Informatyka poszła w Lasy

Wbrew pozorom w odrzuconym przez Senat pytaniu referendalnym wcale nie chodzi o prywatyzację lasów państwowych, tylko czy należy zamrozić jakiekolwiek zmiany w instytucji zarządzającej dobrem wspólnym – Państwowym Gospodarstwie Leśnym Lasy Państwowe (PGL LP). Lecz tej organizacji zmiany z reguły wychodzą na dobre.

Na poboczu leśnej drogi zobaczyliśmy kilka sporych kłód przygotowanych do wywózki. Drewno zostało ocechowane – przybito do nich czerwony oznacznik. Pada pytanie: Co to właściwie jest? – Namacalny dowód, że informatyka trafiła do lasu – odpowiadam i dodaję, że dzięki temu w Systemie Informatycznym Lasów Państwowych (SILP) można odnaleźć numer sztuki, numer kodowy nadleśnictwa i leśnictwa, a także wiele innych danych np. gatunek, długość, średnicę przekroju, oraz miąższość drewna. W ten sposób Lasy Państwowe mogą sprostać wymaganiom klientów, wystawiając na aukcjach portalu e-drewno poklasyfikowany asortyment np. drewno wielkowymiarowe do mechanicznego przerobu lub zrębki opałowe, nie mówiąc już o podziale na grupy gatunkowe jak jesion, dąb czy sosna.

Coraz częściej wspomniane oznaczniki są wyposażone w układy elektroniczne RFID. Dzięki temu leśniczy od lat posługujący się kolejnymi wersjami rejestratora PSION Workabout – terenowej końcówki SILP – jeszcze łatwiej uaktualni dane w bazie i zweryfikuje zgodność prowadzonych np. przecinek z Planem Urządzania Lasu.

Ten obrazek radykalnie odbiega od wyobrażenia leśnika ze szkolnych czytanek, który ma niby chodzić po lesie z dubeltówką i doglądać, czy jelonki pasą się grzecznie na leśnej łące. Tymczasem Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe to największa w Unii Europejskiej organizacja zarządzająca lasami należącymi do Skarbu Państwa. Gospodaruje na prawie 1/3 powierzchni Polski. Działa na zasadzie samofinansowania tj. winna zarobić na swoje utrzymanie i mieć pieniądze na inwestycje (tzw. Fundusz Leśny). Z tego zadania wywiązuje się całkiem nieźle, w czym pomagają wieloletnie i stabilne inwestycje w informatykę. Jej przychody w 2014 roku wyniosły 8.020.808,7 tys. zł, w tym z tytułu sprzedaży drewna 7.081.869,3 tys. zł (88,7% przychodów ogółem Lasów Państwowych). Tym samym rok w rok lokuje się w dwudziestce największych polskich przedsiębiorstw.

…Lasy przedsiębiorstwem?

I tu leży pies pogrzebany. PGL LP nie są formalnie przedsiębiorstwem, chociaż mają wszystkie cechy firmy nastawionej na zysk. Nie są też administracją, chociaż faktycznie leśnicy wykonują zadania administracji specjalnej. Uchodzą też za służbę mundurową, mimo że coraz bardziej ich wojskowy uniform wymyślony 200 lat temu staje się strojem reprezentacyjnym, oznaką przynależności do korporacji zawodowej, niczym sędziowska toga. Jakby tego było mało, nie mają osobowości prawnej. Oficjalnie raportują do Ministra Środowiska, ale tak naprawdę, to Dyrektor Generalny Lasów Państwowych prowadzi samodzielną politykę na szczeblu krajowym i międzynarodowym, zaś poszczególni nadleśniczowie na poziomie samorządów lokalnych.

Gdy zatem podnoszą się głosy, by zracjonalizować strukturę organizacyjną Lasów i ponownie włączyć ją do finansów publicznych, chociażby tworząc spółkę Skarbu Państwa z wieczystym zakazem sprzedaży, natychmiast leśni politycy straszą nas prywatyzacją lasów (z małej litery). Nie będziecie mogli zbierać grzybów i jagód! Zabronią wam wstępu do lasu! W domyśle – ktoś obcy narzuci Lasom (dużą literą) inny sposób gospodarowania drewnem, podważając obecny model zarządzania wygodny dla członków tej korporacji – państwa w państwie.

Ruszyć nie pozwolimy

Straszny raban podniósł się zwłaszcza wtedy, gdy rząd Platformy Obywatelskiej i PSL (ci akurat byli przeciw) po wieloletnich bojach przeforsował zmiany w Ustawie z dnia 28 września 1991 r. o lasach, aby PGL LP od 2016 r. zaczęło wreszcie płacić chociaż 2% podatku dochodowego od sprzedaży drewna. To ok. 120–130 mln złotych rocznie z tendencją wzrostową, które absolutnie nie zachwieją Lasami. W swoim sprawozdaniu finansowym za 2014 r. chwalą się 421,6 mln złotych zysku netto. Stan funduszu leśnego na 1 stycznia 2014 r. wynosił 663,9 mln zł, zaś na 31 grudnia 2014 r. wynosił 822,5 mln zł. W Szwecji, Niemczech i Austrii tamtejsze leśne organizacje (spółki Skarbu Państwa) płacą podatek w wysokości 15-30% przychodów, zaś w Finlandii cały zysk trafia do budżetu państwa.

„Powinniśmy sobie uświadomić, że Lasy Państwowe do tej pory właściwie nie ponosiły żadnych obciążeń, poza podatkiem leśnym i dochodowym, od działalności innej niż leśna. Oczywiście dzięki temu LP mogły inwestować i zadbać o pracowników, ale dziś jest pora, żeby podzielić się z państwem i wesprzeć te dziedziny, na które pieniędzy z budżetu nie starcza” – tak na łamach „Głosu Lasu”, czasopisma wydawanego przez PGL LP, tłumaczył leśnikom Adam Wasiak, dyrektor generalny.

Mimo to opozycja bije na alarm, uważając, że nawet takie drobne cesje na rzecz budżetu państwa, grożą dalszymi zwolnieniami w Lasach i destabilizacją układu. I właśnie za utrzymaniem wieczystej nietykalności tej firmy – nie firmy, mielibyśmy głosować w referendum.

W lasach rośnie informatyka

Nikt się przy tym nie zająknie, że ta organizacja jest najlepszym dowodem jak mądrze przeprowadzone zmiany w ciągu ostatnich 25 lat znakomicie poprawiły jej stan. U progu III RP Lasy zatrudniały ok. 100 tys. ludzi. Co się z nimi stało? Jeśli nie mieli innego pomysłu, tworzyli firmy, tzw. Zakłady Usług Leśnych, którym nadleśnictwa zlecają wyręby, budowę dróg leśnych czy też ochronę przeciwpożarową. Inni założyli własne tartaki, rozwijając cały ekosystem gospodarczy wokół PGL LP.

Ale największym czynnikiem zmian była informatyka. I to ona dalej wymusza zmiany w sposobie zarządzania tą organizacją.

Prace nad zintegrowanym systemem informatycznym rozpoczęły się w Lasach w 1991 r. Leśnicy opracowali założenia dla podsystemów Finanse, Kadry/płace, Gospodarka towarowa (w tym obrót drewnem), Infrastruktura i Gospodarka leśna tzw. LAS – gromadzący opis wszystkich zdarzeń zachodzących w lesie (ten moduł zawiera opis taksacyjny lasu). Tak powstał pierwszy System Informatyczny Lasów Państwowych, czyli SILP, który ostatecznie przygotowało HP Polska.

Podstawą SILP jest opis taksacyjny lasu, czyli baza danych o stanie lasu, w której każde wydzielenie lasu, każdy pododdział, jest opisany pod wszystkimi względami: co tam rośnie, jakie występują gatunki, ile można pozyskać drewna, także jakie są inne cechy tego drzewostanu. Wszystkie zdarzenia gospodarcze i czynności, które są wykonywane w lesie, muszą trafić do systemu. Dzięki temu leśnicy mogą później analizować koszty i prześledzić tok podejmowanych działań, np. że z danej działki leśnej wycięto 300 m3 drewna i od razu ją zalesiono, ponosząc przy tym pewne wydatki. Aby ułatwić wprowadzanie danych, opracowano także m.in. 25-znakowy adres leśny, charakterystyczny dla konkretnego wydzielenia w Polsce.

Leśniczy zamienił strzelbę na smartfona

SILP opiera się na pracy leśniczych, wyposażonych we wspomniane na początku rejestratory. By ułatwić im pracę już w 1997 r. rozpoczęto budowę sieci rozległej, która z czasem dotarła do każdej leśniczówki. Natomiast dzisiaj gorącym tematem w Lasach jest koncepcja rezygnacji z hanheldów na rzecz smartfonów.

Wraz z SILP powstała Leśna Mapa Numeryczna, obecnie jeden z najlepszych systemów informacji przestrzennej w Europie. To podstawa wszelkich prac w lesie oraz znakomite narzędzie dla… turystów. Są na niej zaznaczone wszystkie leśne dróżki i numery wydzieleń lasu, co jest nieocenioną pomocą w biegach na orientację…

Kierunkowe decyzje o rozwoju leśnej informatyki wypracowuje Wydział Informatyki Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych. Jego naczelnikiem jest obecnie Paweł Pogoda. Natomiast Zakład Informatyki Lasów Państwowych z siedzibą w podwarszawskim Sękocinie zajmuje się wdrażaniem nowych oraz modernizacją istniejących rozwiązań informatycznych w całym PGL LP. Słowem, jego podstawowym zadaniem jest utrzymanie i rozwój SILP, który można inaczej określić jako system klasy ERP. Dyrektorem ZILP jest jeden ze współtwórców SILP Piotr Smiatacz.

Zagęszczanie LAS-u

W listopadzie 2014 r. dyrektor generalny podpisał Strategię rozwoju informatyki w PGL LP na lata 2015–2020. Z zawartej tam analizy słabych i mocnych stron, szans i wyzwań informatyki, wynika, że w pierwszej kolejności leśni informatycy mają popracować nad intuicyjnością Bussiness Object, funkcjonalnością SILPWeb - Portalu Korporacyjnego i Planowania oraz jego szybkością działania i rejestratora leśniczego.

Informatycy chcą też na bieżąco otrzymywać od użytkowników propozycje modyfikacji. System Zgłaszania Błędów i Modyfikacji zostanie rozszerzony o dokumentowanie zgłoszeń, uzasadnienie biznesowe dla zmian oraz część dotyczącą terminu realizacji pomysłów. Jego znaczenie podkreśla w wywiadzie dla „Głosu Lasu” Paweł Pogoda.

Jeden z programów strategicznych „Przebudowa architektury systemu LAS” stawia na poprawę ergonomii. System ma być bardziej przyjazny dla użytkownika. Przy okazji ma nastąpić ewolucyjna zmiana poszczególnych modułów w kierunku ujednolicenia całego środowiska. „Zostanie stworzony interfejs webowy dla modułów Infrastruktura i Gospodarka leśna. Brak dobrego, graficznego interfejsu mapowego jest uciążliwy dla użytkowników. Wiadomo, że środowisko znakowe ma swoje ograniczenia – jest określona liczba pól, które mogą się zmieścić, nie da się przewijać ekranu, używać myszki, kopiować ani wklejać tekstu. Moduł Gospodarka leśna jest dla nas, leśników, bardzo ważny, dlatego tę sprawę traktuję priorytetowo” – zapowiada Paweł Pogoda.

Część projektów strategicznych już jest realizowana, jak np. Elektroniczne Zarządzanie Dokumentacją autorstwa Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego. Dyrektor generalny, po wprowadzeniu nowej instrukcji kancelaryjnej, zdecydował o wykorzystywaniu EZD jako pomocniczego systemu obiegu dokumentów w DGLP. Jak podkreśla Paweł Pogoda, pisma, które powstają w Wydziale Informatyki, są podpisywane cyfrowo przez dyrektorów. Od 2016 r. wdrożenie ma objąć całe Lasy.

Pewnego rodzaju zgrzytem dla branży teleinformatycznej mogą być zapowiedzi sukcesywnego ograniczania outsourcingu usług informatycznych. W ocenie Pawła Pogody Lasy mają dużo własnych systemów, które wymagają wiedzy merytorycznej. Winny być zatem rozwijane siłami informatyków-leśników, którym na zachętę zapowiedziano wzrost wynagrodzeń i zwiększenie liczby etatów.

Z tej perspektywy lasom nie dzieje się żadna krzywda. Gdyby zamiast straszyć Polaków wydumanymi zagrożeniami, skupili się na dalszej modernizacji, naprawdę by na tym skorzystali.


TOP 200