Emax rządzi w Sygnity

Powstanie Sygnity nie przyniosło na razie oczekiwanych efektów. Postara się o nie nowy zarząd pod kierownictwem Piotra Kardacha.

Powstanie Sygnity nie przyniosło na razie oczekiwanych efektów. Postara się o nie nowy zarząd pod kierownictwem Piotra Kardacha.

Emax rządzi w Sygnity

Piotr Kardach, nowy prezes Sygnity

O zmianie prezesa w Sygnity mówiło się praktycznie od chwili ogłoszenia fuzji ComputerLandu z Emaxem. Mimo że dla wielu obserwatorów wydawało się to oczywiste i miało stanowić najlepszą gwarancję wprowadzenia nowych porządków, rada nadzorcza spółki wybrała rozwiązanie kompromisowe. Prezesem pozostał Michał Danielewski, a jego główny kontrkandydat Piotr Kardach z Emaxu zadowolił się stanowiskiem wiceprezesa.

Decydując się na utrzymanie Michała Danielewskiego rada nadzorcza wzięła pod uwagę racje Tomasza Sielickiego, a także ewentualny publiczny odbiór zmian w zarządzie. Przypomnijmy, był to czas, gdy po rynku krążyła plotka, że fuzja jest w istocie przejęciem ComputerLandu przez Emax. Co więksi fantaści powtarzali wręcz, że cała transakcja odbywa się z inspiracji i za pieniądze Ryszarda Krauzego, który chce osłabić, a następnie przejąć ComputerLand. Rada znalazła się w sytuacji jak z tragedii greckiej, każda decyzja personalna, którą podjęłaby w tamtym czasie, byłaby po części zła. Dziś, z perspektywy roku, można powiedzieć, że niestety wybrała "większe zło".

Po stronie osiągnięć zarządu pod kierownictwem Michała Danielewskiego należy na pewno zapisać sprawnie przeprowadzoną od strony formalnej fuzję dwóch dużych organizacji. Natomiast po stronie strat odnotować trzeba fakt, że połączenie nie przyniosło - jak dotąd - oczekiwanych efektów, ani w opinii pracowników i klientów, ani wśród inwestorów.

Emax rządzi w Sygnity

Michał Danielewski, stary prezes Sygnity

W oczach tych ostatnich Michał Danielewski już dawno był na przegranej pozycji. Na paradoks zakrawa fakt, że osoba, która tak biegle posługuje się liczbami i językiem finansistów, nie zyskała przychylności inwestorów giełdowych, w tym przedstawicieli największych funduszy. Niestety podobny stosunek do prezesa ma także spora część partnerów biznesowych, a pracownicy byli rozgoryczeni brakiem efektów zmian zgłaszanych w wybuchających co chwila wewnątrz firmy dyskusjach. Klientów uderzała skłonność prezesa do grożenia sporami prawnymi nie tylko w sytuacjach klarownej winy zamawiającego.

Zapewne rada nadzorcza przymknęłaby oko na fakt, że prezes nie jest ulubieńcem pracowników czy partnerów, gdyby przemawiały za nim wyniki finansowe. Tymczasem ostatnie kwartały rozczarowały (niebawem spółka opublikuje wyniki II kwartału 2007 r.). Sygnity pod rządami Michała Danielewskiego groziła "recydywa ComputerLandu", a więc pewien bezwład związany z przerostem biurokracji i w rezultacie dalsze dryfowanie. Dlatego też rada nadzorcza, z nowym przewodniczącym Jackiem Kseniem, zdecydowała się na zmianę. Co godne podkreślenia, zmianę przyjętą z klasą przez byłego prezesa.

Ostatecznie za kiepskie wyniki zapłacił nie tylko Michał Danielewski. Od zarządzania firmą odsunięto także Andrzeja Miernika, odpowiedzialnego za wdrożenia i realizacje oraz Dariusza Chwiejczaka, wiceprezesa ds. sprzedaży. Strategiczne miejsca w zarządzie przypadły osobom związanym z Emaxem, z zarządu ComputerLandu została jedna osoba. Dla pełni obrazu należy dodać, że miesiąc wcześniej zarząd opuścił Tomasz Sielicki. Warszawiaków wyparli poznaniacy i wrocławianie, co prowokuje do zadawania tych samych pytań co rok temu - czy rzeczywiście nie jest tak, że to mniejszy Emax przejął dwukrotnie większy pod względem przychodów ComputerLand?

Przed "nowym-starym" prezesem Sygnity zadań bez liku. Przede wszystkim zatrzymanie odpływu pracowników, a także ułożenie relacji z kluczowymi klientami. Piotr Kardach jest jednym z kilku najlepszych menedżerów w branży informatycznej. Jako osoba przychodząca po Michale Danielewskim dysponuje kredytem zaufania ze strony rynków finansowych. Szybko jednak będzie musiał zademonstrować pierwsze efekty swoich rządów.

Pisaliśmy przed rokiem...

W związku z fuzją pozycja Tomasza Sielickiego osłabnie. Pojawiają się głosy, że Michała Danielewskiego może zastąpić Piotr Kardach z Emaxu, a ten pierwszy skupi się na działalności operacyjnej. Oddanie części władzy ludziom, którzy wniosą nowe spojrzenie na biznes CL, załagodzą stare konflikty z otoczeniem może być nie mniej istotną korzyścią fuzji niż "tradycyjne" efekty takich operacji: synergia kosztowa, wzbogacenie oferty, umocnienie się na rynkach wertykalnych itp.

Fragment artykułu "ComputerLand trzeszczy"

opublikowanego przez nas w sierpniu 2006 r.


TOP 200