Dwie strony medalu

Poza kilkoma największymi polskimi miastami, to informatycy poszukują pracy, a nie odwrotnie.

Poza kilkoma największymi polskimi miastami, to informatycy poszukują pracy, a nie odwrotnie.

Powszechne przekonanie, że informatyk nie narzeka na brak ofert pracy, sprawia, że każdego roku szkoły wyższe kształcą coraz więcej osób w tym kierunku. Czy informatykowi trudno znaleźć ciekawą, dobrze płatną posadę? W Warszawie - raczej nie. Jednak nawet w Poznaniu, Katowicach czy Trójmieście ofert dla informatyków jest kilka razy mniej, a na wschodzie kraju - nieporównanie mniej. Patrząc na tę sytuację z drugiej strony, można się spodziewać, że przedsiębiorstwa, poszukujące informatyków, zlokalizowane poza informatycznymi ośrodkami kraju, gdzie zatrudnienie znajdują praktycznie wszyscy informatycy, mają kłopoty z nadmiarem bogactwa, a termin "wakat" jest im nie znany. Faktycznie znalezienie pracownika nie jest trudne. Dotyczy to przede wszystkim informatyków, nie mających dużego doświadczenia, znających Windows NT, Unix czy język C lub świeżo upieczonych absolwentów. Chęć zatrudnienia doświadczonego specjalisty niejednokrotnie kończy się fiaskiem.

Rozpoznanie potencjału

Poszukiwanie informatyka z doświadczeniem w pracy z AS/400, systemem SAP R/3 albo osoby na stanowisko dyrektora ds. informatyki, która kontaktowałaby się z centralą firmy za granicą, jest trudne głównie ze względu na wysokość wynagrodzenia. Osoby takie są zatrudniane niemal natychmiast przez największe firmy mogące zaoferować wysoką pensję. "Dlatego nie mogąc spełnić wymagań finansowych, trzeba wybierać rozwiązanie kompromisowe i decydować się na specjalistów średniej klasy, którzy godzą się na mniejsze płace" - mówi szef działu informatyki, firmy zlokalizowanej na północy Polski. Często nie wystarczy też zaoferowanie wysokiej pensji, ponieważ informatyk nie jest skłonny do przeprowadzenia się z dużego miasta na prowincję.

Rekrutacja nowych pracowników, poza dużymi ośrodkami, wymaga elastycznego podejścia, tzn. pogodzenia się z tym, że nie uda się zatrudnić osoby, która spełniałaby wszystkie stawiane jej wymagania. W zamian warto skoncentrować się na próbie rozpoznania potencjału zgłaszających się kandydatów. Przeszkolenie nowych pracowników może się okazać tańsze i wygodniejsze niż zaangażowanie doświadczonych specjalistów. Dlatego wiele firm rezygnuje z wyznaczania szczegółowych warunków, dotyczących kwalifikacji kandydatów. Ograniczają się jedynie do podania tych, które dotyczącą wykształcenia i znajomości języków obcych. Strategia ta, choć obliczona na odniesienie korzyści w perspektywie roku czy dwóch lat, jest obarczona dużym ryzykiem. Niełatwo zdecydować, który z kandydatów będzie najlepszy. Jest to szczególnie trudne w przypadku małych firm, których nie stać na eksperymenty i rozpoczynanie poszukiwań po kilku miesiącach od początku.

Równie trudno znaleźć informatyka na miejsce odchodzącego specjalisty, który np. poza obowiązkami administratora brał udział niemal we wszystkich projektach. Wieloletnia praca w firmie sprawiła, iż doskonale zdawał on sobie sprawę ze specyfiki przedsiębiorstwa. "Gdy taka osoba odchodzi, powstaje poważny problem. Trzeba bowiem zatrudnić zwykle dwie osoby, z których każda przejmuje tylko część obowiązków pełnionych wcześniej przez jedną" - podkreśla Leszek Michnia, kierownik działu systemów teleinformatycznych w Alima Gerber w Rzeszowie.

Brak problemów

Duża grupa absolwentów wydziałów informatyki z miast, w których trudno o dobrą posadę, wyjeżdża do Warszawy, Krakowa czy Poznania. Jednak nie każdy ma ochotę na zmianę otoczenia i zwykle kosztowną przeprowadzkę. "Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby na nasze ogłoszenia nie zgłosił się żaden interesujący kandydat. Zwłaszcza że w przypadku naszej firmy można liczyć na przeniesienie za granicę" - mówi kierownik działu informatyki w jednym z mazowieckich przedsiębiorstw, należącym do zagranicznego koncernu.

Zwykle jest tak, że to właśnie informatycy poszukują pracy, a nie przedsiębiorstwa informatyków. Co więcej, ich wymagania płacowe nie są wysokie, a czasem można nawet pozyskać pracownika, któremu... w ogóle nie płaci się wynagrodzenia. "Zatrudniamy bezrobotnego absolwenta, któremu pensję wypłaca Urząd Pracy. Przez pół roku zdobywa u nas doświadczenie, by później łatwiej było mu znaleźć pracę" - mówi Zbigniew Szkudlarek, dyrektor działu informatyki w Apator Toruń. Łatwość znalezienia informatyka wynika również z tego, że nie powstają nowe miejsca pracy. Wiele istniejących od dawna przedsiębiorstw od kilku lat nie poszukuje nowych pracowników. Spada też liczba zatrudnionych w działach informatyki, ponieważ coraz częściej przedsiębiorstwa decydują się na korzystanie z outsourcingu w zakresie podstawowych usług.


TOP 200