Film-Video-Foto, czyli BYOD

Gdyby tegoroczne, piętnaste już Targi Film-Video-Foto w Łodzi poddać próbie systematyzacji, to dałoby się wyróżnić na nich trzy główne wątki tematyczne: sprzęt do rejestracji obrazów i jego wyposażenie, urządzenia do przenoszenia tych obrazów na papier oraz ramki i oprawy do nich.

Skala i rozmach prezentacji urządzeń - zawodowych i domowych - do przenoszenia zdjęć na papier trochę zaskakiwała, bo wydawałoby się, że możliwości prezentacyjne współczesnych telewizorów, komputerów, telefonów i tabletów spowodują ucieczkę od papieru. A tu okazuje się, że wielkim powodzeniem cieszą się serwisy internetowe, gdzie za niewielkie pieniądze można sobie zaprojektować elegancki album z własnych zdjęć i za kilka dni mieć go w domu.

Pośród ramek i oprawek można było znaleźć sporo rzeczy ładnych, ale nie brakło również takich, na których widok pewna dziewczyna wykrzyknęła do swego towarzystwa: "Totalna wiocha!". Mnie ze wszystkich pokazywanych ramek podobała się jedna tylko. Była to ramka do prezentowania zdjęć, podświetlana diodami LED, wystawiana przez firmę Kinekspert z Łodzi. Ascetycznie estetyczna, starannie wykonana, pozwala z łatwością umieścić w niej zdjęcie papierowe (format od A4 do B1), które dzięki delikatnemu podświetleniu nie narzuca się obecnością, ale jednak wyróżnia się z otoczenia. Ramka taka zużywa niewiele prądu (4-8 W), może świecić przez 30 tys. godzin i kosztuje, w zależności od formatu, od 250 do 850 zł. Jej główne przeznaczenie to reklama, ale myślę, że dobrze nadałaby się też do długiego, kontemplacyjnego oglądania dobrych reprodukcji obrazów, w półmroku i spokoju domowego zacisza.

Zobacz również:

Najbardziej jednak zainteresowała mnie oferta firmy LiveTVsystems ze Szczecina. Pokazywała ona niewielkie studio telewizyjne do nadawania programów przez internet, przeznaczone dla niewielkich społeczności lokalnych, artystycznych, wyznaniowych i wszystkich innych, które chcą niewielkim kosztem dotrzeć ze swym przekazem do swych, na ogół niezbyt licznych, odbiorców. Sprzęt i oprogramowanie takiego studia pozwala jednej osobie prowadzić transmisję na żywo, np. z obrad rady gminy czy miasta albo uniwersyteckiego wykładu dla studentów zaocznych. Wersja minimum wymaga łącza internetowego o przepustowości 512 kb (upload) i wyposażenia, którego cena niewiele przekracza 10 tys. zł. W wersji rozbudowanej, ze zdalnie sterowanymi kamerami, możliwe jest nadawanie programów o wszystkich znamionach profesjonalizmu, w tym również w jakości HD.

Interesujące w ofercie tej samej firmy było też urządzenie o nazwie Vulkano, które umożliwia zdalny, poprzez internet, odbiór dźwięku i obrazu z domowego telewizora, odbiornika satelitarnego czy zainstalowanej w domu kamery. Co więcej, domowymi urządzeniami można na odległość sterować, wybierając programy czy odtwarzając je po wcześniejszym zarejestrowaniu. W ten sposób programy dostępne w domu można oglądać, będąc na wakacjach lub w podróży, korzystając z komputera, tabletu, telefonu. Wersja podstawowa kosztuje ok. 800 zł. Droższy model potrafi również rozsyłać odbierany program drogą Wi-Fi, co pozwala domownikom odbierać go w różnych pomieszczeniach.

Nie brakowało też na targach książek i materiałów szkoleniowych z dziedziny fotografii i okolic, a długie kolejki ustawiały się do punktów serwisowych, gdzie na poczekaniu dokonywano regulacji i drobnych napraw.

Czas na wyjaśnienie, skąd w tytule tego tekstu znalazł się skrót BYOD, pochodzący od Bring Your Own Device, którym to terminem określa się coraz popularniejsze zjawisko posługiwania się w pracy przez pracowników również własnym sprzętem. W przypadku łódzkich targów jednak skojarzyło mi się to z setkami (dosłownie!) osób, które paradowały tam z własnymi aparatami fotograficznymi o sporych rozmiarach i możliwościach, rzucając tym niejako wyzwanie światowej klasy producentom, którzy podobny sprzęt wystawiali. To zupełnie tak, jakby na targi żywności iść z własną kiełbasą albo gdybym jadąc na targi SatKrak, brał na plecy antenę satelitarną.


TOP 200