Fiasko programu niemieckich ''zielonych kart''

Minął rok od wprowadzenia w życie ułatwień wizowych dla informatyków planujących pracę w Niemczech. Zgodnie z danymi przedstawionymi przez federalny urząd pracy, do tej pory z udogodnień skorzystało ok. 8700 spec-jalistów, przede wszystkim z Indii (ok. 1800 osób) i krajów dawnej Wspólnoty Niepodległych Państw (1200). Liczba polskich informatyków, którzy zgłosili chęć podjęcia pracy w niemieckich firmach, wyniosła niewiele ponad 100 osób. Dużo to czy mało?

Minął rok od wprowadzenia w życie ułatwień wizowych dla informatyków planujących pracę w Niemczech. Zgodnie z danymi przedstawionymi przez federalny urząd pracy, do tej pory z udogodnień skorzystało ok. 8700 spec-jalistów, przede wszystkim z Indii (ok. 1800 osób) i krajów dawnej Wspólnoty Niepodległych Państw (1200). Liczba polskich informatyków, którzy zgłosili chęć podjęcia pracy w niemieckich firmach, wyniosła niewiele ponad 100 osób.

Dużo to czy mało?

W ocenie przedstawicieli niemieckiego rządu i organizacji branżowych, akcja odniosła umiarkowany sukces. "Liczba ÇściągniętychČ w ten sposób specjalistów przekroczyła jednak liczbę absolwentów, kończących w tym roku niemieckie wyższe uczelnie" - podkreśla Elke Siedhoff z Niemieckiego Stowarzyszenia Teleinformatyki i Nowych Mediów (BITKOM). "Trzeba również pamiętać o tym, że każdy ze sprowadzonych specjalistów przyczynił się do stworzenia 2, 3 nowych miejsc pracy, niekoniecznie związanych z informatyką. Tak więc dzięki "zielonym kartom" powstało co najmniej 20 tys. dodatkowych miejsc pracy" - dodaje.

Biorąc jednak pod uwagę pierwotne plany, zakładające "ściągnięcie" 20 tys. informatyków, a także potrzeby niemieckich firm można mówić o porażce. Według ostatnich danych BITKOM-u, Niemcy potrzebują ok. 444 tys. informatyków, a w ciągu najbliższych 2 lat liczba nie obsadzonych etatów wzrośnie do 723 tys. Tymczasem niemieckie uczelnie kończy rocznie ok. 6 tys. inżynierów.

Skąpi i niechętni

Niemiecki program "zielonych kart" okazał się niezbyt konkurencyjny wobec warunków proponowanych np. przez rząd USA. Co prawda zezwolenie na pracę otrzymuje się już w 2 tygodnie po złożeniu odpowiednich dokumentów, jednak obowiązuje ono zaledwie przez 5 lat i to bez możliwości przedłużenia pobytu. Właśnie dlatego stowarzyszenie BITKOM, które było jednym z autorów inicjatywy, prowadzi akcję na rzecz dalszej liberalizacji przepisów. "Jestem pewna, że w związku z toczącą się w ostatnich miesiącach ogólnonarodową dyskusją na temat gastarbeiterów już wkrótce uda się dokonać stosownych zmian prawnych" - zapewnia Elke Siedhoff.

Przyczyn niepowodzenia akcji na- leży upatrywać również w ofercie niemieckich firm. Większość z nich szuka przede wszystkim programistów, których zarobki z reguły oscylują w granicach 60-70 tys. DEM rocznie. To niewiele, zważywszy na wynagrodzenia oferowane informatykom przez amerykańskie koncerny.

Właśnie dlatego wśród poszukujących pracy znalazło się niewiele ponad 100 Polaków. W najbliższym czasie zapewne liczba ta wzrośnie o kilkadziesiąt osób, głównie tegorocznych absolwentów wyższych uczelni. Z ich punktu widzenia warunki oferowane przez Niemców wydają się bardzo atrakcyjne. Ci, którzy do tej pory zdecydowali się na wyjazd, pozytywnie oceniają warunki pracy. Podkreślają jednak, że biorąc pod uwagę koszty utrzymania, trudno myśleć o dużych oszczędnościach.


TOP 200