Jak gorące bułeczki

Jest dziś jednym z najbardziej cenionych na świecie produktów. Ci, którzy nią handlują, trafiają często do grona najpotężniejszych. Ma tym wyższą cenę, im szybciej dociera do nabywcy. Psuje się szybko, a traci na wartości w miarę wzrostu liczby posiadaczy.

Jest dziś jednym z najbardziej cenionych na świecie produktów. Ci, którzy nią handlują, trafiają często do grona najpotężniejszych. Ma tym wyższą cenę, im szybciej dociera do nabywcy. Psuje się szybko, a traci na wartości w miarę wzrostu liczby posiadaczy.

Chodzi oczywiście o informację. W Polsce poznajemy dopiero wartość tego towaru. Nie umiemy jeszcze np. korzystać z usług firm posiadających bazy danych. Wbrew pozorom dostęp do nich nie jest ani trudny, ani też nie przekracza możliwości finansowych nawet niezbyt zamożnego przedsiębiorcy. Często natomiast dzięki zainwestowaniu w informację można znacznie polepszyć swoją kondycję finansową, a z reguły zapobiec jej pogorszeniu.

Pisaliśmy już o tym, że polskie przedsiębiorstwa, poszukujące partnerów w krajach EWG, mogą - za pośrednictwem Centrum Informatycznego Centralnego Urzędu Planowania - korzystać z elektronicznych «swatek» Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej czyli komputerowej bazy danych, zawierającej informacje o firmach, zgłaszających chęć współpracy z partnerami z innych krajów. Sieci BC-NET i BRE w Brukseli dostarczają informacji potencjalnym partnerom na temat wspólnych przedsięwzięć gospodarczych. Znacznie szerszy zakres usług informacyjnych oferuje polska firma World Information Products - WIP, która ma swoją siedzibę w Warszawie. Z jej dyrektorem - dr Włodzimierzem GOGOŁKIEM rozmawia Krystyna KARWICKA:

- Jakie informacje można uzyskać w Pana firmie?

- Z zakresu nauki, kultury, oświaty, nowości patentowych, prawa, biznesu. Za naszym pośrednictwem ma się dostęp do kilku tysięcy gazet. W sumie nie ma takiej dziedziny życia, na temat której WIP nie mógłby dostarczyć informacji. Nie tworzymy jej oczywiście, lecz korzystamy z dostarczonej przez profesjonalistów z całego świata. Jest to możliwe dzięki dostępowi do jednego z największych serwisów informacyjnych - Dialogu, który ma swoją siedzibę w Palo Alto, koło San Francisco. Zgromadził on ok. 400 baz danych z całego globu. Łącząc się z Dialogiem mogę z nich korzystać. Dostępne są one zresztą dla każdego, jednak ich dystrybucja bez licencji jest zabroniona. WIP ma prawo do dystrybucji. W maju br. zostaliśmy oficjalnie przyjęci w poczet brokerów Dialogu. Jest to - jak sądzę - niezła promocja dla naszej firmy, zwłaszcza że istnieje ona dopiero od lutego br. Dialog nas również w pewnym sensie sponsoruje. Podczas czerwcowych Targów Poznańskich i na Euroinfo mogliśmy bezpłatnie korzystać z ich baz danych. Otrzymujemy materiały, korzystamy też ze szkoleń. Sądzę, że w przyszłym roku Dialog oficjalnie wejdzie do Polski. Mam nadzieję, że będziemy wówczas już na tyle dobrzy, iż z brokerów staniemy się ich przedstawicielami.

- W jaki sposób łączycie się z Dialogiem?

- Korzystamy z komputerów PC, a sprzęt podłączony jest do komertela. Może jednak tę rolę pełnić również zwykła linia telefoniczna. Łączymy się z Londynem, skąd przez satelitę Global Net Ser-vis uzyskujemy połączenie z Palo Alto. To ostatnie, nawiasem mówiąc, jest znacznie tańsze niż samo połączenie z Londynem.

Oprogramowanie komunikacyjne kupiliśmy od Dialogu, za niewielką sumę. Jest to oprogramowanie z rodzaju tzw. życzliwych: umożliwia ono «chodzenie» po tym gąszczu informacji.

- Dla kogo przeznaczone są te informacje, kto może i powinien z nich w Polsce korzystać?

- Chcielibyśmy, by korzystali z nich wszyscy, którym mogą one pomóc w rozwinięciu «skrzydeł»: przedsiębiorstwa przemysłowe i handlowe, placówki naukowe i biblioteki, biura patentowe, firmy konsultingowe, banki, placówki oświatowe itp. Zanim powstała nasza firma, miałem przez 3 lata kontakt z Dialogiem, korzystałem z informacji naukowej, która potrzebna mi była w mojej pracy dydaktycznej (dr Gogołek jest pracownikiem naukowym Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Radomiu - przyp. od redakcji).

Jednym z głównych naszych zamiarów jest dostarczanie informacji polskim firmom o ich potencjalnych współpracownikach na Zachodzie. Taka informacja może im pomóc w rozpoznawaniu i unikaniu tzw. flash firms czyli firm «na błysk», których jedyna forma działalności to zdobywanie pieniędzy od łatwowiernych. Jest ich sporo. Niektóre zdążyły nieźle się u nas obłowić, zostawiając polskich wspólników z długami. Pojawili się u nas oczywiście nie tylko klienci, którzy na własnej skórze doświadczyli jak dalece prawdziwe jest przysłowie «mądry Polak po szkodzie. Są to głównie polskie biura konsultingowe, sprawdzające wiarygodność firm, 'Z którymi zamierza współpracować ich polski klient. Zgłaszają się też bezpośrednio duże polskie przedsiębiorstwa, aby zweryfikować swoich potencjalnych partnerów. Naszymi klientami były już niektóre polskie banki. Poszukiwaliśmy producentów towarów, którymi interesują się polskie przedsiębiorstwa. Mieliśmy klienta, który domagał się informacji na temat systemów kształcenia nauczycieli w Szwajcarii i Austrii. Dostarczyliśmy także informacji bardzo specyficznej na temat kto i jakie prowadzi prace z pewnej ścisłej dziedziny nauki.

Trzeba to wszystko robić czasem bardzo dyskretnie. Znakomitym towarem są tzw. expert systemy, a także komputerowe serwisy informacyjne. Możemy codziennie dostarczyć informacje z 1100 gazet z całego świata, piszących na interesujący naszego klienta temat.

-fest to informacja w jedną jakby stronę: ze świata do nas.

A czy świat może się od was dowiedzieć o nas? Czy WIP wprowadza do baz danych również wiadomości o Polsce?

- Niestety, takich możliwości nie mamy. Ale jeżeli polska firma chce coś sprzedać, zaoferować swoje usługi itp. - wyszukujemy im w odpowiedniej bazie danych potrzebne informacje. Niedawno mieliśmy klienta, który szukał nabywcy na produkowane przez siebie... skrzynki do kremacji zwłok. Dostarczyliśmy mu informacje o firmach handlujących tym specyficznym, powiedziałbym, towarem i o usługodawcach, którzy mogliby stać się nabywcami tych wyrobów. Złożyłem im ofertę mojego klienta.

Zgłaszają się do nas również firmy zagraniczne, przy czym większe szansę mają te najbardziej wytrwałe, dla których sami sprawdzamy polskich potencjalnych partnerów. Są to jednak na razie rzadkie raczej przypadki. Dotychczas Dialog nie ma u nas bazy danych i nie odsyła do Warszawy swoich ewentualnych klientów po takie informacje o Polsce. Jestem natomiast zasypany lawiną ofert ze strony polskich producentów, którzy chcą sprzedać swoje wyroby, budynki, usługi zachodnim partnerom. Chciałbym dodać, że WIP współpracuje nie tylko z Dialogiem. Utrzymujemy kontakt również z SIS - Strategical Intelligent Service, który zleca nam czasem wykonanie analizy dotyczącej polskich problemów. Poszukiwaliśmy np. informacji na temat szkolenia bibliotekarzy w Polsce.

- Czy nie sądzi Pan, że «wkładanie» informacji do bazy danych i następnie ich sprzedawanie niesłychanie ułatwia uprawianie szpiegostwa przemysłowego?

To delikatna materia. Sądzę, że tak. Ale chciałbym przypomnieć - co jest tajemnicą Poliszynela - że 80% informacji CIA pochodzi z ... gazet i dostępnych powszechnie danych. Jest to umiejętność analizowania tego, co się pisze i o czym się ... nie pisze. Granica między informacją a szpiegostwem przemysłowym jest bardzo płynna i wymaga doskonałej znajomości prawa. To sprawa specjalistów od wywiadu, a nie tych, którzy dostarczają informacji do bazy danych.

- Ile trzeba zapłacić za uzyskanie informacji z bazy danych Dialogu?

- Kosztuje to zazwyczaj nie więcej niż 20-50 USD, chociaż czasami i 100 USD, do tego dochodzą koszty nazwijmy to techniczne, a więc połączeń z Pało Alto plus nasz niewielki zysk. W sumie rachunek nie przekracza na ogół 1-1,5 mln zł.

- W jaki sposób firma odpowiada za wiarygodność informacji i czy docierają do was opinie o przydatności waszej pracy?

- Jak wszystkie bazy danych na świecie nie ponosimy .odpowiedzialności prawnej za wiarygodność danych, bazy piszą o tym w swojej ofercie. O wiarygodności poszczególnych baz danych świadczy natomiast liczba klientów i zakres korzystania z informacji. Każda wpadka rozchodzi się w środowisku szerokim echem. Nas już zweryfikowały niektóre firmy konsultingowe, które otrzymaną od nas informację sprawdzały w Londynie, za dużo, dodajmy, większe pieniądze. Teraz już będą, jak sądzę, naszymi stałymi klientami. Natomiast jeśli chodzi o echa naszej działalności, to dostaliśmy np. teleks z jednego z zakładów Polleny, w którym dziękowano nam za weryfikację firmy zagranicznej. Widocznie informacja była im przydatna

- Czy sprzedaż informacji w Polsce to dobry biznes?

- Chyba jeszcze nie. W każdym razie moja firma nie utrzymałaby się bez sponsorowania ze strony tych spółek, które stały się jej założycielami. Sądzę jednak, że za kilka miesięcy koszty zbilansują się, a wkrótce osiągać zaczniemy zyski. Bez informacji we współczesnym świecie nie sposób się poruszać, ani w biznesie, ani w nauce. Dużo firm już to rozumie. Najlepszym dowodem fakt, że jak dotąd WIP nie zabiegał o promocję. Pokazaliśmy się jedynie na Targach Poznańskich, gdzie firma Medicat udostępniła nam swoje stoisko oraz - dzięki Business Foundation - na Euroinfo. Chcemy się jeszcze trochę lepiej przygotować. Handlowanie informacją to bardzo profesjonalna sprawa. Ale już wkrótce rozpoczniemy szeroką akcję promocyjną. Mam nadzieję, że będzie to z pożytkiem dla naszych klientów i oczywiście dla nas.

- Dziękuję Panu za rozmowę.


TOP 200