (afera CPN, samolot Iryda, dla przykładu) ustala reguły gry, które być może są strawne dla profesorów, ale ostatecznie wykańczające dla ludzi nieustosunkowanych (w tym również co uczciwszych profesorów). Człowiek przyzwoity przeciwko tym regułom protestuje, a nie powołuje się na nie.

Przy komputerach krążą duże pieniądze. A przy dużych pieniądzach, zwłaszcza w krajach o skorumpowanej mentalności, są duże przekręty. To oczywistość. Czyż nie, panie profesorze?

<div align="right">Karol Pesz (dr na wykończeniu)</div>