Informatyka nietrafiona

Na informatykę wydajemy zbyt dużo - to zaskakujące zdanie było jednym z tematów przewodnich warsztatów prowadzonych przez Paula Strassmanna.

Na informatykę wydajemy zbyt dużo - to zaskakujące zdanie było jednym z tematów przewodnich warsztatów prowadzonych przez Paula Strassmanna.

Paul Strassmann, specjalista w zakresie oceny rentowności zastosowań informatyki, był gościem specjalnym tegorocznej konferencji Informatyka Korporacyjna, organizowanej przez InfoViDE. Dla firm informatycznych Paul Strassmann miał złe wieści - do tej pory ich obroty rosły o 40% rocznie, żaden inny przemysł w historii cywilizacji w tak krótkim czasie nie ściągnął z rynku tak dużych zasobów. Tymczasem zyskowność klientów tych firm - przedsiębiorstw będących odbiorcami systemów informatycznych - rosła jedynie średnio o 3% rocznie. Nakłady na informatykę rosły więc zdecydowanie szybciej niż dochody firm.

Hiobowe wieści

Obecne załamanie koniunktury ma już trwały charakter, bowiem menedżerowie wreszcie zaczynają dostrzegać to, co Paul Strassmann głosił już w latach 80. Inwestycje w rozwiązania informatyczne mogą dać ogromne korzyści, ale tylko wtedy, gdy będą realizować precyzyjnie dobrane cele. To zaś oznacza ograniczenie ich skali. Do tej pory był to wyścig zbrojeń, nie mający nic wspólnego ze wzrostem produktywności. Wydatki na informatykę pochłaniają ogromne budżety - np. w bankowości w USA jest to 30-35% wydatków na płace.

Wnioski uzyskane po przeanalizowaniu danych pochodzących z kilku tysięcy przedsiębiorstw są zaskakujące - brakuje jakiejkolwiek korelacji między zyskami a wydatkami na informatykę. Zdaniem Paula Strassmanna, wynika to ze złego rozłożenia inwestycji w systemy informatyczne w firmie, a przede wszystkim z nieefektywności zarządzania rozwojem informatyki. Z inżynieryjnego punktu widzenia zepsuty jest mechanizm - podobny system informatyczny w dwóch firmach o podobnej wielkości działających na tym samym rynku nie wpływa w najmniejszym stopniu na ich wynik finansowy.

"Trzeba skończyć z wyodrębnianiem planów informatycznych z planów tych pionów, które informatyka wspomaga. Dziedzinę tę trzeba postrzegać jako poszerzenie marketingu, produkcji, finansów czy logistyki. Informatyka nie powinna uzyskiwać uprzywilejowanej pozycji - równie ważne są przychody, wynagrodzenia, kapitał. Komputery nie pozwalają na zarabianie pieniędzy w inny sposób niż tylko wspomaganie i automatyzacja normalnej działalności biznesowej" - uważa Paul Strassmann.

Szacowanie wielkości inwestycji

Na podstawie sparametryzowanych przez siebie modeli ekonomicznych Paul Strassmann wylicza przewidywane wyniki finansowe firmy przy użyciu informatyki i bez niej. Można wówczas - znając budżet działu informatyki w firmie - określić, czy nie jest on zbyt duży (gdy jego wielkość przekracza różnicę wyników uzyskanych po obliczeniach z wykorzystaniem modelu ekonomicznego). Podobnie można postępować przy tworzeniu planów rozwoju konkretnych systemów. Bez takiej ekonomicznej analizy plan informatyczny, będący jedynie planem technicznym, pozostanie bezwartościowy.

Paul Strassmann posługuje się pojęciem produktywności informacji, ro- zumianej jako iloraz ekonomicznej wartości dodanej, uzyskanej dzięki wykorzystaniu systemów informacyjnych, do kosztu uzyskania informacji (co obejmuje nie tylko informatykę w firmie, lecz także działalność wszystkich działów związanych z przetwarzaniem informacji, a więc np. również sprzedaż). Niski wskaźnik - w stosunku do średniej rynkowej - to ostrzeżenie, że firma przestaje być konkurencyjna. Właśnie produktywność informacji ma obrazować rzeczywistą wartość przedsiębiorstwa, nie zaś szacunki księgowe.

Przestarzała metodologia

Zdaniem Paula Strassmanna, wciąż tworzymy systemy informatyczne w sposób archaiczny. Każda firma buduje własne rozwiązania, co przypomina działalność rzemieślniczą. Sytuację być może zmieni nieuchronna zmiana strategii działania firm informatycznych, które zamiast sprzedaży będą oferować produkty w modelu subskrypcji - płacić się będzie za czas korzystania z usługi, a nie za konkretny produkt.

Każda firma musi być wyposażona w podstawową funkcjonalność rozwiązań informatycznych, potrzebnych w każdym biznesie (wystawianie faktur, obsługa płac itd.). Tutaj koszt przypadający na transakcję powinien być jak najniższy. Takich systemów nie można zmieniać zbyt często, nie warto starać się, aby właśnie tutaj inwestować w najnowsze rozwiązania. Warto ryzykować tam, gdzie zwrot z inwestycji może być duży. Z pewnością nie są to systemy finansowo-księgowe.

Inwestować za to bezwzględnie trzeba w rozwiązania wykorzystujące otwartą architekturę. W niedalekiej przyszłości będzie to stanowiło jeden z najważniejszych czynników przy wycenie firmy - konsolidacje i przejęcia będą bowiem rzeczą jeszcze bardziej powszechną niż obecnie. w

Paul Strassmann jest specjalistą zajmującym się zarządzaniem przedsiębiorstwami w kontekście rozwoju systemów informatycznych. W trakcie swojej ponad 40-letniej kariery pracował jako dyrektor odpowiedzialny za systemy informacyjne, strategiczne planowanie oraz jako wykładowca i konsultant (m.in. w Departamencie Obrony USA). Jest autorem kilku znanych książek: "Information Payoff", "The Business Value of Computers", "The Squandered Computer" czy "Information Productivity".


TOP 200