Facebook w opałach

Firma ma powody do zmartwienia. W ostatnich dniach znalazła się bowiem druga osoba, która gotowa jest stawić się przed jedną z senackich komisji USA i zeznawać, ujawniając według niej nieetyczne i często niezgodne z prawem poczynania szefów tej firmy.

Foto: Sora Shimazaki/Pexels

To Sophie Zhang (była pracownica Facebooka), która chce tym samym iść w ślady Frances Haugen, która była pierwszą osobą gotową poinformować oficjalnie opinię publiczną i rząd USA o tym, że Facebook łamie prawo. Zhang umieściła na Twitterze wpis w którym informuje, że dostarczyła już jednej z amerykańskich agencji zajmujących się przestępczością (prawdopodobnie chodzi o FBI) szczegółową dokumentację opisującą przykłady potencjalnych naruszeń prawa, jakich dopuścił się w ostatnich latach Facebook.

Zhang twierdzi, że zdecydowała się na taki krok z powodu wyraźnego poparcia opinii publicznej dla podobnych działań innej informatorki – czy jak niektórzy mówią demaskatorki czy sygnalistki (z ang. whistleblower) – czyli wspomnianej wcześniej Frances Haugen.

Zobacz również:

  • WiFi 6 - czy to dobra inwestycja? Może lepiej 6E?
  • Czy Facebook zmieni swoją nazwę?

Zhang została zwolniona z Facebooka we wrześniu zeszłego roku. Opublikowała wtedy obszerny firmowy dokument, w którym szczegółowo opisała, jak Facebook pozwolił kilku autorytarnym państwom manipulować swoją platformą. Użyła nawet w nim tak daleko idącego wyrażenia jak to, że ma z tego powodu krew na rękach. Według Zhang jej zwolnienie było zemstą firmy, choć oficjalnie powodem miała być jej niska wydajność.

Oprócz opublikowania takiego wewnętrznego dokumentu, Zhang założyła osobistą stronę internetową, na której również opisała nieetyczne według niej praktyki Facebooka. Firma złożył wtedy skargę do firmy hostującej jej stronę internetowęj, w wyniki której została ona zamknięta.

Facebook napisał w skardze: „Zainwestowaliśmy 13 miliardów dolarów w bezpieczeństwo naszej platformy i zatrudniamy 40 tys. osób, które przeglądają treści w 50 różnych językach, pracujących w 20 lokalizacjach na całym świecie. Zlikwidowaliśmy od 2017 roku również ponad 150 witryn działających w ponad 50 krajach, które usiłowały manipulować opinią publiczną. Nasze osiągnięcia pokazują, że z taką samą intensywnością zwalczamy nadużycia zarówno w USA, jak i za granicą”.

Haugen powiedziała w zeszłym tygodniu, że Facebook traktował po macoszemu narzędzia, które były używane do wyszukiwania nadużyć w innych językach niż angielski. Mark Zuckerberg opublikował po kilku dniach oświadczenie, w którym stwierdził, że opisany przez Haugena obraz jego firmy jest z gruntu rzeczy fałszywy i nijak się ma do rzeczywistości. Pozostaje oczywiście pytanie, komu da wiarę komisja, przed którą swoje argumenty wyłoży każda ze stron.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200