EPA wysuwa pod adresem Volkswagena kolejne zarzuty

Nie minęły jeszcze echa poprzedniej afery, a EPA (Environment Protection Agency) wysunęła pod adresem firmy Volkswagen kolejne, równie poważne oskarżenie.

Tym razem EPA twierdzi, że Volkswagen ukrył fakt, że 10 tys. kolejnych samochodów osobowych, które firma wprowadziła na rynek amerykański w latach 2014 do 2016, emituje do atmosfery dużo więcej spalin niż przewidują to normy.

Są to normy znane pod nazwą CAA (Clean Air Act), a zarzuty dotyczą takim marek pojazdów, jak VW Touareg rocznik 2014 (samochód wyposażony w trzylitrowy silnik wysokoprężny), Porsche Cayenne rocznik 2015 i najnowsze modele samochodów Audi A6 Quattro, A7 Quattro, A8 i A8L. EPA twierdzi, że wszystkie te samochody emitują dziewięć razy więcej szkodliwych związków NOx (tlenek azotu) niż przewidują to normy.

Zobacz również:

  • Ten akumulator może zrewolucjonizować rynek samochodów elektrycznych

Norma NOx została oficjalnie zatwierdzona w 2009 roku w ramach programu National Low Emission Vehicle. Określa ona maksymalne ilości szkodliwych substancji, jakie silniki samochodowe mogą emitować do atmosfery. Związki takie zanieczyszczają środowisko naturalne w tak dużym stopniu, że mogą być przyczyną wielu groźnych chorób, takich jak astma i inne niedomagania układu oddechowego.

EPA wysuwa pod adresem Volkswagena kolejne zarzuty

Porsche Cayenne SUV - jeden z samochodów, w których Volkswagen miał instalować oprogramowanie podające błędny poziom emisji szkodliwych substancji

W odpowiedzi Volkswagen stwierdził, że zarzuty postawione przez EPA dotyczą wysokoprężnych silników typu V6 TDI, ale nie zostały dokładnie sprecyzowane i koncentrują się na kwestii nieprawidłowej pracy oprogramowania zarządzającego takimi jednostkami napędowymi.

Dalej firma zapewnia, że nigdy nie instalowała w samochodach wyposażonych w trzylitrowe, dieslowskie silniki V6 oprogramowania, które celowo i w zamierzony sposób fałszowało ilość szkodliwych substancji emitowanych do atmosfery.

Warto przypomnieć iż na postawione wcześniej – bo 18-go września tego roku – przez EPA zarzuty Volkswagen przyznał, że instalował nieprawidłowo skonfigurowane oprogramowanie w 11 mln samochodów osobowych sprzedawanych na całym świecie, wprowadzając tym samym w błąd użytkowników takich pojazdów co do poziomu szkodliwych substancji emitowanych do atmosfery. Oskarżenie dotyczyło wtedy samochodów Jetta, Beetle, Golf i Audi A3, wyposażonych w dwulitrowy silnik dieslowski, które zostały wyprodukowane w latach 2009 do 2015.

Oprogramowanie zainstalowane w tych pojazdach generowało informację potwierdzającą, że spełniają one normy dotyczące zanieczyszczania środowiska naturalnego. W rzeczywistości było zupełnie inaczej i emitowały one w niektórych przypadkach nawet do 40 razy więcej szkodliwych substancji niż przewidują to normy.

Oszustwo polegało na tym iż oprogramowanie zostało tak skonfigurowane – przeprowadzając w odpowiednim momencie operację ponownej kalibracji modułu ECM, który zlicza ilość szkodliwych substancji emitowanych przez silnik - że testy prowadzone przez organizacje dopuszczające samochody do ruchu wykazywały, e spełniają one wszystkie normy.

Po ujawnieniu tego faktu swoją rezygnację złożył Martin Winterkorn (pełniący w korporacji funkcję CEO), a notowania Volkswagena spadły od razu drastycznie na giełdzie. Winterkorn przyznał wtedy, że był zaszokowany tą informacją i poinformował, że nie docierały do niego żadne wiadomości mogące świadczyć ot tym, że ktoś mógł dopuścić się takiego oszustwa. Pisaliśmy o tym więcej w artykule „EPA ujawnia jak VW fałszował wyniki”.

EPA prowadziła ostatnie testy samochodów Volkswagen w kilku laboratoriach: National Vehicle and Fuel Emissions Laboratory, Haagen-Smit Laboratory i w kanadyjskim River Road Laboratory. O pomyłce więc nie może być raczej mowy.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200