Dzień Sądu Ostatecznego nadchodzi

Każdy użytkownik komputera PC zna pewnie standardowy format daty akceptowany przez system operacyjny: MM/DD/YY (miesiąc/dzień/rok), gdzie każda z liter oznacza jedną cyfrę.

Każdy użytkownik komputera PC zna pewnie standardowy format daty akceptowany przez system operacyjny: MM/DD/YY (miesiąc/dzień/rok), gdzie każda z liter oznacza jedną cyfrę. Jak nietrudno zauważyć, rok jest określony tylko przez 2 cyfry, czyli np. 1993 to dla komputera 93. Za niecałe 6,5 roku nasz system pokaże rok 00 (zero), a będzie to rok 2000. Co się stanie jeżeli ten, przyjęty być może ze względu na oszczędność pamięci lub też liczby niezbędnych do wprowadzenia daty uderzeń w klawiaturę, standard nie ulegnie zmianie? Już po chwili zastanowienia widać pierwsze problemy: niektóre urządzenia służące do archiwizowania plików mogą przestać właściwie funkcjonować, bo daty utworzenia naszych najnowszych plików zostaną potraktowane jakby pochodziły sprzed I wojny światowej, a programy, stosujące sortowanie wg dat, zaczną błędnie działać. Jeśli ja, urodzony w roku 1951, dziś obliczę na mikrokomputerze ile mam lat, to odejmie on od 93 liczbę 51 i wyświetli 42, natomiast w roku dwutysięcznym na ekranie pojawi się liczba -51 - czyli ta sympatyczna maszyna odmłodzi mnie o 100 lat.

Ale komputery, systemy operacyjne i oprogramowanie to nie tylko PC z DOS i Windows na biurku, ale przede wszystkim superkomputery, mainframe'y, serwery, sieci lokalne, rozległe i globalne, bazy danych, poczta elektroniczna, oprogramowanie do obsługi operacji bankowych, przedsiębiorstw handlowych i zakładów produkcyjnych. Istnieją systemy informatyczne o podstawowym znaczeniu dla funkcjonowania przedsiębiorstw (mission critical), których awaria może sparaliżować działanie przynosząc niepowetowane straty.

Ocena problemu, jego ewentualnych skutków oraz kosztów działań zaradczych jest trudna i wymaga odpowiedzi na kilka pytań:

Jaki wpływ na funkcjonowanie istniejących systemów informatycznych będzie miał niefortunnie przyjęty standard

daty? Ile potrzeba czasu na zidentyfikowanie problemów oraz poprawienie oprogramowania? Ile to będzie kosztować?

Na te pytania starał się odpowiedzieć Peter de Jager z ComputerWorld. Stwierdził on, że:

* ze 104 zanalizowanych systemów, 18 zacznie wadliwie funkcjonować;

* średni czas potrzebny na poprawienie programu tak, aby działał prawidłowo po roku 2000 to ok. 7 dni;

* całkowity czas roboczy niezbędny do poprawienia wszystkich systemów przez jedną osobę to 1,2 mln lat;

* całkowity koszt przystosowania systemów do prawidłowej pracy - 75 mld USD.

Według Jagera obecna sytuacja jest niewesoła. Systemy, które mają prawidłowo funkcjonować po roku 2000 muszą być przystosowane do 4-cyfrowego formatu daty i nie ma tu żadnej alternatywy. Cena, którą przyjdzie zapłacić za to "drobne" niedopatrzenie jest ogromna, ale trzeba będzie ją ponieść. świadomość istnienia tego problemu jest wśród ludzi związanych z informatyką minimalna, a chęć przeciwdziałania prawie żadna. Najczęściej słyszy się odpowiedź: "w roku 2000 nie będę już pracował na tym stanowisku, to nie mój problem". Kenn Orr z Kenn Orr Institute stwierdził: "nikt nie chce zająć się tym problemem ani ludzie odpowiedzialni za rozwój i funkcjonowanie systemów informatycznych ani dostawcy oprogramowania i sprzętu ani podejmujący decyzje w przemyśle. Nikt nie ma też ochoty pójść i uświadomić im, że muszą wydać wiele milionów wyłącznie dla podtrzymania biznesu, nie mając przy tym żadnego wyboru".

Brak oznak przeciwdziałania zbliżającej się katastrofie jest, zdaniem Capers Jonesa z Software Productivity Research

Inc., spowodowany tym, że przemysł software'owy nie przywykł do podejmowania długofalowych działań prewencyjnych. "Spodziewam się, że większość firm nie zauważy problemu do roku 1999. Dla niektórych będzie już wtedy za późno." - stwierdził Jones.

Nie wszyscy jednak lekceważą problem. Niektóre firmy przygotowały programy do identyfikacji krytycznych punktów w systemach. Inni sądzą, że najlepszą metodą jest "bombardowanie" ludzi informacjami - William Goodwin wydaje

w Nowym Jorku pismo "Tick, Tick, Tick" zawierające informacje na temat wpływu roku 2000 na systemy

informatyczne.

Jako jedna z nielicznych, firma Torrington Co. (oddział Ingersoll-Rand Co.) przygotowała projekt i prowadzi

działania zabezpieczające przed stratami, jakie mogłaby ponieść na przełomie wieków. Jej schemat działań wygląda

następująco:

1. Określenie standardu formatu daty. Wszystkie zbiory i programy przygotowywane w firmie lub nabywane winny operować datą z 4-cyfrowym rokiem.

2. Przystosowanie istniejących systemów - komputery mainframe, kompilatory - do możliwości stosowania tego

formatu dat.

3. Analiza programów dostępnych na rynku i zakup oprogramowania narzędziowego do identyfikacji miejsc

występowania pól opisu daty w wykorzystywanych programach.

4. Przygotowanie programów wspomagających (bridge), które pozwolą na transformację formatu daty bez pracochłonnej zmiany kodu źródłowego niektórych krytycznych aplikacji, np. wykorzystywanych obecnie do prognozowania.

5. Identyfikacja systemów krytycznych, które w pierwszej kolejności wymagają zastosowania programów do transformacji daty.

6. Najważniejsze: wykonać opracowane zalecenia!


TOP 200