GUS-u wróżenie z fusów

Departament Postępu Naukowo-Technicznego Głównego Urzędu Statystycznego od kilku już lat zajmuje się systematycznie badaniem nasycenia naszej gospodarki komputerami. Wielka szkoda jednak, że ogranicza on nadal swe badania do tzw. sektora uspołecznionego, czyli przedsiębiorstw państwowych i instytucji budżetowych, a jeszcze większa, że badania te nie pozwalają na w miarę bieżącą ocenę sytuacji. W Roczniku Statystycznym 1992 bowiem zostaną praktycznie opublikowane dane za 1990 r. w wersji lekko zweryfikowanej.

Departament Postępu Naukowo-Technicznego Głównego Urzędu Statystycznego od kilku już lat zajmuje się systematycznie badaniem nasycenia naszej gospodarki komputerami. Wielka szkoda jednak, że ogranicza on nadal swe badania do tzw. sektora uspołecznionego, czyli przedsiębiorstw państwowych i instytucji budżetowych, a jeszcze większa, że badania te nie pozwalają na w miarę bieżącą ocenę sytuacji. W Roczniku Statystycznym 1992 bowiem zostaną praktycznie opublikowane dane za 1990 r. w wersji lekko zweryfikowanej.

W rezultacie tej weryfikacji, dowiemy się, że liczba komputerów na koniec grudnia 1990 r. wynosiła nie 107 tys. (jak podawano przed rokiem), lecz 95 tys. GUS unikał w tych statystykach firm zatrudniających poniżej 15 osób (w budownictwie nawet poniżej 50), a także spółek prywatnych, zakładów, osób fizycznych, fundacji, spółek itp. A przecież akurat w tego typu firmach, nasycenie komputerami od wielu już lat rośnie o wiele szybciej niż średnia krajowa.

GUS zaczął co prawda w ub.r. szacować także liczbę mikrokomputerów w zakładach prywatnych. Doliczył się ich ok. 40 tys. sztuk. Ale te niekompletne jeszcze wyliczenia nie zostaną zapewne szybko opublikowane.

Trudności od strony ankietowanych

Na dodatek okazuje się, że już przy wypełnianiu ankiet (pytanie o komputery było fragmentem zbiorczego kwestionariusza o stanie zakładu) pracownicy administracyjni mieli spore kłopoty z ustaleniem, jaki sprzęt znajduje się w ich instytucji, a odróżnienie mikrokomputera od minikomputera było dla nich niemal równie trudne, jak zdecydowanie, czy sprzęt ma procesor 32-bitowy lub pamięć operacyjną ponad 1 MB.

Co ciekawsze, kłopoty owe były prawie tak samo częste w zakładach przemysłowych i handlu, jak na wyższych uczelniach. Najwidoczniej pracownicy administracyjni nie kontaktowali się z pracownikami naukowymi, którzy mogli taką ankietę z łatwością wypełnić bez błędów.

Nasycenie regionów

Mimo wielu zastrzeżeń, badaniom GUS-u nie można odmówić jednego: powszechności. Urząd ten rozporządza bowiem wynikami ankiet z 49 województw. Dzięki tym danym można się dowiedzieć, że w nasyceniu komputerami, zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i w ilości komputerów na głowę mieszkańca, bezwzględnie przodowało woj. warszawskie - 20 671 sztuk (8.5 komputera na 1000 mieszkańców), a drugie miejsce przypadało woj. katowickiemu - 10 487 sztuk. Co ciekawe, w zagęszczeniu komputerów na 1000 mieszkańców Katowice lokowały się dopiero na 9 miejscu. Wyprzedzała je większość województw regionów zachodnich i północnych. Największym nasyceniem po Warszawie legitymowało się natomiast woj. krakowskie (4.9 komputera na 1000 mieszkańców), wyprzedzające nieznacznie woj. wrocławskie (4.2), i zdecydowanie wszystkich następnych z łódzkim (3.7) na czele. Trudno orzec jaka jest gęstość komputerów na 1000 mieszkańców w naszym kraju obecnie. Wynikająca z danych dla 1990 r. liczba 2.5 wydaje się mocno zaniżona.

Skądinąd wiadomo, że czołówka województw do dziś pozostaje nie zagrożona, chociażby ze względu na stopień ich uprzemysłowienia, liczbę uczelni i strukturę ludności.

Kto używa komputerów

Według badań GUS-u dotyczących gospodarki narodowej, spośród zinwentaryzowanych 95 tys. sztuk sprzętu, najwięcej komputerów posiadał przemysł (30.3%), po nim edukacja (13.5%), a następnie finanse i przedsiębiorstwa ubezpieczeniowe (9.7%). Na szarym końcu znajdowała się w wynikach badań GUS-owskich administracja państwowa z wymiarem sprawiedliwości (5.2%) i łączność (1.3%).

O ile dane nt. informatyzacji administracji państwowej pozostają do tej pory w miarę wiarygodne, to liczby dotyczące łączności, a także handlu są zapewne dalekie od minionej już rzeczywistości roku 1990, po rewolucyjnych zmianach ostatnich dwóch lat. W międzyczasie bowiem handel stosunkowo szybko się sprywatyzował. Potwierdza to wiele spółek oferujących sprzęt i oprogramowanie przyznając, że najbardziej masowe obroty notują obecnie wyposażając w komputery sklepy i hurtownie. Podobnie w ostatnich 2-3 latach wyraźnie się rozwinęła łączność, m.in. dzięki dotacjom Banku Światowego. Szkoda, że nie ma danych dokumentujących ten postęp pod względem komputeryzacji.

Równie trudno wypowiadać się jednoznacznie, czy edukacja znajduje się nadal na drugim miejscu, jeśli chodzi o wyposażenie w sprzęt. Jest wielce prawdopodobne, że nasza dynamiczna bankowość zdecydowanie w ostatnich latach wyprzedziła szkoły i uczelnie. I tu jednak trudno o dowody potwierdzające tę hipotezę.

Komputery maxi- i mini-

Stosunkowo najmniej wątpliwości (i emocji) budzą dane GUS nt. dużych komputerów i minikomputerów. Ten typ zapewne najdokładniej został objęty ankietą, bo trudno przypuszczać, żeby ktoś w domu, czy nawet w zakładzie rzemieślniczym pracował np. na Odrze 1305. Poza tym wiadomo, że liczba większych komputerów raczej lawinowo nie narastała w ostatnich dwóch latach. Co najwyżej stare wysłużone Odry, SM-y, RIAD-y, BASF-y i inni weterani, byli zastępowani nowszym sprzętem IBM, HP, Intergraphu, SUN-a czy Convexa. Może się więc okazać nawet za 2-3 lata w badaniach GUS-u, że dzięki owym upgrade'om, podawana obecnie liczba 22 854 użytkowanych większych komputerów, w granicach błędu statystycznego nie zostanie zmieniona.

Mikrokomputery, oszacowanie stanu faktycznego

Statystyki wykazują, że w polskich przedsiębiorstwach państwowych znajduje się zaledwie 66 tys. mikrokomputerów. Tymczasem wg badań przeprowadzonych we wszystkich jednostkach prywatnych rozliczających się poprzez księgi handlowe, GUS doliczył się w 1991 r. aż (?) 36 486 dodatkowych mikrokomputerów.

Tutaj również oszacowania statystyków z GUS wydają się obarczone dużym błędem. O wiele większym niż ocena liczby prywatnych telefonów (2508 tys./1990 r.), czy liczby samochodów osobowych (5186 tys./1990 r.).

Natomiast nikt nawet nie podejmuje się oszacować ile mikrokomputerów znajduje się obecnie w kraju, wliczając w to nie tylko wszystkie firmy, ale i osoby prywatne. Jeśli przypomnimy, że w Polsce jest grubo ponad milion odtwarzaczy wideo, a ponadto założymy, iż na co dwudzieste auto przypada jeden prywatny PC, to wydaje się, że w kraju poza gospodarką państwową może się znajdować ok. 250-300 tys. mikrokomputerów. Nawet jeśli to liczba zawyżona, to prawie na pewno w rękach prywatnych znajduje się obecnie (wliczając w to firmy) więcej mikrokomputerów niż w przedsiębiorstwach państwowych. Oczywiście w eksploatacji większych komputerów, nadal dominuje właściciel "uspołeczniony".


TOP 200