Haracze i luki

Projekt zmiany Ustawy o Prawie autorskim zbulwersował firmy informatyczne w Polsce.

Projekt zmiany Ustawy o Prawie autorskim zbulwersował firmy informatyczne w Polsce.

Projekt - przygotowany przez prawników Ministerstwa Kultury - miał być w założeniach implementacją na gruncie prawa polskiego dyrektywy Unii Europejskiej "o harmonizacji niektórych aspektów prawa autorskiego i praw pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym" (2001/29/WE). Tymczasem zastrzeżenia przedstawicieli branży IT dotyczą właśnie niezgodności projektu ustawy z zapisami tejże dyrektywy. "Prawo autorskie nowelizowano już kilkakrotnie, dopasowując je do różnych regulacji europejskich. Tym razem dodano jednak kilka istotnych elementów, których nie obejmuje wspom-niana dyrektywa" - twierdzi Marcin Maruta, prawnik z krakowskiej kancelarii Kuczek i Maruta. Twórcy projektu bronią się, twierdząc, że "zgodnie z dyrektywą nie ma potrzeby znoszenia lub zapobiegania różnicom, które nie naruszają prawidłowego funkcjonowania rynku wewnętrznego w Unii Europejskiej" (cytat za uzasadnieniem do projektu).

Zmiany są istotne, nie tylko dlatego że ochrona z tytułu Prawa autorskiego służy do zabezpieczenia interesów twórców programów komputerowych, ale również ze względu na cel dyrektywy, jakim było uwzględnienie nowych form eksploatacji utworów. Chodzi o rozwój sieci komputerowych i technik cyfrowych, przy czym pod pojęciem utworu należy rozumieć wszystko, co podlega ochronie praw autorskich.

Twórcze komputery

Urzędnicy Ministerstwa Kultury zaproponowali, aby obciążone opłatami na rzecz twórców zostały nie tylko - jak do tej pory - urządzenia służące do kopiowania, ale również "komputery i współpracujące z nimi lub samodzielne urządzenia cyfrowe umożliwiające pozyskiwanie w postaci cyfrowej lub wydruku kopii całości lub części opublikowanego utworu". Opłaty te stanowiłyby do 3% ich wartości. W definicji tej mieści się szeroka gama urządzeń, np. aparaty cyfrowe. To oczywiście przekłada się na ogromne kwoty pobierane od ich producentów. Uwzględniając wartość sprzedaży komputerów PC i urządzeń peryferyjnych, w Polsce może to dać kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Kto dostanie te pieniądze?

"Nie chcemy takich regulacji. Wprowadzenie dodatkowej formy opodatkowania będzie miało negatywny wpływ na cały rynek IT w Polsce" - twierdzi Michał Jaworski, dyrektor ds. promocji oprogramowania komercyjnego w polskim oddziale Microsoft. Tymczasem twórcy ustawy utrzymują, że "nie będzie ona miała żadnego wpływu na konkurencyjność polskiej gospodarki"!

Można się też obawiać, że taka opłata mogłaby być sumowana, mogłaby obejmować zarówno komputer, jak i jego elementy służące do kopiowania utworów. Już dzisiaj - na mocy rozporządzenia Ministra Kultury - takimi opłatami są obciążone np. nagrywarki CD. Tymczasem w żadnym z krajów Unii Europejskiej nie stosuje się podobnych opłat od sprzedawanych komputerów. Jedynie w Niemczech pojawiła się - na razie niezrealizowana - propozycja, aby wprowadzić stałą opłatę 12 euro.

Rozdziałem pozyskanych środków zarządzają organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi, przy czym w proponowanej nowelizacji Prawa autorskiego tylko jedna z nich mogłaby otrzymać potrzebne zezwolenie do "zbiorowego zarządzania daną kategorią utworów lub przedmiotów praw pokrewnych na określonych polach eksploatacji". To oznacza, że będzie tylko jeden podmiot odpowiadający za programy komputerowe czy dystrybuowanie muzyki poprzez Internet. Będzie on mógł przeznaczyć do 10% zebranych środków na "działalność socjalną oraz wspieranie przedsięwzięć kulturalnych i naukowych". Dotychczasowa praktyka takiej dystrybucji środków uzyskanych od każdego sprzedanego urządzenia kopiującego wzbudzała spore wątpliwości i zastrzeżenia. Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji postuluje, by dane na ten temat zostały uznane za tzw. informację publiczną.

Administracja bez ograniczeń

Kwestia przymusowych opłat otwiera listę propozycji budzących wątpliwości. Jeden z zapisów projektu ustawy stanowi, że wolno korzystać bez wynagrodzenia dla twórcy z programów komputerowych "dla celów bezpieczeństwa publicznego, w celu zapewnienia sprawnego przebiegu lub sprawozdań procedur administracyjnych". Można się zastanawiać, czy w tym mało precyzyjnym sformułowaniu mieszczą się działania administracji - zarówno centralnej, jak i samorządowej - bo przecież rozwiązania informatyczne jak najbardziej służą zapewnieniu "sprawnej realizacji procedur administracyjnych". W konsekwencji wszystkie instytucje i urzędy mogą się poczuć zwolnione z konieczności płacenia za licencje na wykorzystywane oprogramowanie! To jeszcze nie wszystko, w projekcie ustawy stwierdzono, że również bez wynagrodzenia wolno korzystać z utworów "w związku z ich naprawą". Wystarczy zatem deklaracja, że sprzęt jest naprawiany, aby śmiało można było instalować na nim pirackie programy.


TOP 200