Efekty akcji antypirackiej Business Software Alliance

Głównym efektem jesiennej akcji BSA były zwiększone pod koniec 2000 r. zakupy oprogramowania.

Przedstawiciele BSA (Business Software Alliance) są zadowoleni z przeprowadzonej pod koniec ub.r. akcji antypirackiej (pisaliśmy o niej w CW 42/2000). Efektami jej były zwiększone zakupy legalnego oprogramowania i czterokrotny wzrost liczby telefonów do linii antypirackiej. W średniej wielkości firmie wartość legalizowanego oprogramowania była szacowana nawet na kilkaset tysięcy złotych. Dokładnych danych dotyczących wyników akcji można się spodziewać pod koniec stycznia br. Wiadomo jednak, że większość zalegalizowanego oprogramowania stanowiły produkty Microsoftu, w tym przede wszystkim pakiet biurowy Office i oprogramowanie graficzne.

Od poczynań BSA w Polsce odcina się Novell, mimo iż jest członkiem tej organizacji. Jako powód przedstawiciele tej firmy podają dominację Microsoftu. Linia antypiracka, pod której numerem można uzyskać informacje dotyczące legalizacji oprogramowania, to w istocie numer telefonu do warszawskiego biura Microsoftu. "Czasami zdarzało się, że naszym klientom dzwoniącym do linii antypirackiej proponowano - w ramach legalizacji oprogramowania - rozwiązania Microsoftu" - mówią przedstawiciele Novell Polska.

Zobacz również:

<B>Większe zakupy</B>

Na początku października ub.r. do kilku tysięcy firm trafiła przesyłka. W kopercie znajdowały się kaseta wideo i czarny worek na śmieci. Film na kasecie pokazywał inscenizowane aresztowanie przedstawicieli firmy, w której wykorzystywano nielegalne kopie oprogramowania. Do worka należało wrzucić oprogramowanie użytkowane bez wykupionej licencji. Adresatami przesyłki stały się agencje reklamowe, wydawnictwa, biura projektowe, studia graficzne i szkoły prywatne. Zdaniem przedstawicieli BSA, to właśnie wśród firm należących do tej grupy najczęściej można spotkać piratów. "Pod koniec roku dało się zaobserwować zwiększone zakupy oprogramowania w firmach, które otrzymały przesyłkę. Niektóre kupowały nawet ponad 100 licencji naszych aplikacji" - twierdzi Krzysztof Janiszewski, reprezentujący w organizacji BSA Microsoft.

W listopadzie ub.r. zakończyło się, ogłoszone przez Business Software Alliance, moratorium, polegające na zaniechaniu inicjowania działań policyjnych przeciwko adresatom przesyłki wykorzystującym nielegalne oprogramowanie. "Później dokonaliśmy kilkunastu przeszukań" - mówią przedstawiciele BSA. Efektem jednego z nich było znalezienie w siedzibie wydawnictwa jednego z miesięczników branży teleinformatycznej sześciu komputerów, na których było zainstalowane pirackie oprogramowanie. W listopadzie policja znalazła także nielegalne oprogramowanie w dwóch firmach z branży reklamowej, działających w Gorzowie Wielkopolskim.

<B>Typy piratów</B>

BSA może pochwalić się również zawartą niedawno ugodą o rekordowej wartości 300 tys. zł. Kwota ta stanowiła nieco ponad dwukrotną wartość nielegalnego oprogramowania znalezionego w jednym z trójmiejskich przedsiębiorstw. "Zawierając ugodę, zazwyczaj nie schodzimy poniżej dwukrotnej wartości znalezionego oprogramowania. Czasami może być to mniej. Nie zależy nam, aby przyczynić się do upadku firmy" - twierdzi Mikołaj Sowiński z kancelarii prawnej SKS, reprezentujący BSA. Ugoda reguluje jednak tylko roszczenia cywilnoprawne producentów. Jest niezależna od działań prokuratury. Niemniej jej zawarcie może mieć wpływ na akcje podejmowane przez prokuraturę.

Rekordową ugodę zawarto z firmą zatrudniającą ok. 100 pracowników. Jednak większość kontrolowanych przez BSA podmiotów to małe i średnie przedsiębiorstwa. Dzieje się tak, ponieważ duże firmy mają zwykle podpisane umowy ramowe (np. w przypadku Microsoftu SELECT) i rzadko można u nich znaleźć pirackie kopie oprogramowania.