Informatyk z doktoratem

Rośnie liczba studentów, którzy decydują się na studia doktoranckie. Większość po to, by pozostać na uczelni. Część chce jednak później pracować w biznesie.

Jak wynika z najnowszych badań Głównego Urzędu Statystycznego, w roku akademickim 2011/2012 na studiach doktoranckich było prawie 40,3 tys. studentów. To o 7,4% więcej niż w poprzednim roku i o prawie 60% więcej niż w latach 2000/2001. Choć dane te dotyczą wszystkich kierunków studiów doktoranckich, tendencja jest też widoczna w informatyce i kierunkach pokrewnych.

Stopień doktorski zaczyna coś znaczyć

"Rzeczywiście obserwujemy niewielki wzrost liczby chętnych na studia doktoranckie. Przede wszystkim jednak widać, że obecność matematyki na maturze spowodowała większa liczbę chętnych do studiowania na politechnikach" - mówi prof. dr hab. inż. Krzysztof Gniotek z Politechniki Łódzkiej. Jego zdaniem większa liczba studentów studiów doktoranckich jest związana z tym, że są one naturalną kontynuacją studiów inżynierskich i magisterskich, oraz z tym, że jest większa swoboda przemieszczania się ze studiów magisterskich na jednym kierunku na studia doktoranckie o zupełnie innym profilu. Zmienia się też podejście pracodawców, np. w przemyśle. Stopień doktora zaczyna tam coś znaczyć i jest wartościowy u potencjalnego pracownika. "Większość studentów, którzy decydują się na studia doktoranckie, robi to, by pozostać później na uczelni. Około 1/3 zamierza pracować później w biznesie. Na Zachodzie i w Stanach Zjednoczonych jest to powszechne, u nas dopiero teraz się pojawia" - mówi prof. Krzysztof Gniotek. I dodaje, że stopnie naukowe tracą na znaczeniu, magistra mają już prawie wszyscy i stopień doktora zaczyna być wyróżnikiem.

Lepiej postawić na doświadczenie

Zdaniem Magdaleny Nalazek-Migoń, prezesa zarządu Trinity Recruitment Poland, przeglądając życiorysy kandydatów w branży IT, nie widać wzrostu liczby osób ze stopniem doktorskim. Od lat zdecydowanie większą popularnością cieszą się studia MBA i one są dodatkowym atutem. "MBA jest jednak bardziej powszechny w przypadku kandydatów na stanowiska menedżerskie. Większą korzyść z takich studiów odniosą osoby, które posiadają już wieloletnie doświadczenie zawodowe" - mówi Magdalena Nalazek-Migoń. I dodaje, że w przypadku młodych ludzi, którzy dopiero od kilku lat są na rynku pracy, zdecydowanie bardziej niż doktorat czy MBA dla pracodawców liczy się dotychczasowe doświadczenie zawodowe i osiągnięcia na danym stanowisku oraz pozytywne nastawienie i determinacja w osiąganiu celów. "Jeśli więc nie planuje się kariery na uczelni, lepiej poświęcić czas na zdobycie cennego doświadczenia zawodowego i praktyki" - mówi prezes zarządu Trinity Recruitment Poland.

Gdy liczą się nie tylko pieniądze

Prof. Krzysztof Gniotek z Politechniki Łódzkiej przyznaje jednak, że większość studentów decydujących się na studia doktoranckie zamierza pracować później na uczelni. Doktorat to bowiem możliwość udziału w ciekawych projektach naukowych. Jakub Michoński, doktorant w Instytucie Mikromechaniki i Fotoniki Politechniki Warszawskiej, jest członkiem grupy OGX|OPTOGRAPHX, w której pracuje m.in. nad systemem trójwymiarowego pomiaru wad postawy. Jakub skończył inżynierię fotoniczną, na czwartym roku studiów zaczął współpracę ze swoim promotorem i obecnym szefem. Już jako student przyłączył się do grupy badawczej OGX, do której należy do dziś. Zrobił tam pracę magisterską, teraz robi tam doktorat, ale jednocześnie jest to jego praca. Nie jest to praca czysto naukowa, ponieważ łączy się z praktycznymi wdrożeniami. Grupa współpracuje m.in. z Muzeum w Wilanowie, z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym, z Telewizją Polską i Akademią Sztuk Pięknych, gdzie wdraża technologie w praktyce. Jakub przyznaje, że dużą zaletą pracy na uczelni jest swoboda. "Jesteśmy zachęcani, żeby realizować własne pomysły, projekty. Jeśli tylko wiemy, co chcemy robić, to mamy taką możliwość i wsparcie. Nie ma, jak w życiu korporacyjnym, pięciu menedżerów, którzy są nad tobą i biorą w pewnym sensie za ciebie odpowiedzialność" - mówi Jakub Michoński.

Praca na uczelni to nie tylko duża swoboda w realizacji własnych projektów związanych z zainteresowaniami. Zarówno regulacje ministerialne, jak i liczne stypendia i granty powodują, że na uczelni można coraz więcej zarobić. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w 2015 r. stawki wynagrodzenia pracowników naukowych mają być o 30% wyższe w stosunku do roku 2012.