Informatyk bez dyplomu

''Informatyka nie jest jakimś ograniczonym tworem. Tu każdy może znaleźć swoje miejsce'' - twierdzi Krystyna Bijak, kierownik zespołu informatycznego TP S.A. oddział Katowice-Miasto.

''Informatyka nie jest jakimś ograniczonym tworem. Tu każdy może znaleźć swoje miejsce'' - twierdzi Krystyna Bijak, kierownik zespołu informatycznego TP S.A. oddział Katowice-Miasto.

Czy rzeczywiście chcieć być informatykiem, to po prostu nim być? Powszechnie wiadomo, że na kierunki informatyczne wyższych uczelni co roku stara się o przyjęcie coraz więcej kandydatów; przy czym liczba miejsc jest mniejsza od liczby kandydatów. Co dzieje się z ludźmi, którym nie udało się otrzymać indeksu? Wprawdzie uczelnie tworzą inne możliwości otrzymania dyplomu - studia zaoczne i wieczorowe - ale to nie do końca rozwiązuje problem. Pojawia się coraz więcej osób, które nie mając dyplomu , podejmują pracę w działach informatycznych.

Umowny podział

Informatyków bez tytułu można podzielić na cztery grupy. Pierwszą grupą są studenci informatyki (dzienni, zaoczni, wieczorowi, a jak tak dalej pójdzie to może i korespondencyjni) podejmujący pracę w czasie nauki. Druga to studenci wydziałów pokrewnych informatyce, którzy nagle odkryli w sobie miłość do komputerów. Kolejna kategoria to ludzie z wyższym wykształceniem, często ekonomiści i humaniści, u których wybór kariery zawodowej często ma podłoże ekonomiczne. Do ostatniej grupy należą osoby, które dyplomu informatycznego, jak i żadnego innego, nie posiadają.

Ile kosztują studia?

Wśród informatyków bez wyższego wykształcenia niewątpliwie w najlepszej sytuacji są studenci informatyki i wydziałów jej pokrewnych. "Bardzo chętnie przyjmujemy do pracy studentów czwartego i piątego roku" - mówi Paweł Bondar, szef marketingu Macrosoft S.A. Wynika to głównie z możliwości przygotowania młodego człowieka do pracy w konkretnej grupie, zespole. Preferowani są studenci dzienni, natomiast pracy przede wszystkim szukają słuchacze uczący się w systemie wieczorowym i zaocznym. Ci ostatni mają więcej czasu i przykry obowiązek płacenia wysokiego czesnego.

Firmy nie ukrywają, że przyjęcie do pracy studenta ostatniego roku jest dla nich korzystne. Studentom płaci się mniej niż innym pracownikom o tych samych kwalifikacjach, tłumacząc, że wraz z uzyskaniem dyplomu ich wynagrodzenie wzrośnie, co w większości przypadków ma miejsce.

Studenci dzienni najczęściej zaczynają pracować pod koniec nauki. Wieczorowi i zaoczni starają się znaleźć pracę już w czasie pierwszych semestrów. Zarówno pierwsi, jak i drudzy najczęściej pracują w roli serwisanta, a przy odrobinie szczęścia administratora sieci.

Olśnienie

Inaczej wygląda sytuacja osób, które podjęły naukę na studiach nie związanych z informatyką i nagle zmieniły zainteresowania zawodowe. "Zacząłem studia na inżynierii chemicznej - mówi Andrzej Stołecki, pracownik jednej z warszawskim firm edukacyjnych. Po pewnym czasie przestało mnie to interesować. Myślę, że informatyka jest bardziej przyszłościowa". Większość osób decyduje się jednak na uzyskanie stopnia magistra na kierunku, na którym rozpoczęła naukę. "Nie widzę potrzeby kończenia studiów informatycznych - mówi Krzysztof Martczak, student polonistyki, pracujący jako administrator sieci. Moi znajomi po informatyce nie zarabiają lepiej jako administratorzy, a wiedzę wszyscy mamy taką samą". Studenci innych, niż informatyka, kierunków mają jednak większe kłopoty z uzyskaniem pierwszej pracy. "Nie wiedzieć czemu szefowie firm są przekonani, że ktoś, kto studiuje informatykę chociaż przez dwa semestry, jest lepiej przygotowany do pracy niż ktoś, dla kogo informatyka była na początku hobby - mówi Andrzej Stołecki. To dosyć krzywdzące przekonanie".

Tymczasem pracodawcy mają określone oczekiwania w stosunku do przyszłych pracowników i rzeczywiście niechętnie zatrudniają młodych, bez doświadczenia, a ponadto studentów nie mających nic wspólnego z informatyką poza zainteresowaniami. Jest to grupa, której - w porównaniu z innymi - najtrudniej jest na starcie, a zdobycie dobrze płatnej pracy z perspektywami rozwoju zdarza się rzadko.

Drugi wybór

"Nie można dobrze zarabiać, będąc nauczycielem - mówi młody polonista z Torunia, pracujący jako administrator sieci. Lubię komputery i postanowiłem zrobić z tego użytek". Ludzie, których można zaszeregować umownie do tej grupy, najczęściej wybierają pracę związaną z informatyką z powodów ekonomicznych. W większości miast w Polsce nadal średnio wykształcony informatyk jest lepiej opłacany od dobrego nauczyciela. Informatykami zostają też często ludzie pragnący mieć ciekawą pracę bez szefa. Wówczas wymarzonym etatem jest praca programisty, którą często wykonuje się w domu, co uniezależnia od osób trzecich. "Posiadanie dyplomu jest wygodne - mówi Ryszard Krawczyk, programista, z wykształcenia filozof. Gdy szukam pracy, najważniejsze jest posiadanie wyższego wykształcenia. Kierunek studiów jest drugorzędny".

Wiele firm ceni sobie wyższe wykształcenie pracowników. "Nie musi to być informatyk z tytułem, ale jakiś tytuł posiadać powinien - mówi szef firmy edukacyjnej z Warszawy. Nasi klienci oczekują kompetentnych ludzi, a niestety wiedzę często utożsamiają z wykształceniem".

Czy kupić dyplom?

Największe problemy mają ludzie, którzy z różnych względów nie uzyskali wyższego wykształcenia. Aby pracować w zawodzie informatyka, muszą wykazać się bardzo dużą wiedzą. Większość administratorów sieci (czyli jednego z bardziej intratnych zawodów informatycznych) wywodzi się właśnie z tej grupy. Osoby te starają się szybko ugruntować swoją pozycję zawodową. Zawdzięczają to bądź układom środowiskowym, bądź błyskotliwej karierze, jaką zrobili dzięki umiejętnościom i odrobinie szczęścia. Należy pamiętać, że duży odsetek tej grupy stanowią osoby, które wprawdzie studia rozpoczęły, lecz po drodze zmieniły hierarchię wartości i na obronę pracy magisterskiej nie zostało czasu. Głównym problemem dla osób bez wyższego wykształcenia z ambicjami zawodowymi jest zmiana pracy. Często brak dyplomu staje się poważną barierą do awansu lub uzyskania wynagrodzenia zgodnego z oczekiwaniami.