Fakty czy mity

W krajach, w których od kilku lat na szeroką skalę instaluje się inteligentne licznik, aktywiści różnej maści protestują przeciwko używaniu tych urządzeń. Kontrowersje budzi, m.in. wpływ na prywatność odbiorców energii czy oddziaływanie na stan ich zdrowia.

Pobierz bezpłatny Raport „Inteligentna Energetyka”

Już wkrótce w Polsce będzie zainstalowanych około miliona inteligentnych liczników. Perspektywy rozwoju sieci smart grid w naszym kraju i przykłady wdrożeń w Europie to główne tematy raportu.

Licznik wysyła sygnały radiowe do dostawcy energii, który zebrane tą drogą informacje wykorzystuje do wystawiania rachunków. Takie rozwiązanie umożliwia klientom dokładne śledzenie zużycia energii i wyszukanie obszarów, w których jest potencjał oszczędności. Z drugiej strony daje dostawcy energii możliwość bardziej efektywnego zarządzania przepływem energii. Kontrowersje budzi przede wszystkim to, co jeszcze robią liczniki i czy faktycznie spełniają pokładane w nich nadzieje. Czy wysyłają fale elektromagnetyczne o takim natężeniu, że zagrażają zdrowiu? Czy odzierają odbiorców energii z prywatności? Czy faktycznie przynoszą oszczędność energii czy raczej, jak podnoszą oponenci, zwiększają rachunki?

W Polsce pionierem jest Kalisz. Spółka Energa-Operator zainstalowała w tym mieście 50 tys. liczników zdalnego odczytu. W USA na największą skalę inteligentne liczniki instalowała firma PG&E (Pacific Gas and Electric). Z tych urządzeń korzysta tam aż 9 milionów odbiorców. Firma zdecydowanie odrzuca wszelkie wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa, aczkolwiek z czasem dała odbiorcom możliwość zrezygnowania z inteligentnego czytnika. Skorzystało z niej ok. 30 tys. klientów (0,3 %).

Zobacz również:

Szkodzą zdrowiu

Dyskusje koncentrują się przede wszystkim na wpływie czytników na zdrowie. Przeciwnicy, oprócz przywoływania wielu niepotwierdzonych doniesień o bólach głowy, bezsenności czy problemach z sercem, powołują się również na badania przeprowadzone przez różnych naukowców czy zespoły badawcze. Większość z tych badań dotyczy wpływu telefonów komórkowych na zdrowie (liczniki również wykorzystują fale elektromagnetyczne do komunikacji), ponieważ opracowań na temat samych liczników jest niewiele. Część przywoływanych badań dotyczy zwierząt i roślin.

W magazynie New York Times opublikowano artykuł, w którym znalazł się taki fragment: „Naukowcy z National Institutes of Health ustalili, że niecała godzina korzystania z telefonu komórkowego może zwiększyć aktywność mózgu, co rodzi nowe pytania o efekt zdrowotny wywoływany przez niskie poziomy radiacji emitowanej przez telefony komórkowe”. Z drugiej strony władze amerykańskiego stanu Kalifornia zleciły grupie naukowców dokonanie analizy dostępnej literatury na temat inteligentnych liczników. Badacze nie znaleźli żadnych dowodów potwierdzających wpływ inteligentnych liczników i emitowanych przez nie fal radiowych na zdrowie. Jeden z ekspertów z tego zespołu wskazał jednak, że są osoby szczególnie wrażliwe na elektromagnetyzm. Przeprowadzone na takiej grupie osób badania nie dały jednak jednoznacznych rezultatów i badacz podkreśla, że konieczne jest przeprowadzenie dalszych badań. Brakuje zarówno potwierdzenia braku szkodliwego wpływu fal radiowych na nasze zdrowie, jak i dowodów, że taki wpływ istnieje. To może wprowadzać w zakłopotanie, szczególnie odbiorców energii. Nie można się jednak oprzeć wrażeniu, że przeciwnicy inteligentnych liczników powinni lepiej uzasadniać i dokumentować swoje argumenty.

Naruszają prywatność

Inteligentne liczniki nie tylko rejestrują ilość zużytej energii, ale również czas i intensywność zużycia w danym okresie. Jednocześnie zachodzi obawa, że dostawcy mogą udostępniać zebrane dane zewnętrznym podmiotom. Niektórzy nawet oficjalnie informują o współpracy z agencjami rządowymi w tym zakresie. To oznacza, informacje o tym, kiedy odbiorca jest w domu, jakich używa urządzeń i jak długo, stają się dostępne, co budzi obawy dotyczące ochrony prywatności. Przeciwnicy liczników sugerują wręcz, że te urządzenia należy określać mianem narzędzia nadzoru. Poza tym nie można wykluczyć kradzieży takich danych w wyniku włamań komputerowych. Pojawiły się też doniesienia, że w krajach, w których liczniki są już masowo instalowane, zebrane przez nie dane były sprzedawane, np. firmom ubezpieczeniowym czy korporacjom na potrzeby badań marketingowych.

Mogą być niebezpieczne

Z różnych doniesień wynika, że inteligentne liczniki mogą mieć coś z „materiałów wybuchowych”. W USA, a także w innych krajach informowano o przypadkach zajęcia się ogniem czy nawet eksplozji tych urządzeń. Oponenci podnoszą, że takie anomalie mogą być groźne dla życia, jeśli ktoś z domowników korzysta, np. urządzeń medycznych. Podobno zdarzyło się nawet, że na skutek takiego zdarzenia z dymem poszły całe domy. Nagrania z przebiegu takich zdarzeń można znaleźć na YouTube. Listę zgłoszeń tego typu z USA, Kanady i Australii publikują różne serwisy, m.in. strona tinyurl.com/cw-onfire. Z mniej skrajnych zagrożeń można wymienić zakłócanie pracy urządzeń domowych czy wydobywanie się dymu z licznika.

Nie przynoszą oszczędności

Zdaniem przeciwników inteligentnych liczników nie przyniosły one oczekiwanych korzyści w krajach, w których już zostały wprowadzone. W rzeczywistości zbieranie szczegółowych danych o zużyciu energii nie przynosi spodziewanych rezultatów, lecz przeciwnie w wielu przypadkach przynosi odwrotny skutek. Największym pechowcom rachunki wzrosły 2-3 krotnie.

W latach 2010-2011 w kanadyjskiej prowincji Ontario przeprowadzono jedno z pierwszych, większych wdrożeń, w ramach którego zainstalowano ok. 4,5 mln liczników. Badania przeprowadzone przez Toronto Hydro, jedną z dwóch elektrowni biorących udział w projekcie, pokazały, że u 80 % odbiorców rachunki wzrosły, często nawet o 50 %. Brak danych, jak obecnie wygląda sytuacja, ale elektrownia nie wycofała się z projektu inteligentnych liczników i nadal oferuje je swoim klientom.


TOP 200