Jak rozwikłać kabelki?

Któregoś dnia na naszym biurku pojawił się PERSONALNY. Nie, nie kadrowiec, lecz KOMPUTER. Przyniosło go w asyście kierownika dwu młodziaków w wytartych portkach. Powyjmowali z kartonów jakiś telewizor, kilka blaszano-plastyko-wych pudełek ze sterczącymi przewodami o dziwnych końcówkach i poukładali je na biurku. Nakrzyczeli na kierownika, że gniazdko w ścianie musi być z bolcem, bo inaczej za nic nie biorą odpowiedzialności i poszli. Elektryk gniazdo wymienił, a na nas spadła konieczność podłączenia nowego nabytku do sieci. Wiemy, co się czuje w takiej chwili. Sucho w gardle, spocone dłonie ... To lęk przed NIEZNANYM.

Któregoś dnia na naszym biurku pojawił się PERSONALNY. Nie, nie kadrowiec, lecz KOMPUTER. Przyniosło go w asyście kierownika dwu młodziaków w wytartych portkach. Powyjmowali z kartonów jakiś telewizor, kilka blaszano-plastyko-wych pudełek ze sterczącymi przewodami o dziwnych końcówkach i poukładali je na biurku. Nakrzyczeli na kierownika, że gniazdko w ścianie musi być z bolcem, bo inaczej za nic nie biorą odpowiedzialności i poszli.

Elektryk gniazdo wymienił, a na nas spadła konieczność podłączenia nowego nabytku do sieci. Wiemy, co się czuje w takiej chwili. Sucho w gardle, spocone dłonie ... To lęk przed NIEZNANYM.

Obawy nie są bezpodstawne. Młodziaki twierdziły, że bez uziemienia toto może kopać, a jedyna książeczka, jaką zostawili obok komputera, napisana jest w języku całkiem nam obcym. Sam komputer kosztuje ponoć kilka milionów. A gdy się zepsuje?

Ani komputerowi, ani nam nie zaszkodzą dokładniejsze oględziny. Jedno pudło przypomina mały telewizor. Na kartonie, z którego go wyjęto, napisano MONITOR. Z tyłu wychodzą zeń jakieś przewody, zakończone nietypowymi wtyczkami, czasem ma też jakieś gniazda.

Jeden z przewodów zasila monitor. Kończy się często bardzo dziwnymi wtyczkami. Trapezoidalna, z trzema prostokątnymi bolcami, może być włączona w gniazdo umieszczone na tylnej ściance komputera.

Zwykła, sieciowa - musi być podłączona do prądu i zająć jedno gniazdo w ścianie.

Gorzej, gdy wtyczka ta ma trzy okrągłe bolce, dwa płaskie lub trzy kwadratowe: inwencja ludzka w zakresie standardów wtyczki sieciowej nie zna granic. Z taką wtyczką mamy do wyboru jedynie emigrację lub własnoręczne obcięcie jej i zastąpienie krajową z najbliższego sklepu ze sprzętem oświetleniowym. Założenie jej ułatwi świadomość, że choć wtyczki bywają różne, to jednak kolory przewodów w całym cywilizowanym świecie (poza RP) są jednakowe i przewód zerowy zawsze jest zielono-żółty (w podłużne paski). Drugi koniec przewodu zasilającego bywa na stałe połączony z monitorem, a czasem kończy się trapezoidalnym gniazdem z trzema prostokątnymi otworami - wtedy trzeba połączyć go z odpowiednimi bolcami wystającymi z monitora.

Poza zasilaniem monitor potrzebuje też sygnału sterującego. Na szczęście nie spotykamy już monitorów i sterowników standardu CGA, gdzie złącza bywały bardzo różne. Obecnie dominują monitory monochromatyczne: bursztynowe (zwane przez magików 'amber') lub czarno-białe (zwane 'paper-white') z metalową wtyczką z 9 wtykami, ułożonymi w dwóch rzędach (czasem wtyków jest mniej, w rzędach pozostają wówczas puste miejsca). Wtyczkę tę mocujemy z tyłu komputera, do gniazda karty sterownika graficznego.

Po włączeniu przewodu dobrze jest zamocować wtyczkę przykręcając ją zwykłym śrubokrętem.

Dokładnie tak samo postępujemy z monitorem kolorowym klasy EGA ('enhan-ced graphic adapter') i odpowiednim sterownikiem. W tym wypadku musimy jeszcze ustawić odpowiednio mikroprzełączniki ('dip-switches') czasem wyprowadzone z tyłu komputera, częściej umieszczone na karcie sterownika EGA. Pierwsze cztery przy współpracy z monitorem EGA powinny być ustawione w pozycjach OFF ON ON OFF, a przy współpracy z monitorem monochromatycznym OFF OFF ON OFF.

Trudności może nam sprawić podłączenie monitora kolorowego lub monochromatycznego do coraz popularniejszego obecnie sterownika VGA. W tym wypadku wtyczka zawiera często 15 bolców rozmieszczonych w 3 rzędach. Trzeba ją podłączyć do odpowiedniego (15-otworowego) gniazda. Gorzej, gdy trafi nam sie super-monitor, zwany 'multi-sync' lub 'multi-scan'. Monitor taki może pracować z bardzo różnymi źródłami sygnału i często zamiast kabla sygnałowego podłączonego na stałe ma kilka gniazd (w żargonie zwanych 'złączami żeńskimi'). Do kompletu dołączony bywa dziwny kabel: z piętnastoma bolcami z jednej strony i dziewięcioma z drugiej. Kabel taki można podłączyć w obie strony: zarówno jednym, jak i drugim końcem do komputera. Zawsze lepiej jest podłączyć go w komputerze do gniazda z 15 bolcami. Wówczas przesyłany jest sygnał 'analogowy' i dysponujemy bogatszą gamą barw lub stopni szarości niż w przypadku korzystania wyłącznie z sygnałów 'cyfrowych'.

Do porozumienia się z komputerem służy klawiatura. Ma ona kształt deski z klawiszami i przypomina nieco maszynę do pisania, choć klawiszy jest znacznie więcej. Z klawiatury też wystaje kabelek. Tym razem z okrągłą wtyczką. Włączamy go z tyłu komputera do gniazda typu 'DIN', z pięcioma otworami (uwaga: prawie zawsze wcięciem na obudowie wtyczki w dół).

Przy okazji warto sprawdzić, czy nasza klawiatura nie ma gdzieś dyskretnie ukrytego przełącznika opisanego 'XT-AT' lub '8088-80286' i czy znajduje się on we właściwym położeniu ('XT' lub '8088' dla urządzeń klasy XT i 'AT' lub '286' dla pozostałych).

Pozostaje jeszcze ON! KOMPUTER!! Do dziś spotykam sceptyków zastanawiających się, czym żywią się krasnoludki, wymyślające komunikaty wyświetlane na monitorze. Jest to poważne pytanie, zwłaszcza po kilkunastu godzinach nie zawsze owocnej współpracy z tą maszyną.

Komputer tradycyjnie stawiamy na biurku, monitor - na komputerze (obudowa wytrzyma na pewno), a przed nimi kładziemy klawiaturę. Gdy mamy bardzo mało miejsca możemy pozostawić na biurku jedynie monitor i klawiaturę, sam komputer stawiając pionowo na boku pod lub obok biurka (o ile długość kabelków łączących cały zestaw pozwala na to). Monitor znajduje się wtedy poniżej linii oczu, co jest mniej męczące i zyskujemy miejsce na rozłożenie dokumentów.

Pozostaje jeszcze główny przewód zasilający komputer, z wtyczką sieciową z jednej strony i trapezoidalnym gniazdem z trzema prostokątnymi otworami z drugiej.

Podłączamy go do gniazda-wtyczki na tylnej ścianie komputera, zazwyczaj z prawej strony. Teraz drugi koniec przewodu wtykamy do gniazdka sieciowego (tego przerobionego przez elektryka) i...

Nie, nie. Proszę go jeszcze nie włączać. Pozostało parę drobiazgów, o których następnym razem.